Nowe perspektywy i stare problemy Nasza dzisiejsza rozmowa o perspektywach integracji europejskiej Ukrainy i nie tylko – z dziekanem Wydziału Stosunków Międzynarodowych na Uniwersytecie Wołyńskim imienia Łesi Ukrainki Serhijem Fedoniukiem. – Panie Serhiju, jaki jest zakres zainteresowań Instytutu Polski, działającego na Wydziale Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Wołyńskiego imienia Łesi Ukrainki? – Problematyka integracji europejskiej Polski. Jest to także główny zakres badań naukowych, realizowanych na wydziale. Co roku organizujemy co najmniej dwie konferencje międzynarodowe poświęcone integracji europejskiej i współpracy transgranicznej. Kiedyś zorganizowaliśmy na wydziale okrągły stół “Doświadczenie wejścia Polski do Unii Europejskiej: lekcje dla Ukrainy”, w którym uczestniczyli przedstawiciele Ministerstwa Gospodarki RP. Cały czas obserwujemy to, jak Polska wykorzystuje pozytywy integracji europejskiej. – Na ile Pana zdaniem prezydencja Polski w Radzie UE jest ważna dla Ukrainy? Ostatnio w mediach pojawiają się oskarżenia, że Polska nie jest już adwokatem Ukrainy w UE. – Tu trzeba uwzględniać kilka ważnych spraw. Do określonego czasu - do wejścia w życie Traktatu Lizbońskiego (traktat reformujący UE) - kraj, który przewodniczył w UE, miał trochę większe możliwości, niż obecnie, kiedy uprawnienia prezydencji w Radzie Unii są trochę mniejsze. Ale Polska dziś, pełniąc tę rolę, ma wpływ na podjęcie decyzji w trakcie kształtowania strategii UE, zwłaszcza opracowywania perspektywy finansowej 2014–2020. Oprócz tego w UE w ciągu ostatniego roku pojawiły się poważne wyzwania w zakresie bezpieczeństwa. Obecnie dla UE ważny jest także proces rozszerzenia. Nawet po podpisaniu Traktatu Lizbońskiego kraj prezydujący Radzie UE ma uprawnienia do przeprowadzenia negocjacji ws. członkostwa czy asocjacji. Więc dla Ukrainy ważne jest wsparcie ze strony Polski. Jednak warto pamiętać, że stając na czele całej Unii Europejskiej, Polska ma ważniejsze zadanie, niż wspierać jedno państwo, ona musi bronić interesów całej UE. – Jest to działanie w duchu polityki UE? – Tak. Zwłaszcza, jeśli pojawia się zagrożenie bezpieczeństwa. Demonstrować wsparcie dla Ukrainy w jej drodze do reżimu bezwizowego to jedno, ale kwestia wzmocnienia granic według wymogów krajów, które cierpią na nadmiar emigrantów – to coś zupełnie innego. Polska w pierwszej kolejności musi bronić interesów UE. Jednak wśród zaplanowanych na jesień przedsięwzięć znalazły się np. szczyt Partnerstwa Wschodniego, szczyt “Ukraina – UE”. Oczywiste, że będą pewne osiągnięcia. Na finałowym etapie znajduje się rozpoczęte już dawno opracowanie Umowy o Asocjacji pomiędzy UE i Ukraina. Ukraina od rozpoczęcia prac nad tą umową, chce zapisać w niej tezę, że jest to umowa z krajem, który w perspektywie planuje członkostwo w UE. Polska mając kiedyś taki zapis otrzymała wewnętrzny punkt orientacyjny i wszystkie siły polityczne miały wyraźną perspektywę. Podpisanie umowy to tylko jeden etap na drodze do jej realizacji. Europejscy politycy biorą pod uwagę sytuację polityczną na Ukrainie. Moim zdaniem nie można stwierdzić, że Parlament Europejski jednoznacznie przegłosuje tę umowę. – Rola adwokata przewiduje obecność na posiedzeniach sądu, ale kto Ukrainę sądzi? Może jest to sąd historii za to, że w ciągu 20 lat niezależności Ukraina dalej przebywa na tym samym etapie i nie może wybrać wektora rozwoju. W jaki sposób UE może wpłynąć na Ukrainę, czy jest to wewnętrzna sprawa Ukrainy? – Ta sprawa nie może być wewnętrzna, ponieważ istnieje bardzo wiele czynników zewnętrznych, zwłaszcza jeśli brać pod uwagę procesy geopolityczne odbywające się obecnie w Europie. Rzecz też w tym, na ile to korzystne dla Ukrainy, dla przeciętnych obywateli i dla struktur biznesowych. – Czy nie uważa Pan, że Ukraina wraca do średniowiecznego feudalizmu? Ukraiński biznes podzielony przez kilka klanów oligarchicznych, niezwykle duży wpływ kapitału rosyjskiego. Czy te czynniki nie hamują procesu integracji europejskiej? – Formalnie nie naruszamy żadnych kryteriów. Jednak na Ukrainie obecnie nie ma jednomyślnego pragnienia europejskiego wyboru, chociaż w Radzie Najwyższej stworzono międzyfrakcyjne zjednoczenie “Europejski wybór”, którego członkami są przedstawiciele prawie wszystkich sił politycznych i jest to dobrze z punktu widzenia integracji europejskiej. Obecnie możemy obserwować także aktywizację tych sił, które stoją po stronie związku celnego z Rosją, ale strefa wolnego handlu z Unią Europejską jest znacznie lepiej opracowana i ukraińskie ustawodawstwo już dawno jest adaptowane do europejskiego. – Jakie problemy przeszkadzają Ukrainie w wejściu do UE? – Istnieje poziom oświadczeń politycznych, poziom opinii publicznej i poziom faktycznego postępu. W perspektywie finansowej UE do 2013 roku przewidziano ogromne środki na wsparcie kandydatów do członkostwa – Krajów Bałkańskich. Obecnie trwają prace nad budżetem na następne 7 lat. Jeśli Polska będzie lobbowała przeznaczenie środków na wsparcie Ukrainy i, na przykład, Mołdawii, to będzie prowadzona polityka, której celem będzie początek negocjacji z Ukrainą i Mołdawią. Europejscy biurokraci to ludzie pragmatyczni i oni wydając pieniądze podatników z całej UE, muszą składać sprawozdania. Jeśli będzie trudno wydać te środki ze względu na kryzys finansowy czy wyzwania stojące przed UE – wyzwania bezpieczeństwa, wzmocnienia granic itd., powiedzą Ukrainie aby poczekała do 2020 roku. I nikt w ciągu następnych 7 lat nie będzie się przejmował problemem wejścia Ukrainy do Unii. Ukraina ma ogromną zewnętrzną granicę i na rozbudowę jej infrastruktury potrzebne są ogromne środki. Oprócz tego państwo z liczbą ludności 45-46 mln. to ogromny ciężar dla UE. – Może Ukrainie byłoby warto wejść do NATO, żeby chociażby jedną gałąź doprowadzić do porządku? – Niewątpliwie, członkostwo w NATO, aczkolwiek nie jest ono obowiązkowym elementem wejścia do UE, jest znacznym plusem, bo gwarantuje pewność i bezpieczeństwo państwa członkowskiego UE. Ukraina w pewnym czasie wybrała dobrą strategię wejścia do UE, NATO i innych struktur, lecz po skandalu kasetowym Ukraina została uznana na szczycie w Pradze za kraj, z którym inni nie chcą bliżej współpracować. – Dziękuję za rozmowę. Rozmawiał Walenty WAKOLUK