Język ukraiński i Ukraina oczami polskiego nauczyciela Od wielu lat znam wspaniałym człowiekiem – Markiem Olejnikiem, doktorem filologii, wykładowcą języka ukraińskiego na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Pan Marek kilka razy do roku odwiedza Ukrainę nie tylko w celu zawodowym, lecz również podróżowania i odkrywania dla siebie nowego o naszym państwie, jest bowiem naprawdę zakochany w ludzie ukraińskim, jego języku i kulturze. Dzisiaj jest on gościem naszej gazety. - Panie Marku, jak doszło do tego, że powiązał Pan swe życie z Ukrainą i teraz wykłada język ukraiński na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie? - Po ukończeniu uniwersytetu w roku 1998 zdobyłem pierwsze doświadczenia naukowe w postaci gromadzenia materiałów do atlasu dialektów i publikacji na temat wyników swoich badań. Miałem wtedy świetną okazję kontynuować pracę badawczą na UMCS-ie (Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej). Nie myśląc długo zabrałem się do tej pracy, wiedząc, że ona przyniesie mi dużo zadowolenia, bez względu na poziom płatności w takiej pracy. - Czy przed podjęciem studiów już znał Pan język ukraiński, przecież teraz Pan posługuje się nim swobodnie. Czy trudno jest nauczyć się ukraińskiego od podstaw? - Nie, języka ukraińskiego nie znałem, lecz miałem zainteresowania w dziedzinie historii i kultury Ukrainy. Najpierw nauka szła trudno, nie było podręczników, dostępu do prasy ukraińskiej, sieci internetowej, ponieważ był to dopiero 1993 rok. Ogromne wsparcie w nauczeniu się języka otrzymałem od profesorów. Zwłaszcza mam na myśli panią Stefanię Andrusiw, dzięki której pogłębiłem wiedzę z języka ukraińskiego i literatury. Pani profesor zawsze znajdowała czas dla studentów, było to ogromnie ważne dla studenta pierwszego roku. Później już było łatwiej, zaczęły się wyjazdy na Ukrainę, staże naukowe, spotkania. Była to wspaniała praktyka językowa na co dzień. Mimo, że mam 17 lat stażu nauczania języka, odczuwam potrzebę udoskonalenia własnej wiedzy, przecież język jest to żywy organizm, który stale się zmienia i rozwija. - Kiedy Pan odkrył, że filologia ukraińska stanie się Pańskim powołaniem i zawodem? - Podobnie, jak inni studenci, na pierwszym i drugim roku nie nadawałem szczególnego znaczenia temu, czym się zajmę po ukończeniu studiów. Pierwsze objawy zainteresowania językiem ukraińskim pojawiły się na trzecim-czwartym roku studiów. Na ostatnim roku studiów, jak już wspomniałem, podjąłem decyzję, z której dzisiaj jestem bardzo zadowolony. - Proszę Pana o kilka słów na temat Instytutu Filologii Słowiańskiej, zwłaszcza o Katedrze Filologii Ukraińskiej na UMCS-ie. Kiedy powstał, ile macie studentów? Kto dostaje się na taki kierunek studiów? Czy ostatnio wzrosła liczba chętnych do nauki języka ukraińskiego i literatury ukraińskiej w Polsce? Gdzie jeszcze w Polsce można nauczyć się ukraińskiego? - Katedra Filologii Ukraińskiej istnieje w ramach Instytutu Filologii Słowiańskiej na Wydziale Humanistycznym od 1992 roku. Najpierw do 1998 roku kierował nią doktor habilitowany, profesor Michał Łesiów. Po nim to stanowisko objął doktor habilitowany, profesor Feliks Czyżewski, który od 2003 roku jednocześnie pełni funkcję Dyrektora Instytutu Filologii Słowiańskiej. W dniu dzisiejszym filologię ukraińską studiuje 80 studentów. Studenckie Towarzystwo Naukowe Filologii Ukraińskiej UMCS, które powstało przy naszej Katedrze, organizuje obozy językowe i wyprawy dialektologiczne na Wołyń (Ukraina), Polesie (Białoruś) i Podlasie (Polska), wykłady i spotkania ze specjalistami zajmującymi się problematyką Ukrainy. W ten sposób studenci głębiej poznają Ukrainę, doskonalą język. Kierownikiem i organizatorem tego Towarzystwa jest wspaniały pedagog i organizator, doktor Marcin Kojder, który uważa, że zainteresowanie filologią ukraińską nie powinno ugasać w przyszłości. Obecnie na pierwszym roku studiuje 30 osób, podzielonych na dwie grupy. Języka ukraińskiego naucza się w wielu instytucjach publicznych Polski, poza tym, nauka języka ukraińskiego jest prowadzona w większości prywatnych szkół językowych. - Zajmuje się Pan dziedziną edukacji w Polsce, zna Pan system edukacyjny na Ukrainie. Proszę porównać lub przynajmniej dać ocenę tym równoległym systemom szkolnictwa. - Moim zdaniem, oba systemy szkolnictwa przygotowują specjalistów o wysokim poziomie zawodowym, dla których istnieje zapotrzebowanie na rynku pracy. Każdy system ma swoją własną specyfikę, ale myślę, ze oba systemy spełniają swoją funkcję podstawową. - Wiem, że wielu Ukraińców teraz dąży do studiów za granicą, między innymi też w Polsce. Czy dużo Ukraińców studiuje w Lublinie? - Zarówno w Polsce jak na Ukrainie młodzi ludzie poszukują najlepszych uczelni w swoim państwie i za granicą. Z przyjemnością konstatuję fakt, że w ostatnich latach coraz częściej na terytorium miasteczka studenckiego da się słyszeć język ukraiński. Ukraińcy teraz studiują na wszystkich uczelniach Lublina, jednak najliczniejszą grupę stanowią studenci Europejskiego Kolegium Polskich i Ukraińskich Uniwersytetów, gdzie bronią prace doktorskie w zakresie filologii. - Wiem, że Pan uwielbia podróżować i w ciągu roku z pewnością kilka razy bywa na Ukrainie. Co to jest: wyłącznie interesy zawodowe czy też są inne zainteresowania? - Tak, mam okazje do częstych podróży, to moja pasja. Na Ukrainie bywam na konferencjach i stażach naukowych. Idealną jest sytuacja, kiedy w trakcie wyjazdów służbowych mogę odwiedzać przyjaciół i poznawać wasz cudowny kraj. - Obecnie wiele wskazuje, że Ukraina ma wybrać drogę, którą przeszła już Polska przed wejściem do Wspólnoty Europejskiej – UE, NATO. Czy, Pańskim zdaniem, Ukraina jest do tego przygotowana? - To jest bardzo skomplikowane pytanie, na które muszą odpowiedzieć sobie najpierw sami Ukraińcy. Opinie Ukraińców stosownie wejścia Ukrainy do NATO są diametralnie przeciwstawne. Przeszkodą w przystąpieniu Ukrainy do NATO również może się stać pozycja Rosji, która dość emocjonalnie reaguje na ewentualne wejście Ukrainy do UE. Kolejnym czynnikiem utrudniającym przystąpienie Ukrainy do NATO jest wewnętrzny podział Unii Europejskiej. Kraje tak zwanej „Starej Unii” (Niemcy, Włochy, Francja) nie chcą kolidować z Rosją i z tego powodu blokują wejście Ukrainy (i Gruzji) do NATO. Przeciwnego stanowiska bronią kraje tak zwanej „Nowej Unii”, które razem ze Stanami Zjednoczonymi widzą Ukrainę w tej wspólnocie. Moim zdaniem, perspektywy wejścia Ukrainy do UE są o wiele wartościowsze. Dla obywateli Ukrainy ważny jest ruch bezwizowy po Europie, znalezienie i uzyskanie tam legalnej pracy. Dla biznesmenów ukraińskich niezbędnym zaś pozostaje europejski rynek zbytu. Oczywiście, że jest to proces dwukierunkowy. Ukraina też jest atrakcyjnym rynkiem zbytu dla producentów z Unii Europejskiej. - Wkrótce na Ukrainie odbędą się wybory prezydenckie. Wiem, że w czasie poprzednich wyborów przyjeżdżał Pan na Ukrainę jako obserwator międzynarodowy. Czy w tym roku Pan planuje podobny wyjazd? Proszę się podzielić wrażeniami od poprzedniego uczestnictwa w wyborach. - Tak, w 2004 roku uczestniczyłem w wyborach prezydenckich na Ukrainie jako obserwator. Ogromne wrażenie na mnie sprawiła solidarność Ukraińców. Przypomniało mi to sytuację w Polsce z 1989 roku. Myślę, że to się stało ważnym wydarzeniem, które pozostawi pozytywne ślady w mentalności narodu ukraińskiego. W następnych wyborach uczestniczyć nie mam zamiaru. Mam nadzieję, że przy urnach wyborczych żadnych „cudów” już nie będzie. - Szczerze Panu dziękuję za rozmowę, życzę częstszych przyjazdów do nas na Ukrainę, zwłaszcza do Łucka. - Ja także szczerze dziękuję. Życzę wszystkim wszystkiego najlepszego. Wywiad przeprowadził Wiktor Jaruczyk