W wojnę języków ukraińskiego z rosyjskim został wciągnięty język polski W wojnę języków ukraińskiego z rosyjskim został wciągnięty również polski. Napisali o tym dziennikarze w polskim wydaniu «Rzeczpospolita». Oni piszą, że wszystko zaczęło się od plakatów w sieci internetowej Facebook o napisach «Uczymy się języka ukraińskiego… przepraszamy, polskiego» i «Uczymy się moskiewskiego dialektu języka polskiego». Zdaniem lwowskiego publicysty Antona Borkowskiego, Internet co raz częściej jest używany jako narzędzie wojny dezinformacyjnej przeciwko Ukrainie. «Jest to nowe zjawisko w naszej polityce. W sieci pojawia się coraz więcej komentarzy wynajętych ekspertów, którzy czynią absurdalne oświadczenia na temat historii Ukrainy lub należytego «miejsca Ukraińców» w Europie i świecie» – wyjaśnił. «Rzeczpospolita» podkreśla, do tych gier zaczęto wciągać też Polskę i Polaków. «A sprawdzić, czyje to teorie – prawdziwych czy zakłamanych ekspertów – jest niemożliwe, bo autor przekazanej informacji najczęściej pozostaje anonimowy» – dodaje Borkowski. W artykule zauważa się, że filolodzy i historycy ukraińscy mają różne opinie na temat pochodzenia języka ukraińskiego. «Na rosyjskojęzycznym wschodzie Ukrainy, na Zagłębiu Donieckim, na Krymie i w Odessie, pojawia się dużo książek i czasopism z twierdzeniem, że język ukraiński jest wiejskim dialektem języka rosyjskiego lub skutkiem wpływu języka polskiego na rosyjski. Tak można było pisać w XIX wieku, ale nie teraz, kiedy zbadaliśmy dzieje tych wszystkich trzech języków. Poważni ludzie nie widzą tu miejsca na dyskusję. Należy jednak uznać, że problemy z językiem ukraińskim na Ukrainie pozostają: jest on słabo zabezpieczony, a polityka obecnego rządu w tym kierunku jest neutralna lub wręcz wroga» – mówi filozof, akademik Narodowej Akademii Nauk Ukrainy Myrosław Popowycz. Gazeta.ua, 2 lutego 2012 roku