Bez Chopina ludzkość była by bardzo biedna. Obchodząc w tym roku 200-lecie od urodzin Fryderyka Chopina zadajemy sobie pytanie o ponadczasowe dziedzictwo Chopina. Czy można w ogóle przypisać jego muzykę do jakiejś “szufladki”? O to zapytaliśmy Irynę Cygankową – kierownika Wydziału Fortepianu Łuckiej Szkoły Muzycznej dla Dzieci nr 1, pianistkę i zasłużonego pracownika kultury Ukrainy. Iryna Cygankowa: Małemu dziecku, które chce zostać pianistą, trzeba dać emocjonalny bodziec – pierwsze jaskrawe muzyczne wrażenia i dać fortepian, niezwykle bogaty “królewski” instrument. Wywrzeć na kimś duże i wymowne muzyczne wrażenia mogą tylko wybitni pianiści i kompozytorzy, którzy zdolni są swoimi utworami dotknąć duszy każdego człowieka – tak dorosłego, jak i małego dziecka. Słowami nie wszystko można powiedzieć, tacy kompozytorzy jak Chopin, docierają do nas swoją muzyką, wzywają do pozytywnych dążeń, ideałów i wysokiego poziomu rozwoju duchowego. Muzyka wywiera na nas wpływ większy i bardziej dogłębny niż słowo. Pozawymiarowość Chopina polega na tym, że on, syn francuskiego nauczyciela i polskiej szlachcianki, dał światowej muzyce po francusku wyrafinowane słowiańskie - bo polskie - serce. Jeżeli chodzi o mnie, to gdyby w muzycznej “szufladzie” pod nazwą “Romantyzm” nie było dwóch postaci – Chopina i Liszta – być może nigdy nie grałabym na fortepianie. – Już od pewnego czasu w konkursach Chopinowskich prym wiodą muzycy z Korei, Chin i Japonii. Wydawałoby się, że mają całkiem inne tradycje kulturalne... I.C.: Bez względu na to, gdzie się ktoś urodził, w Afryce, w Japonii czy gdzieś na Grenlandii, każdemu człowiekowi właściwe jest dążenie do piękna, do ideałów, które trudno określić przy pomocy słów. Dlatego właśnie na przykład Japończycy czy Chińczycy, gdy poznają inną kulturę, wybierają to, co jest dla nich bliskie i to, co oni mogą zrozumieć – czyli wartości ogólnoludzkie. – Co Pani, jako specjalista i fachowiec, myśli o możliwości wschodniej interpretacji muzyki takiego, wydawałoby się, europejskiego kompozytora? Czy muzyka Chopina jest doskonała? I.C.: Tak, jest doskonała. Fachowiec czy znawca o doskonałym słuchu może uchwycić niuanse, delikatną barwę, być może, inne akcenty w nowej interpretacji. Ukraińcy, Rosjanie czy Polacy wykonują muzykę Chopina w różny sposób. Chopin to bardzo niebezpieczny kompozytor dla wykonawców. Można nauczyć się wszystkich nut i grać doskonale pod względem techniki gry, ale jeżeli człowiek nie ma tego wyższego rozumienia treści, to widać to od razu przy wykonaniu utworów Chopina. Jego muzyka to wskaźnik duszy wykonawcy. – To być może dziwne pytanie, ale czy dzieci mają “muzyczną duszę”? Czy nie jest dla nich za wcześnie aby grać Chopina? I.C.: Niestety dzieci w szkołach muzycznych mało grają Chopina, który sam był wybitnym wykonawcą i pisał skomplikowane utwory pod względem techniki gry. Ale jak zobaczysz skomplikowane na pierwszy rzut oka nuty – a tu wszystko pod palcami udaje się, wszystko jest wygodne. Dużo zależy od tego, jakie to jest dziecko, w jakim wieku, jaki repertuar jest dobry dla niego. Moi uczniowie grają walce, mazurki, eksprompt-fantazje i scherzo. – A co dalej, jak odbywa się proces “lepienia” ucznia? Czy mając przed sobą dziecko, praktycznie “nieprzygotowany materiał”, Pani najpierw odnajduje w tym dziecku “duszę”. Czy wielu Pani uczniów ma tę “duszę”? I.C.: Wie Pan, że prawie wszyscy moi uczniowie ją posiadają. Oni są zdolni i emocjonalni. Małym dzieciom daję najpierw słuchać muzyki, one znają wiele utworów klasyki fortepianowej. I gdy ktoś zaczyna grać proste utwory, na przykład Chopinowskie “Życzenie”, jednym paluszkiem, a ja jednocześnie zagram wiele pasaży – dziecko jest takie szczęśliwe, jest pewne, że to ono wszystko to zrobiło. – To jest doskonała metoda maksymalnego zachęcania dzieci do muzyki. I.C.: To jest tradycja naszej szkoły. Ja też się tak uczyłam. Pamiętam, że w piątej klasie zagrałam dość skomplikowany trzeci walc Chopina, i to było moje pierwsze wykonanie na koncercie. Moja nauczycielka później powiedziała mi, że grałam dosyć zrozumiale i doniosłam do słuchaczy to, co przekazał w tym utworze Chopin. – Więc i Pani wówczas zaczynała od najważniejszego – od duszy. I.C.: Chyba tak. Gdyby nie było takich kompozytorów jak Chopin, ludzkość byłaby taka biedna, mielibyśmy dużo mniej pozytywnego. Moim zdaniem, ci ludzie – rodzice i wykładowcy, którzy nauczają dzieci muzyki, postępują bardzo mądrze. Muzyka – to jest to, co można podarować dziecku na całe życie. Rozmawiał Walentyn Wakoluk