Festiwal BO! I co dalej? O wystawie fotograficznej „Tropami Pawła Jasienicy Rzeczpospolitej Trojga Narodów. I co dalej ?”, autorką której jest polska dziennikarka Jolanta Stopka, pisaliśmy wcześniej, kiedy wystawa gościła w Łucku. Obecnie proponujemy wywiad z Jolantą Stopką. - Swoją wystawę pokazywała pani w ramach Pierwszego Polsko-Ukraińskiego Wędrującego Festiwalu Filmowego BO! - w Łucku, Tarnopolu i Lwowie. W Kijowie wystawa została zaprezentowana w formie elektronicznej. Skąd pomysł na uczestnictwo w Festiwalu BO!? - Organizatorzy zaproponowali kilku artystom uczestnictwo w tym festiwalu i prezentacje swoich zdjęć – o mnie też. Przystałam na ich warunki. I wyszło jak już wiadomo: przyjechałam z częścią dokumentacji pełnometrażowego filmu dokumentalnego, jaki ma powstać pt.”Tropami Pawła Jasienicy Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Srebrny wiek”, fotografiami zamków, twierdz i pałaców położonych przeważnie wzdłuż Dniestru. Ku mojemu zaskoczeniu wystawa spodobała się szczególnie w Tarnopolu i Lwowie, gdzie była doskonale wyeksponowana, za co należą się szczególne podziękowania kierującym Centrum Kultury „Zwycięstwo” w Tarnopolu i lwowskim Pałacem Sztuki, dyrektorom Wasylowi Mosuła i Jurijowi Hnatkowskiemu. Stała się też ona doskonałym pretekstem do polsko-ukraińskiego dialogu o tym, co zrobić z materialnymi dowodami naszego wspólnego dziedzictwa kulturalnego – przeważnie dziś ruinami zamków, twierdz i pałaców. - Gratuluje sukcesu. Tytuł wystawy akcentuje pytanie: „I co dalej?” - Jest to oczywiście pytanie retoryczne. Nie tylko w moim przekonaniu nie ma innej alternatywy. Musimy wspólnie, Polacy i Ukraińcy, zachować i uratować dla potomnych te historyczne obiekty. Niektóre z nich jak np. Wysuczka, Okopy Świętej Trójcy, Czernelica, Pomorzany – kiedyś perły architektury – dziś rozsypują się na naszych oczach. - Ale skąd na to środki? Ukraińskie państwo inspiruje i wykonuje prace konserwatorskie tam, gdzie może, ale potrzeby przewyższają jego możliwości. - Pewnie nie wszystkie zabytki da się odbudować. A może nawet nie trzeba? Przykładowo, zamek królowej Bony w Krzemieńcu może na zawsze pozostać trwałą ruiną, ale powinna to być ruina zabezpieczona i zagospodarowana. Ważne jest bowiem, by powstrzymać degradację tych materialnych dowodów naszej wspólnej wielkości, gdyż taka oznacza w istocie degradację kulturową także społeczności lokalnych zamieszkujących miejsca, w których owe zabytki stoją. Dowody? W wielu miejscach, które odwiedziłam, np. w Kamieńcu Podolskim, Łucku, Chocimiu, Zbarażu, Dubnie, te zabytki już żyją i są atrakcją turystyczną. Tu odbywają się festyny, plenery i koncerty. Promują one miasto i integrują społeczeństwo. Podnoszą rangę miejsca w którym stoją. Dzięki nim tworzą się nowe miejsca pracy, etc. Dlatego m.in. kierownictwu Festiwalu Bo! marzą się pokazy filmowe właśnie na dziedzińcu zamku Lubarta w Łucku, w otoczeniu murów, które były niemym świadkiem powstawania, trwania i upadku Rzeczpospolitej Obojga i Trojga Narodów. - Czyli co dalej? - Pomysłodawca festiwalu redaktor Andrzej Kępiński zaproponował oficjalnie merowi miasta Łuck zorganizowanie Balu Dobroczynnego, na który zaproszeni będą reprezentanci świata polityki, biznesu i mediów Polski i Ukrainy. Taki bal będzie doskonałym pretekstem do stworzenia fundamentu pod ponadpartyjny polsko-ukraiński ruch społeczny, który wesprze ukraińskie władze w dziele ratowania dóbr kultury. Ów Bal i zebrane dzięki niemu środki mogłyby dać początek polsko-ukraińskiej fundacji ratującej zabytki. - I co na to mer Łucka? - Zastanawia się. Może warto byłoby, aby o jego zdanie zapytała Wasza redakcja? W moim przekonaniu miejscem Balu Dobroczynnego mógłby być Łucki Zamek – toż tam za czasów króla Jagiełły odbył się jeden z najważniejszych zjazdów politycznych ówczesnego świata. Czy nie warto nawiązać do tej tradycji? Jaka to promocja dla miasta nie muszę chyba nadmieniać. - A co z Festiwalem BO!? Czy II edycja Polsko-Ukraińskiego Wędrującego Festiwalu BO! rozpocznie się w Łucku? - We współpracy z kijowską Wytwórnią Filmową Batyskaf Studio BO! przygotowuje się do II edycji Festiwalu BO! w Ukrainie i pierwszej edycji tego festiwalu w Polsce. Pojawiła się bowiem możliwość pokazania polskiej publiczności dobrych ukraińskich filmów. A to czy i jak w 2012 roku festiwal wystartuje w Łucku zależeć będzie od propozycji władz miasta. - W 2011 roku Festiwal BO! swą wędrówkę po Ukrainie rozpoczął pod patronatem mera miasta Łucka Mykoły Romaniuka… - … i chyba nie przyniósł mu i miastu wstydu. Wystartować w Łucku można było też dzięki pomocy Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej i Instytutu Polskiego w Kijowie, a także dzięki wsparciu Switłany Myronczuk, dyrektora Centrum Informacji i Kultury przy Ambasadzie Ukrainy w Polsce. Festiwal jest już instytucją polsko-ukraińską, a nie deklaracją wspólnego przedsięwzięcia. Na Ukrainę przyjechaliśmy z dziesięcioma filmami fabularnymi i dwunastoma filmami dokumentalnymi. Większość filmów ukraiński widz mógł obejrzeć dzięki nam po raz pierwszy. - Festiwal BO! zaprezentował trzynaście ukraińskich premier polskich filmów, w tym jedną światową. - Tak. Światowa premiera odbyła się w kijowskim kinie Zhovten i dotyczyła filmu „Towarzysz generał idzie na wojnę” w reżyserii Roberta Kaczmarka i Grzegorza Brauna. Festiwal BO! to także wielki dorobek materialny. 14 filmów dostosowano do pokazów na Ukrainie – został one przetłumaczone na język ukraiński, wytłoczone zostały napisy po ukraińsku. Dzięki temu prowadzone są już rozmowy z kilkoma ukraińskimi telewizjami na temat warunków emisji filmów pokazywanych przez Festiwal BO!, a pytania ofertowe złożyli pierwsi dystrybutorzy, kończony jest też montaż filmu dokumentalnego o festiwalu. Cieszy też zaproszenie do udziału w jednym z ukraińskich festiwali. - To znaczy, że obecność Festiwalu BO! na Ukrainie potwierdziła zapotrzebowanie na dobry polski film? - Oczywiście. Festiwal śledzili ukraińscy dziennikarze, co skutkowało ponad 60 – znanymi mi – publikacjami, kilkunastoma audycjami radiowymi i telewizyjnymi. Dwie ukraińskie stacje radiowe przeprowadziły konkurs o tematyce dotyczącej polskiej kinematografii. Medialnie nad Festiwalem BO! patronat objęli: Polskie Radio, Telewizja Wołyń, Kurier Galicyjski, Dziennik Kijowski i Monitor Wołyński, za co należą się im szczególne podziękowania. Uważam, że najważniejsze jest to, iż tam gdzie Festiwal BO! był w 2011 roku zaproszony, został ponownie zaproszony z nowym repertuarem w 2012 roku. - A co z pomysłem jaki się zrodził w Łucku i dotyczy wyprodukowania polsko-ukraińskiego filmu o Wołyniu? - Studio BO! zadeklarowało poważny udział w tym przedsięwzięciu i z tego co wiem władze miasta Łucka mają się określić co do swoich możliwości, aby taki film powstał, brakuje bowiem jeszcze 50-60 000 Euro. Rozmawiał Walenty Wakoluk