Rok 1935: Janowa Dolina wśród liderów klasy A Rok 1935 zapisał się w historii piłki nożnej województwa wołyńskiego jako sezon różnorodnych skandali typu: niedokończone rozgrywki, atak na sędziego, dyskwalifikacje i ich odwoływanie, rozbite okna w autobusie, wycofywanie się drużyn z mistrzostw, podejrzenia o knucie intryg itp. W mistrzostwach klasy A Wołyńskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej, prezesem którego w styczniu 1935 r. ponownie został wybrany major Leopold Okulicki, wystartowało 10 drużyn. Tym razem jednak rozszerzyła się ich geografia – zamiast dwóch zlikwidowanych rówieńskich klubów do grona najlepszych drużyn województwa wołyńskiego dołączyły Strzelec z Janowej Doliny oraz Krzemieniecki Klub Sportowy. Klub z Janowej Doliny w powiecie kostopolskim (obecnie wieś Bazaltowe w rejonie kostopolskim obwodu rówieńskiego) od razu został liderem rozgrywek, mimo że w meczu pierwszej kolejki rozegranym przez obu debiutantów w Krzemieńcu zdecydowanie zwyciężył KKS (6:2). Wkrótce krzemieniecka drużyna rozegrała w Łucku superskuteczny mecz z PKS Łuck, w którym zwyciężyli policjanci (8:6). W nowy sezon faworyci poprzednich mistrzostw weszli z problemami kadrowymi. Hasmonea z Równego przekazała trzech swoich najlepszych graczy w szeregi lwowskiego klubu o tej samej nazwie, a ze składu PSK Łuck, aktualnego mistrza Wołynia, czterech piłkarzy powołano do wojska. Ale nawet przy stratach personalnych faworyci pozostali liderami zdobywając kolejne zwycięstwa. Mistrzostwa powoli nabierały tempa, gdy wybuchł pierwszy skandal. Pod koniec kwietnia w Łucku rówieńska Hasmonea pokonała Hasmoneę z Łucka (2:1). Ale po meczu, jak donosił «Przegląd Sportowy», miał miejsce bezprecedensowy przypadek chuligaństwa: «Rówieńska drużyna wsiadając do autobusu stała się obiektem ataku ze strony miejscowych «pseudopatriotów», którzy zaczęli rzucać w nią kamieniami. Szyby w autobusie zostały wybite, piłkarze przyjechali do Równego zakrwawieni. Ten niesłychany przejaw bandytyzmu w sporcie zasługuje na nadanie mu jak najszerszego rozgłosu i ukarania winnych». Kierownictwo OZPN nie zdążyło jeszcze zareagować na ten incydent, jak zdarzył się drugi: w Równem nie dokończono meczu między miejscowym WKS oraz PKS Łuck. Jak napisał «Przegląd Sportowy», przy wyniku 2:1 (jedną z bramek dla wojskowych zdobył były łucki policjant Kazimierz Kosiarz), w 72 minucie meczu piłkarz policjantów Nagengast uderzył sędziego liniowego, za co został usunięty z boiska. Był to już drugi piłkarz gości usunięty z boiska za niesportowe zachowanie. Pojawiła się «ogólna przeszkoda», wskutek czego sędzia Rakoczy przerwał mecz. O jaką «ogólną przeszkodę» chodziło, czasopismo nie podało. Ale według decyzji Wołyńskiego OZPN zdyskwalifikowano wówczas od razu pięciu piłkarzy PKS Łuck, w tym Franciszka Nagengasta, Aleksandra Mirosława i Edwarda Piotrowskiego na rok, Tadeusza Pürszla – na trzy tygodnie i Włodzimierza Mazura – na jeden mecz. W związku z tym kierownictwo PKS zagroziło OZPN-owi, że klub wycofa się z mistrzostw. Niewątpliwie kompromis został osiągnięty, ponieważ policjanci kontynuowali walkę i w następnym meczu pokonali kowelską Hasmoneę (3:0). Bramki zdobyli Aleksander Mirosław i Tadeusz Pürszel, których wcześniej zdyskwalifikowano, oraz Leonid Mołczanowski. Z mistrzostw wycofała się jednak wspomniana wyżej kowelska Hasmonea. W prasie podano przyczynę tego kroku – klub tłumaczył się, że był to protest przeciwko decyzji kierownictwa Wołyńskiego OZPN, które odmówiło rejestracji nowego bramkarza Hasmonei, Konstantego Jankowskiego. Sportowiec akurat powrócił do rodzimego miasta z Lublina, gdzie służył w wojsku i jednocześnie grał w klubie 7 Pułku Piechoty. Dodać należy, że Lubelski OZPN na rejestrację piłkarza pozwolił. Poprzedni bramkarz kowelskiej Hasmonei przeniósł się natomiast do klubu Strzelec z Janowej Doliny. Zamiast wziąć udział w kolejnych rozgrywkach mistrzostw kowelska Hasmonea pojechała więc do Kamienia Koszyrskiego, gdzie pokonała miejscowy Klub Sportowy Urzędniczy (4:2), który dopiero w 1936 r. został członkiem Wołyńskiego OZPN. Niestety, o następnych rozgrywkach w wołyńskiej klasie A jest mało wiadomości. Najwyraźniej reporterzy stracili zainteresowanie skandalami w okręgu. Lokalny tygodnik «Wołyń» w wydaniu z 7 lipca opublikował aktualną pozycję turniejową drużyn, ale następnym razem o piłce nożnej w województwie napisał miesiąc później podając pogłoski na temat wstępnych porozumień co do tego, kto zostanie mistrzem i jak zostaną podzielone środki otrzymane za udział w międzyokręgowych rozgrywkach. «W każdym razie pojawienie się tych wiadomości jest objawem niezdrowej sytuacji w wołyńskim sporcie i musi być groźną przestrogą dla kierownictwa OZPN w trakcie zatwierdzania planu rozgrywek. Mistrzem Wołynia musi zostać ta drużyna, która swoje prawo do tego tytułu zdobywa zwyciężając na zielonej murawie i daje najwyższe gwarancje doskonałego reprezentowania wołyńskiej piłki nożnej» – podsumował autor tekstu. Mimo wszystko w decydującym meczu mistrzostw, odbywającym się na boisku «Strzelca» – debiutanta z Janowej Doliny – w Kostopolu, PKS Łuck pokonał rywala wynikiem 2:1 i po raz drugi został mistrzem Wołyńskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej. Wkrótce wydarzył się jeszcze jeden przykry epizod. Mecz między rówieńską Hasmoneą i Krzemienieckim Klubem Sportowym nie został ukończony, ponieważ w 68 minucie między piłkarzami zaczęła się bójka, do której dołączyli kibice. Musiała interweniować policja, która zaprowadziła porządek przy pomocy gumowych pałek. Tymczasem PKS Łuck po raz drugi wystartował w rozgrywkach o wejście do Ligi, gdzie jego rywalami, jak i rok temu, byli lwowscy Czarni i Rewera ze Stanisławowa (obecnie Iwano-Frankiwsk). Ale pierwszym przeciwnikiem mistrza Wołynia był lider Lubelskiego OZPN, klub Strzelec z Siedlca, który rok wcześniej grał już w Lidze, ale nie dał rady się w niej utrzymać. Obydwa mecze, i w Siedlcu, i w Łucku, zakończyły się zwycięstwem łucczan (odpowiednio 2:1 i 3:1). W pierwszym meczu bramki dla policjantów zdobyli Pürszel i Mołczanowski, w drugim – Mołczanowski, Janicki oraz Berent. Następne mecze przyniosły rozczarowanie. W Stanisławowie w meczu z miejscową Rewerą PKS przegrywał najpierw 0:4; następnie udało mu się zdobyć kilka bramek, które jednak nie wystarczyły dla wygranej (3:4). Czarni natomiast pokonali łuckich policjantów wynikiem 7:1. Policyjny Klub Sportowy Łuck udało się jednak zrewanżować w meczach z obu rywalami. Najpierw drużyna pokonała Rewerę (2:1), a w ostatnim meczu zdecydowanym wynikiem 6:2 – Czarnych. Bramki dla Łucka zdobyli Sielski, Berent, Janicki, Baranowski i dwa razy Mołczanowski. Dla lwowskiego mistrza nie miało to co prawda już żadnego znaczenia, ponieważ ta drużyna jeszcze przed zakończeniem rozgrywek została liderem grupy. PKS Łuck zajął natomiast drugie miejsce. W tym roku policjanci po raz trzeci zostali zwycięzcami miejskich rozgrywek o Puchar Prezydenta Łucka Mirosława Wężyka, pokonawszy WKS Łuck, w składzie którego najlepsi byli Jersz i Prystupa oraz Hasmoneę, w której swój ostatni sezon grał główny strzelec klubu Solomon Pinus – w 1936 r. przeniósł się on do lwowskiej Hasmonei. Podobne rozgrywki odbyły się również w Równem. Zwycięzcą w nich został Strzelecz Janowej Doliny, który pokonał WKS Równe, Hasmoneę oraz Pogoń. Serhij HRUDNIAK Na foto: 1. Rówieńska Hasmonea. Pośrodku stoi prezes Wołyńskiego OZPN Leopold Okulicki oraz wybitny polski piłkarz Karol Kossok. Zdjęcie pochodzi z Narodowego Archiwum Cyfrowego (nac.gov.pl). 2. PKS Łuck w Kowlu. Zdjęcie z archiwum Michała Zelenowa, piłkarza PKS Łuck w latach 1931–1939, udostępnił jego syn – Jarosław Zelenow. PS: od autora: Tekst został opracowany na podstawie publikacji w prasie z roku 1935 – w czasopismach «Wołyń» (Łuck) oraz «Przegląd Sportowy» (Kraków). Będę bardzo wdzięczny wszystkim osobom, które udzielą mi informacji o wołyńskich działaczach i piłkarzach w okresie międzywojennym, udostępnią ich zdjęcia lub dokumenty. Można mnie znaleźć na Facebooku (Serhiy Grudnyak) lub napisać do mnie na: sgrudnyak@gmail.com