O historii politycznych zdrad elity ukraińskiej «Jedni wyrzekli się języka, drudzy wyrzekli się rodu. Oto jest historia naszego narodu». Bogdan Stelmach, wiersz «Historia» We wszystkich czasach i u wszystkich narodów, zdrada była uważana za jedno z największych przestępstw moralnych. Zdrajców poniżano, surowo karano, a najczęściej pozbawiano ich życia. Jednak we współczesnej Ukrainie karą za taki czyn mogą być tylko wyrzuty sumienia, pod warunkiem, że zdrajca to sumienie posiada. Zdrady małżeńskie, biznesowe, ludzkie i polityczne stały się u nas zjawiskiem pospolitym. W polityce ukraińskiej, z podejrzaną regularnością, odbywają się przejścia do obozu wczorajszych najzagorzalszych przeciwników politycznych, a liczba zmienionych frakcji poselskich w Radzie Najwyższej w ciągu tylko jednej kadencji, nie mieści się w głowie i wzbudza podejrzenia o bezinteresowności tych migracji ideologicznych. Zmiana kilku partii w ciągu kilku lat przez polityka, nikogo nie dziwi. Polityka ukraińska na najwyższych szczeblach władzy jest zamknięta, niedostępna dla społeczeństwa i odbywa się za zamkniętymi dla społeczeństwa drzwiami. Mało pozostało patriotycznych, szczerych i uczciwych Ukraińców, którzy za własne przekonania, są gotowi ponieść śmierć. W najbardziej tragicznym dwudziestym wieku, który historycy symbolicznie, ale bardzo wymownie nazwali «czerwonym», Ukraińców oddanych do końca swoim przekonaniom i zasadom życiowym najeźdźcy wszelkiej maści natychmiast niszczyli. Bohaterowie ginęli, nie zdążywszy założyć własnej rodziny i pozostawić po sobie potomków. Być może właśnie z powodu zniszczenia wcześniej najszlachetniejszych Ukraińców, częściowo usprawiedliwia się skłonność współczesnych polityków ukraińskich do zdrady. Reguła mówiąca o tym, że w każdym zniewolonym narodzie zawsze znajdą się zwolennicy okupacji, jest charakterystyczna dla wszystkich narodowości. Oczywiście, Ukraińcy, według znanego przysłowia «Moja chata na końcu wsi – o niczym nie wiem», posiadają wrodzony indywidualizm i nieufność wobec każdej władzy, ponieważ po Rusi Kijowskiej, wszystkie rządy dla Ukraińców były obce i okupacyjne. Jednak twierdzenie, że zdrada jest naszą cechą narodową, nie ma żadnych podstaw. Ukraińscy politycy zgadzają się na zdradę polityczną wtedy, gdy chcą zapewnić sobie i swoim bliskim, komfortowe materialne warunki bytu (właśnie chodzi o tę «chatę na końcu»). Wiele działaczy politycznych naszego kraju, żyje zgodnie z regułą: «Przez całe życie pozostawać członkiem partii rządzącej». To zachowanie polityków zawstydza ukraińskich wyborców, natomiast sami politycy nie wstydzą się takiej postawy. W historii Ukrainy zdradzie politycznej zwykle towarzyszyło przejście na stronę zaborcy. Starszyzna kozacka w czasie powstań chłopsko-kozackich, jeśli wojsko znalazło się w niebezpieczeństwie, zawsze oddawała wrogom przywódcę powstania, ratując w ten sposób swoje życie. . Właśnie z tego powodu, zdrajcy wydawali w ręce wrogów takich słynnych wodzów powstań chłopsko - kozackich, jak np.: Nalewajko, Sulima czy Pawluka. Tłumaczyli się tym, że to przywódca jest winien porażki i musi ponieść odpowiedzialność. Niektórzy badacze tej epoki są przekonani, że to «wydanie» przywódców kozackich, pomagało zachować wojsko i wówczas to było normą: zdrada na rzecz ratowania wojska. Obecnie takie zachowanie jest trudne do zrozumienia i usprawiedliwienia. Rosyjski historyk XIX w., Siergiej Sołowjow, pisał: «Ukraińcy donosili do Moskwy, jeden przeciw drugiemu i Piotr I postanowił upokorzyć Ukrainę». Wydaje się, że ta niechlubna tradycja ukraińskiej elity XV-XVIII w. przetrwała do naszych czasów i nie tylko została zachowana, lecz dalej się rozwija dzięki «odżywkom mineralnym» w postaci hojnego finansowania. Obecna sytuacja Ukrainy przypomina epokę po śmierci Bogdana Chmielnickiego, która w historiografii ukraińskiej nazywana jest Ruiną. Wtedy lewobrzeżni Kozacy wspierani przez rosyjskiego cara, zaciekle walczyli z prawobrzeżnymi, którzy podlegali Polsce. W tej bratobójczej walce mającej na celu sytuacyjne zwycięstwo, obie walczące strony zawierały sojusze z odwiecznymi swymi wrogami – Tatarami, Turkami i Polakami, a przejście na stronę silniejszego, było zjawiskiem powszechnym. W tym czasie została ukształtowana opozycja przeciw hetmanowi Iwanowi Wyhowskiemu, na czele której stał pułkownik Puszkar i ataman koszowy Barabasz. Wysyłali oni zażalenia na Wyhowskiego do Moskwy i zostali poparci przez cara rosyjskiego. Konfrontacja przeobraziła się w wojnę 1658-1659. Po zwyciężeniu Moskowitów w bitwie pod Konotopem, Wyhowski po raz kolejny został zdradzony – wybuchło powstanie przeciw hetmanowi pod przywództwem Jakyma Somki, Wasyla Zołotarenki i Tymosza Cyciury. Wskutek tych zdrad politycznych Ukraina straciła niepodległość na kilka wieków. W 1667 r., po podpisaniu przez Moskwę i Polskę rozejmu andruszowskiego, odbył się podział Ukrainy wzdłuż rzeki Dniepr. Oburzeni tą zdradą Kozacy podnieśli się do walki, na czele której stanął hetman Petro Doroszenko, który potrafił zwyciężyć wojska obu zaborców i połączyć Ukrainę Lewobrzeżną z Prawobrzeżną. Jednak zaniepokojeni wzrostem władzy hetmańskiej, liczni wrogowie użyli sprawdzonej starej taktyki wsparcia przeciwników hetmana, Chanenki i Suchowienki, którzy przy pomocy zdrady sami zamierzali zostać hetmanami. Byli oni przekonani, że lepiej być hetmanem nawet małej części Ukrainy, niż pozostawać pułkownikami, dlatego z zadowoleniem zaczęli współpracować z Polakami i Tatarami. Kilkadziesiąt lat po tych wydarzeniach, w 1708 r., kiedy trwała III wojna północna i wojsko rosyjskie stacjonowało na Ukrainie, główny sędzia Wojska Zaporoskiego Wasyl Koczubej i połtawski pułkownik Iwan Iskra, napisali zażalenie do Piotra I na swego kolegę, hetmana Iwana Mazepę. Do zdrady Koczubeja pchnęło pragnienie, aby zostać hetmanem Ukrainy. Jednak Piotr I nie uwierzył w te słowa i skazał Koczubeja i Iskrę na śmierć – taka to ironia losu – jako zdrajców. Jesienią 1708 r. wojsko rosyjskie otoczyło stolicę hetmańską Baturyn. Miastotwierdza mogło walczyć przez dłuższy czas, ponieważ miało duże zapasy żywności i amunicji. Ale przedstawiciel pryłuckiej starszyzny kozackiej, Iwan Nos, w zamian za rangę pułkownika, wysłał do obozu moskiewskiego setnika Ostapa Sołomachę, który wskazał tajemne przejście do Baturyna i carskie wojsko w jednym dniu zniszczyło wszystkich obrońców i cywilów 15-tysięcznego miasta. Zdrada Nosa jest potwierdzona dokumentami, co widać w carskim rozporządzeniu o nadaniu «rangi pułkownika». Badacz tych wydarzeń, ukraiński historyk Oleksandr Łazarewski w XIX w. opisywał pułkownika Nosa, że był to człowiek, który umiał «usługiwać władzom i mieć u nich szczególne względy». W Rzeczypospolitej, w trakcie polonizacji, ukraińskie rody arystokratyczne musiały decydować się na wybór – albo przejść na obrządek łaciński i dołączyć do polskiej szlachty i jej kultury albo pozostać bez żadnych przywilejów. Często magnateria ukraińska wybierała tę pierwszą, zdradliwą drogę. Tak więc później elita ukraińska utożsamiała język ukraiński, tradycje ludowe i wiarę prawosławną z niższymi warstwami społeczeństwa. Ukraińskość dla szlachciców polskich była przedmiotem zniewagi. Tylko chłopi ukraińscy nie zdradzali swoich tradycji i wyznania, ponieważ nie ubiegali się o przywileje, bo nawet po przejściu na inną kulturę, wyznanie i język chłop, robotnik lub rzemieślnik, nadal ciężko pracował, jak wcześniej. Carat rosyjski, podobnie jak w swoim czasie władze polskie, skutecznie korzystał z patologicznego pragnienia ukraińskich Kozaków, którzy za wszelką cenę starali się zachować dla siebie przywileje i wiodącą pozycję polityczną, wziął szlachtę ukraińską pod swoją opiekę i prawnie uznał jej status społeczny. W 1785 r. caryca Katarzyna II wydała specjalny dekret, zgodnie z którym starszyźnie kozackiej, magnatom i szlachcicom ukraińskim, przyznawany był tytuł dworzanina rosyjskiego pod warunkiem, iż pretendenci udowodnią własne «szlachectwo». Ze względu na to, że procedura tego udowodnienia była uproszczona, a tytuł dworzanina dostarczał dziesiątki bardzo poważnych moralnych, gospodarczych i politycznych przywilejów, ówczesna ukraińska elita polityczna, rzuciła się po tytuły rosyjskie ze wszystkimi logicznymi konsekwencjami, jak np. przejście na kulturę i język rosyjski. Właśnie z tego powodu Ukraina wkroczyła w wiek XIX bez własnej narodowej elity politycznej, która już była rosyjska i później asymilowała się. Dlatego wśród rosyjskiej szlachty XIX wieku, tak wiele było nazwisk ukraińskich. Zrezygnowawszy z interesów narodowych w imię korzyści materialnych i dbając wyłącznie o interesy swojego stanu, szlachta ukraińska stała się jednocześnie rosyjska, chociaż przez dłuższy czas zachowywała własną odrębność od Rosjan. Dlatego też, na przykład, generał wojska carskiego, faworyt cesarza Mikołaja ІІ, Paweł Skoropadski, zawsze pamiętał o swoim ukraińskim pochodzeniu i słynnym przodku hetmanie Iwanie Skoropadskim, chociaż został wychowany w tradycyjnej kulturze dworzańskiej i do końca życia mówił w języku rosyjskim. Historia Ukrainy XX w. również jest pełna zdrad politycznych. Po utworzeniu państwa Ukraińcy nie potrafili go obronić, ponieważ Wynnyczenko, Skoropadski, Gruszewski i Petlura nastawiali społeczność jedni przeciw drugim. Z tej sytuacji od razu skorzystali wrogowie państwa ukraińskiego. Ówcześni ukraińscy przywódcy w walce o rządy, zwyciężywszy we wspólnych walkach i wyemigrowawszy do Europy, zapomnieli o tym, po co te rządy były potrzebne. Z czerwoną zarazą nadal walczyli zdradzeni przez wszystkich chłopi ukraińscy. Oni regularnie podnosili powstania przeciw bolszewikom, aż do końca lat dwudziestych. Obecne zauważamy te same cechy polityki ukraińskiej: intrygi wewnątrz partii, które przerosły w formy kryminalne, na kształt cynicznego kupowania posłów i miejsca na liście partii przed wyborami. Niestety, politycznej problem zdrady politycznej przechodzi z wieku na wiek. Nawet obok przywódców narodowych, osób uczciwych, ideowych, unikalnych i szczerych do końca, takich, jak E. Konowalec, S. Bandera, W. Czornowół, Ł. Lukianenko, M.Horyń i inni, zawsze stali ludzie gotowi do zdrady. Przypomnijmy chociaż to, że Konowalca i Banderę zabili etniczni Ukraińcy Sudopłatow i Staszyński. Uważam także, że Wiaczesław Czornowół, delikatnie mówiąc, nie poparłby znanego «przejścia» swojego syna, do obozu politycznego wczorajszych przeciwników politycznych… Oczywiście, wśród Ukraińców jest nie więcej zdrajców, niż wśród innych narodowości, ale nasi zawsze są tam, «gdzie trzeba» i «dobrze rozstawieni». Wydaje się, że jeśliby rekrutować, prosto z ulicy 450 przechodniów do Rady Najwyższej, to wśród nich, byłoby o wiele mniej zdrajców, niż w «tradycyjnej» Radzie Najwyższej. Przez ostatnie 350 lat środowisko elity rządzącej ukraińskiej popierało dwubiegunowość polityczną, oportunizm i egoizm. Książęta i hetmani, zawsze w walce przeciw sobie, przywoływali na pomoc obce kraje. I obecnie, w 22. roku niepodległości, w procesie walki o rządy, politycy krajowi znowu składają zażalenia do Moskwy, Brukseli, Waszyngtonu i Warszawy na swoich przeciwników na Ukrainie. Oczywiście, to nie dodaje autorytetu Ukrainie, jako samodzielnemu państwu, ponieważ Francuzi, Niemcy, Włosi, Amerykanie i inne narody rozwiązują swoje problemy sami, a nie przywołują obcych do rozwiązania ich problemów wewnętrznych. W Pomarańczowej Rewolucji uczestniczyło 7 mln osób, ale po zwycięstwie i zdobyciu władzy, niektórzy przywódcy rewolucji, roztrwonili prawie wszystkie osiągnięcia zdobyte przez te 7 mln obywateli Ukrainy. Tak więc szeregowi rewolucji zostali zdradzeni przez ich własnych liderów. Ówczesne, symboliczne hasło epoki Pomarańczowej Rewolucji «Nie zdradź Majdanu!» było i pozostaje aktualne do chwili obecnej. U podstaw strategii wszystkich obecnych grup politycznych i wszystkich 209 zarejestrowanych przez Ministerstwo Sprawiedliwości partii politycznych, leży niesamowity egoizm, który wyniszczał państwo w czasach podziałów feudalnych Rusi Kijowskiej, w wojen Kozaków lewobrzeżnych i prawobrzeżnych, wojny domowej w latach 1917-1922 (gdy na Ukrainie walczyli wszyscy przeciw wszystkim) i wrogości dwóch głównych prądów w podziemiu nacjonalistycznym w latach czterdziestych XX w. Największy problem Ukrainy polega na tym, że po odzyskaniu niepodległości my – jako naród, nie wydostaliśmy się z niewoli wewnętrznej. Obecna generacja polityków ukraińskich raczej nie dojdzie do wspólnych osiągnięć i porozumienia, ponieważ wczorajsi niewolnicy, którzy de jure zostali uwolnieni, w rzeczywistości wszystkie wysiłki kierują na to, aby swoimi niewolnikami uczynić innych. Nieuczciwość naszego ustawodawstwa, potwierdzają liczne niedotrzymane umowy dżentelmeńskie o przejrzystych wyborach, koalicji, sojuszach i zrzeszeniach. Pragnienie rządzić za wszelką cenę, przyczynia się do rzeczy absolutnie niedopuszczalnych, takich, jak zdrada, przekupstwo, niemoralność, cynizm, chamstwo, wulgarność, okrucieństwo jako podstawowe metody ukraińskiej walki politycznej, doprowadzające do wyniszczenia. Zaś zdrada polityczna, przez współczesnych polityków, uparcie jest definiowana jako «poprawność polityczna»… Politolog Taras Litkowec