Jewgenija Kononenko: «Mam wielkie kreatywne plany!» Nowele i większe utwory prozatorskie Jewgeniji Kononenko charakteryzują się napięciem i psychologizmem w przedstawieniu charakterów. W «twórczym bagażu» pisarki są też tłumaczenia z angielskiego i francuskiego, utwory dla dzieci i wiersze. Jewgienija Kononenko jest laureatką licznych nagród literackich, co świadczy o wielkiej przychylności czytelników i uznaniu krytyków. Dzisiaj zgodziła się na udzielenie wywiadu dla «Monitora Wołyńskiego». «Gdybym została matematykiem, moja literatura byłaby ciekawsza» - Jaka była Pani droga do literatury? O ile wiem, najpierw ukończyła Pani Wydział Mechaniki i Matematyki. Czy w młodości zamierzała Pani zajmować się czymś innym niż literatura? - Tak, nie zamierzałam zostać pisarką, stało się to samo z siebie. Jednak w tym miejscu, należy się wyjaśnienie. Po pierwsze, wydaje mi się, że niewiele osób świadomie zamierza zostać pisarzem, to przeważnie wychodzi samo z siebie. Po drugie, bardzo mało jest pisarzy, nie tylko na Ukrainie, ale też w świecie, którzy utrzymują się wyłącznie z pisania. Zawód pisarza doskonale łączy się z innymi zawodami. Drugi zawód jest źródłem natchnienia i niepowtarzalnego doświadczenia. Gdybym została matematykiem, moja literatura byłaby, tak sobie myślę, ciekawsza. - Współczesna literatura ukraińska jest bardzo różnorodna, ale jak dotychczas nie jest masowa. Czy problem tkwi w jakości czy w procesach globalizacyjnych? Liczba czytelników zmniejsza się, natomiast wzrasta liczba widzów i konsumentów informacji wirtualnej zaczerpniętej z Internetu… - Niezależnie od procesów, nadal istnieje wiele osób czytających, ich liczba pozostaje stabilna. Dlaczego literatura ukraińska jest mało czytana na Ukrainie? Myślę, że to zależy od twórczej promocji pisarzy i ich tekstów. To się dzieje, jednak w bardzo małym stopniu. - Przez ostatnie lata częściej są drukowane Pani zbiory nowel i opowiadań. Czy to jest związane z tym, że duże gatunki prozy (powiedzmy, powieści) są mniej interesujące dla współczesnych czytelników? - W zeszłym roku wydałam powieść «Rosyjski siużet» i nie wywołała ona zbyt dużego zainteresowania. Chociaż ogólnie moje książki cieszą się powodzeniem i nad tym się nie zastanawiam. Tak, uwielbiam gatunek noweli, ale pisałam też nieduże powieści, w tym «Rosyjski siużet». - Uczestniczyła Pani w wielu międzynarodowych forach literackich, kulturologicznych i naukowych na Ukrainie, we Francji, Stanach Zjednoczonych, Polsce, Finlandii, Estonii i Rosji. Jak literatura i kultura ukraińska jest odbierana w świecie? - A jak Pan odbiera współczesną literaturę fińską, belgijską, duńską, australijską czy nigeryjską? A współczesną literaturę Filipin? Współczesną literaturę tejże Litwy czy Estonii? Pozostaje jeszcze dużo krajów i kultur, które są mało znane dla świata. Ukraina też należy do ich grona. - W kręgu Pani zainteresowań zawodowych znajdują się też tłumaczenia literatury pięknej i naukowej z języka angielskiego i francuskiego. Wybór utworu jest dokonywany według własnego gustu czy na zlecenie? - Różnie to bywa. Powieść współczesnego irlandzkiego pisarza Hugo Hamiltona «Ludzie z piegami» zaproponowałam sama. A «Elegancja jeża» Muriel Barbery zamówiło wydawnictwo. Każda przetłumaczona książka ma swoją historię. «Na całym świecie dominuje amerykańska produkcja kulturalna» - Wiem, że kilka lat temu prowadziła Pani wykłady na Uniwersytetach Warmińsko-Mazurskim i Warszawskim, a studenci z okazji Pani przyjazdu, nawet przetłumaczyli na polski Pani dzieła i przedstawili je na scenie. Proszę opowiedzieć o tych spotkaniach oraz o tym, czy literatura ukraińska i polska, mają jakieś cechy wspólne? - W Polsce miałam spotkania z ukrainistami i rusistami, czyli ludźmi, którzy faktycznie interesują się literaturą ukraińską. Moje opowiadania nie były inscenizowane, recytowano tylko dialogi. Było widać, że polskim dziewczynom moje dzieła podobają się, a to znaczy, że problemy osobowości, rodziny w Polsce i na Ukrainie mają dużo wspólnego. Polską literaturę współczesną znam niezbyt dobrze. Ale trudno jest poznać współczesną literaturę każdego kraju. Zawsze wypływają jakieś imiona, których nie znasz, nawet gdy się w literaturze orientujesz, mam na uwadze tu literaturę francuską, którą się interesuję. - Obecnie jest Pani współpracownikiem naukowym Ukraińskiego Centrum Badań Kulturalnych. Proszę powiedzieć, co przeszkadza ojczystej produkcji kulturalnej w tym, aby stała się ona masowa i temu, aby Ukraińcy mogli odnieść z tego jakieś korzyści? - Na całym świecie dominuje amerykańska produkcja kulturalna, większe kraje mają też większe możliwości w promowaniu swojej produkcji – filmów, seriali, zresztą pisarzy. W każdym kraju o kulturze nie dominującej są te same problemy, które ma Ukraina. Jamesa Bonda stworzyła Brytania, a nie Holandia czy Norwegia. I w Holandii Jamesa Bonda oglądają o wiele częściej, niż lokalnych supermenów, których też nie ma. Jednak istnieje intelektualne kino holenderskie. Jest znane w kręgach akademickich, a jednak istnieje. Tę niszę Ukraina może również wypełnić. Ale bohatera na miarę Jamesa Bonda, nie ma nawet Rosja z jej udogodnieniami. Rosyjska kultura masowa w świecie nie jest konsumowana. - Czy na Panią wywiera wpływ współczesna krytyka ukraińska? - Myślę, że nie. Gdy krytyk chwali, jest to po prostu przyjemne, ale nie kształtuje nowych horyzontów. Czasami autorzy są wściekli, że ich krytykują i w tym gniewie są kształtowane nowe teksty. Krytyka spełnia dużo różnych zadań. Co by nie mówili, takich krytyków, którzy analizują i podsumowują proces literacki, mamy niemało. Ale takich, którzy potrafiliby określić negatywne i pozytywne cechy pisarza, aby jego następna książka stała się inną, nie spotykałam. - Często mówią, że w naszej literaturze nie ma cenzury, szczególnie tej kulturalnej. Czy brzydkie wyrazy, przemoc muszą zostać w literaturze zakazane czy moda na «ostre słowo» powoli znika sama przez siebie? - Obecnie trwa okres postmodernistyczny, czyli dyskursy są zrównoważone. Zasilanie języka przysłowiami łacińskimi czy przekleństwami – to jest prawie to samo. Kiedyś we Lwowie na ścianie przy wejściu do budynku przeczytałam sentencję łacińską o nieprzyzwoitym charakterze, którą cytuję w swojej powieści «Ofiara zapomnianego mistrza». - O napisaniu jakiej książki marzy Pani w najbliższej przyszłości? - Będzie jeszcze dużo książek! Mam wiele pomysłów i wielkie plany! Rozmawiał Wiktor Jaruczyk