Wybόr Ukrainy Ukraińskie wybory cieszyły się ogromnym zainteresowaniem polskich mediów. Do Kijowa ściągnęli dziennikarze najważniejszych gazet, tygodników oraz stacji radiowych i telewizyjnych. Wygraną Wiktora Janukowycza nikt nie oceniał jako klęski. Pojawiły się nawet głosy, że jest ona naturalnym zakończeniem pomarańczowej rewolucji, nie jej śmiercią, a po prostu kolejnym etapem. Lider Partii Regionów wygrał bowiem wybory, które w ocenie obserwatorów, także z Polski, były wolne i uczciwe. Można było usłyszeć jednak, że zachodni obserwatorzy uznali głosowanie za zgodne z demokratycznymi zasadami ponieważ nie chcą kolejnego zamieszania na Ukrainie, kolejnych sporów polityków, w tym także walki w sądach. Tak by zapewne było gdyby Julia Tymoszenko dostała w ręce taki argument, jak opinia obserwatorów o sfałszowanych wyborach. Tak się jednak nie stało. W Polsce pojawiło się dużo artykułów, które w pozytywnym świetle oceniają Wiktora Janukowycza. „Wygranej Wiktora Janukowycza nie powinniśmy traktować jak klęski Polski. Raczej jako szanse na uzyskanie wspólnych korzyści, których z pomarańczowymi uzyskać się nie udało” – pisze w „Rzeczpospolitej” Rafał A. Ziemkiewicz. Zauważa też, że lider Partii Regionów nie jest tak prorosyjski i antyzachodni, jak przyjęło się w Polsce uważać. Warszawa za to nie będzie teraz miała kłopotów z prezydentem, który gloryfikuje UPA. „Gazeta Wyborcza” zwraca uwagę na osobę Hanny Herman, która doskonale zna język polski i Polskę. Przez kilka lat była korespondentką ukraińskiej sekcji Radia Swoboda w Warszawie. Według plotek krążących po Kijowie, może ona zostać szefową sekretariatu prezydenta. Politolog Wołodymyr Fesenko w rozmowie z Polskim Radiem powiedział, że Hanna Herman nie da Wiktorowi Janukowyczowi zapomnieć o Polsce. Wydaje się jednak, że nowy prezydent będzie chętniej jeździł do Brukseli niż do Warszawy, tak jak –na przykład- robiła to Julia Tymoszenko, dla której pośrednictwo Polski w kontaktach z Unią Europejską wydawało się niepotrzebne. Nie można zapominać, że wspólnie organizujemy Euro 2012, które ma się odbyć –między innymi- w bliskim sercu Wiktora Janukowycza Doniecku. To zapewne sport stanie się główną osią kontaktów obydwu krajów. Wiadomo już, że nowy prezydent po inauguracji pierwszą swoją wizytę złoży w Brukseli. Rόwnież chce się spotkać z przywódcami Rosji i Stanów Zjednoczonych. W prawie każdej swojej wypowiedzi dotyczącej polityki zagranicznej Wiktor Janukowycz mówi o poprawieniu stosunków z Moskwą, ale też wspomina o integracji z Unią Europejską, na przykład poprzez jak najszybsze podpisanie umowy o strefie wolnego handlu. Jednocześnie w jego otoczeniu są osoby takie jak Mykoła Azarow, które chętniej widziałyby Ukrainę w promowanej przez Kreml Wspólnej Przestrzeni Gospodarczej. Która opcja zwycięży, dowiemy się pewnie już niedługo. Na pewno Kijów nie będzie za to ściślej współpracował z NATO. Wiktor Janukowycz powiedział kiedyś, że w ciągu jego prezydentury Ukraina na pewno nie dołączy do Sojuszu. Pytanie tylko, ile kadencji będzie on zajmował to stanowisko. W najbliższym czasie Polska będzie musiała przeanalizować swoje stosunki z Ukrainą. Zwycięstwo Wiktora Janukowycza może być rzeczywiście korzystne dla Warszawy. Stosunki z Kijowem staną się zapewne bardziej pragmatyczne, a mniej symboliczne, a to chyba przyniesie korzyść obydwu krajom. Piotr Pogorzelski Korespondent Polskiego Radia w Kijowie