Czy Ukraina jest w Europie? Rozmyślania na temat Dni Europy na Ukrainie Ukraińcy dotychczas nie potrafią jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie „Czy nasz kraj znajduje się w Europie?” W wymiarze geograficznym żadnych wątpliwości co do tego nie ma, jednak czy jesteśmy w Europie w wymiarze politycznym, gospodarczym i kulturalnym? W tych kategoriach raczej jesteśmy Azjatami. Częstokroć przychodzą na myśl słowa jednego znajomego doktora politologii z UMCS w Lublinie. Twierdzi on, że Białoruś w porównaniu z Ukrainą, mimo dzisiejszego reżimu autorytarnego Łukaszenki, ma więcej szans na integrację z Unią Europejską. Najpierw raziły mnie te słowa, jednak jeżeli spojrzeć głębiej na tę perspektywę, to można zauważyć, że nasz północny sąsiad ma wszystkie szanse na to, żeby w najbliższym czasie zmienić swój ustrój polityczny. Białoruś to nieduży kraj i doprowadzić go do porządku byłoby o wiele prościej, aniżeli Ukrainę. Na Białorusi jest możliwe szybkie wdrażanie reform, pod warunkiem demokratyzacji kraju. Na Ukrainie złożyła się całkiem przeciwna sytuacja. Dotychczas żaden z przedstawicieli rządu nie deklarował swej niechęci odnośnie wstąpienia do Unii. Autorytaryzmu w naszym kraju również na razie nie ma. Demokratyzacja i wolność słowa, przynajmniej dotychczas, była całkowita. A jednak nie jesteśmy bliżej Europy w porównaniu z Białorusią czy nawet Mołdawią. Ukraina nadal jest szarpana przez przeciwne siły polityczne i wrogo nastawionych przez poszczególnych polityków obywateli ze wschodu i zachodu, północy i południa. Drobiazgowe sprzeczki wyrastają do olbrzymich rozmiarów w celu uśpienia uwagi w sytuacjach rzeczywiście problematycznych. Trudności ekonomiczne zwielokrotnione przez brak kultury rozdzierają nasz wielki kraj na części. Wspólnota Europejska, która liczy 27 krajów członkowskich, ostatnio nie jest nastawiona na poszerzanie swoich granic o kraje wschodnie. Kryzys gospodarczy nie pozwala na kolejne dopuszczanie do Unii nowych olbrzymich członków „zakażonych” przez postkomunistyczne choroby ubóstwa i głupoty. Obecnie śmiesznie brzmi mniemanie lewicowych sił Ukrainy o zagrożeniu integracyjnym. Należy tu przypomnieć występ byłego wiceministra Ministerstwa Spraw Zagranicznych Ukrainy Oleksandra Czałego, który apelował do przeciwników Unii w ten sposób: „Jesteście przeciw integracji z Europą zwykłych obywateli Ukrainy, a sami już dawno jesteście w Europie. Wasze dzieci studiują w Wielkiej Brytanii i praktycznie każdy z was ma posiadłość na Zachodzie”. Ściska się serce od widowisk, kiedy pseudopatrioci szarpią na własnej piersi wyszywanki o żółto-błękitnym hafcie, spod których wyglądają profile Stalina i Lenina. Kłamliwe słowa wychodzące z ich ust niszczą godność każdego, kto nadal naiwnie wierzy w jasną przyszłość zdobytą jeśli nia dla siebie, to chociażby dla swoich dzieci i wnuków. Dzisiaj, kiedy na Ukrainie bez żadnej pompy obchodzone są Dni Europy, przypominają się uroczystości z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej, które bardzo hucznie obchodzono w Lublinie w maju 2004 roku. Symbolicznie do Lublina zjechali się liderzy wielu krajów europejskich, żeby z kaskadą sztucznych ogni przypomnieć o Unii Lubelskiej, która również miała na celu zjednoczenie Europy. Uroczystości zostały poprzedzone referendum ogólnopolskim, mającym na celu wyjaśnić, czy Polacy pragną integracji z UE. Wtedy wykształceni obywatele Polski w przeważającej większości opowiedzieli się po stronie integracji, a niewykształcona społeczność wiejska z ogromnym zastrzeżeniem podeszła do takiej innowacji we współczesnej historii swojego państwa. Teraz, po sześciu latach bycia w Europie, większość przywilejów uzyskali również dla siebie byli przeciwnicy integracji europejskiej, ponieważ oni także mogą swobodnie podróżować i pracować prawie w każdym kraju europejskim. Ten, kto bał się konkurencji w sprzedaży produkcji rolnej, obecnie otrzymuje różnorodne dotacje z Europy za każdy hektar roli. Natomiast inteligencja polska, która w swoim czasie bezkrytycznie wsparła integrację Polski z Europą, nie otrzymała w zamian dywidend finansowych. Oni rzadko wybierają się do pracy w krajach europejskich i nie prowadzą działalności rolniczej. Chociaż w kierunku rozwoju kulturalnego zyskali dużo. We współczesnym niezwykle zglobalizowanym świecie żaden z krajów nie może się ograniczać do polityki folwarkowej i mieszkać jako odosobnione plemię, w oderwaniu od innych krajów. Rośnie zapotrzebowanie na zrzeszanie się, łączenie, integrację. W zakresie geopolitycznym Ukraina ma możliwość wyboru. Może wstępować w alians na wzór spółdzielni, w której każdy członek na równi z innymi będzie miał możliwość obrony swoich interesów i wszyscy członkowie już są bogaci i wykształceni. Może wstąpić również do takiej spółdzielni, która przypomina byłe kołchozy kierowane przez jednego prezesa, który ma mnóstwo zastępców i kilku organizatorów partyjnych. W takim aliansie należałoby upokorzyć się i pracować nie tylko na siebie, ale też na leniwego sąsiada, karmić nie tylko swoją rodzinę, ale też rodziny swoich przełożonych. A co najważniejsze – nie posiadać żadnej własności, ponieważ wszystko dookoła jest nasze, to znaczy nie moje. Każdy odbiera Europę na swój sposób. Komuś wystarczy wyremontować własne mieszkanie, inny zaś nie potrafi żyć bez europejskich standardów wolności i gospodarki. Jednak jeżeli remont na wzór europejski można zrobić w najbardziej starym domku na peryferii poleskiej czy w zapomnianym przez wszystkich miasteczku górników, to już zasadę demokracji należy budować o wiele dłużej i trudniej. Wiktor Jaruczyk