Dzmitry Kliabanau: «Białoruś oraz Ukraina to kraje jak najbardziej europejskie!» Doktor Dzmitry Kliabanau (ur. 1977 r.) – filolog i kulturoznawca, absolwent Białoruskiego Pedagogicznego Uniwersytetu Państwowego im. Maksima Tanka w Mińsku (1998), absolwent studiów doktoranckich w Narodowej Akademii Nauk Białorusi (2002), wykładowca w Instytucie Filologii Wschodniosłowiańskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego (Kraków, Polska). Zajmuje się literaturą współczesną oraz metodyką nauczania języków obcych. - Od pięciu lat Pan wykłada na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Jak polscy studenci reagują na to, że ich wykładowca jest z Białorusi? Interesują się językiem i kulturą białoruską? - Odbierają to różnie. Niektórzy są zdziwieni, że słabo słychać akcent, kiedy mówię po polsku, niektórzy w ogóle nie zwracają na to uwagi. Ale generalnie lubią czasami zadawać pytania odnośnie sytuacji na Białorusi. Mogę powiedzieć, iż dużą popularnością cieszy się wykład monograficzny „Współczesna Białoruś”, który prowadzę jako opcję. Oprócz tego, wśród przedmiotów obligatoryjnych dla zaliczenia jest kultura i historia Białorusi. Jest także możliwość uczenia się białoruskiego jako drugiego języka wschodniosłowiańskiego. - W ubiegłym roku ukazała się Pańska monografia pt. „Krok po kroku poznajemy Białoruś. Język – Kultura – Krajoznawstwo”. Co nowego znajdzie w tej książce polski czytelnik? - Książka obejmuje pięćdziesiąt tematów, zgrupowanych w siedmiu rozdziałach tematycznych. Czytelnik ma możliwość zapoznania się z Republiką Białorusi, jej geografią, bogactwami naturalnymi, klimatem oraz przyrodą. Przedstawiona została stolica Białorusi – Mińsk, jego historia i współczesność, ekonomia i kultura. Wertując karty książki, można odbyć ciekawą wędrówkę przez centra obwodowe i historyczne miejsca Białorusi, zapoznać się z najciekawszymi zabytkami architektury i historii, poznać twórczość ludową białoruską. Pod okładką książki znalazły się dane o zasłużonych dla białoruskiej kultury osobach: słynnych malarzach, literatach, muzykach, działaczach teatru i kina, bez zapoznania z którymi nie da się naprawdę poznać innego kraju, zrozumieć istoty jego kultury i tradycji, zanurzyć się w świecie jego wartości duchowych, wyobrazić sobie treściwej rozmowy w kręgu osób inteligentnych. Książka jest napisana po polsku i po białorusku, stanowi zatem możliwość uczenia się języka białoruskiego z jednoczesnym opanowaniem wiedzy z zakresu kulturoznawstwa i krajoznawstwa. - Jak Pan jako filolog ocenia perspektywę dalszego rozwoju języka białoruskiego? - Nie wiem, czy powinienem się wypowiadać na ten temat jako filolog czy też po prostu jako osoba mówiąca swobodnie po białorusku. Powiem, że za dużo jest polityki wokół kwestii językowych. Za dużo chętnych, żeby eksploatować tę kwestię w ramach rozgrywek politycznych i walki o głosy wyborców. Władanie językiem – to kwestia wykształcenia i zdawania sobie sprawy z konieczności posiadania czegoś, co wyróżnia cię wśród innych ludzi. Ostatnimi czasy na Białorusi jest coraz więcej ludzi, zwłaszcza młodych, którzy pielęgnują w sobie swą odrębność narodową, interesują się historią i kulturą swego kraju i cudownie władają językiem białoruskim. Przoduje tutaj Mińsk, ale w pozostałych miastach i miasteczkach białoruskich również coraz więcej jest ludzi świadomie powracających do języka białoruskiego, do swych korzeni. Owszem, w przytłaczającej większości przypadków dzieje się to bez jakiegokolwiek udziału instytucji państwowych bądź też organów władzy, ale – to jest najważniejsze – dzieje się, więc można się spodziewać, iż za jakiś czas będzie miało miejsce przywrócenie zachwianej w chwili obecnej równowagi w kwestii językowej. Jako filolog mogę powiedzieć, iż obecna sytuacja z rozwojem języka białoruskiego nie jest jednoznaczna, ale jest to temat dla dłuższej rozmowy. Nie ulega jednak wątpliwości, iż jest to język żywy, bogaty i rozwinięty, a wszystkie przeszkody na drodze jego rozwoju są czynione w sposób sztuczny i zdradzają ogromne kompleksy wobec własnej białoruskości ze strony klasy urzędniczej. - Ostatnie wydarzenia na Białorusi unaoczniły poważne problemy w relacjach władzy z opozycją. Pana zdaniem, czy może coś się zmienić w najbliższym czasie? Europa oczekuje od Białorusi demokratyzacji. - Jest to trudne pytanie – chociażby dlatego, iż nie jestem ani politologiem, ani kimś od prognozowania. Wiadomo, że strasznie mnie smuci to, co się dzieje ostatnio na Białorusi, kiedy tylu ludzi znalazło się w więzieniu i dostało wyroki skazujące z bardzo prostego powodu – posiadają bowiem swoje – odmienne – zdanie na temat teraźniejszości i przyszłości kraju ojczystego. Niepokoi i smuci też ciągle pogarszająca się sytuacja gospodarcza, kiedy przeciętnemu Białorusinowi żyje się coraz trudniej, kiedy standardy życiowe są obniżane. Być może, na tle trudności ekonomicznych można będzie się spodziewać jakiś zmian w społeczeństwie i w polityce. Niestety, trzeba będzie za to zapłacić wysoką cenę – zdaję sobie z tego sprawę, jak zresztą, jestem też świadom tego, że spora część społeczeństwa białoruskiego nadal nie jest gotowa podjąć tak bolesną decyzję… Co do europejskich oczekiwań, mam pewne wątpliwości, ponieważ w momencie, gdy Unii przyszło borykać się z poważnymi problemami gospodarczymi wewnątrz strefy euro, nie sądzę, żeby ktokolwiek wśród elit europejskich przywiązywał większą uwagę do tego, co się dzieje w Mińsku. Wychodzi, iż ma rację stare przysłowie: swoja koszula jest bliższa ciału. Być może brzmi to zbyt pesymistycznie, ale tak właśnie myślę, obserwując całą zaistniałą sytuację. - Pan dużo podróżuje. Czy Białoruś i Ukraina mają szansę dołączyć do rodziny krajów europejskich? Przecież większość obywateli Europy Wschodniej tylko marzy, żeby bez żadnych wiz pojechać sobie do Londynu lub Rzymu? - Uważam, że Białoruś oraz Ukraina to kraje jak najbardziej europejskie – tak wiele mają wspólnego z pozostałą Europą pod każdym względem, że ta europejskość u mnie osobiście nie wywołuje żadnych wątpliwości. Natomiast kwestie wizowe, moim zdaniem, nie są związane z byciem bądź nie byciem Europejczykiem – jest to kwestia polityczna, a także gospodarcza. Pozornie może się wydawać, iż kraje UE tworzą w miarę jednolitą wspólnotę państw, natomiast w rzeczywistości różnice pomiędzy poszczególnymi członkami wspólnoty są nierzadko po prostu rażące. Wobec istniejących problemów kwestia zniesienia wiz dla Białorusinów i Ukraińców nie należy do priorytetów polityki europejskiej, tak mi się wydaje. Ale miejmy nadzieję, że w niedalekiej przyszłości sytuacja ulegnie zmianie. Wydaje mi się, że zarówno Białoruś, jak i Ukraina, po doświadczeniach bycia republikami związkowymi ZSRR – jak by to ująć – zasługują na to, żeby przez jakiś czas umacniać swą niepodległość i nie dążyć do dołączenia do kolejnej wspólnoty – potrzeba wykreowania odpowiedniej tożsamości i świadomości indywidualnej i społecznej, żeby później móc zachować i rozwijać swą identyczność i odrębność kulturową w dobie globalizacji. - Dziękuję za rozmowę! Rozmawiał Wiktor JARUCZYK