Tańcz z nami! W każdą niedzielę wieczorem, na Placu Teatralnym w Łucku, mieszkańcy uczą się tańczyć i czerpią z tej nauki radość. 9 września rozpoczął się projekt artystyczny „Tańcz z nami!”. O szczegółach projektu „Monitor Wołyński” rozmawia z choreografem Olgą Laktionową. - Olu, proszę powiedzieć, czym jest dla Ciebie taniec i od jak dawna pracujesz w tej branży? - Taniec uprawiam od dawna. Od dawna także pragnę dzielić się swoimi umiejętnościami i pokazać ludziom, że zwykłe poruszanie się w rytm muzyki, to satysfakcja dla duszy i ciała, a więc doskonalenie siebie. W dodatku człowiek staje się bardziej pewny. Chciałam być taka. A jeżeli czegoś bardzo się chce, to realizujemy swoje marzenia. - Jak to się stało, że powstał projekt „Tańcz z nami!”? - Jestem uczestnikiem klubu wolontariuszy, który działa w Łucku przy niedawno otwartym Centrum Informacji Turystycznej. Jednym z pierwszych zadań, które otrzymałam po zapisaniu się do klubu, było sprzątanie lokalu przed otwarciem Centrum. Podczas mycia parapetów zaczęłam rozmawiać z pewną dziewczyną. Jak się okazało, była to Natalia Bunda – kierownik Działu Rozwoju Turystyki w Łuckiej Radzie Miejskiej. W trakcie rozmowy Natalia wspomniała o tym, że niedawno była we Lwowie i widziała jak ludzie tańczyli na ulicy. Powiedziałam, że też chcę tak tańczyć. W ciągu 15 minut omówiłyśmy wszystko. Natalia jest osobą otwartą i aktywną, dlatego od razu znalazłyśmy wspólny język. Gdyby nie ona, niczego by nie było! - Na czym polega ten projekt taneczny? - Ogólna koncepcja – uczyć ludzi tańczyć. Istnieje wiele szkół, gdzie ludzie mogą tańczyć profesjonalnie. Natomiast nie ma prawie takich miejsc dla dorosłych, którzy nie potrafią tańczyć i wstydzą się przełamać tę barierę. Nasz projekt jest realizowany w weekendy w centrum miasta. Wielu mieszkańców Łucka w tym czasie po prostu spaceruje, wtedy proponuję im: „Tańcz z nami!”. Wszystko opiera się na pozytywnych emocjach. Jeżeli człowiek zdecyduje się na taniec w centrum miasta przed publicznością, to kompleks „Ja nie umiem tańczyć” automatycznie znika. Pokazuję podstawy i mam wielką satysfakcję, jeżeli ludzie razem tańczą. To wesołe i przyjemne zajęcie. - Jaki ma być finał tego przedsięwzięcia? - Na początku myśleliśmy, że do 30 października przygotujemy wspólny taniec. Widzę jednak, że to było zbyt ambitne zadanie. Przeprowadzamy taki eksperyment w Łucku po raz pierwszy. Myślę, że projekt jest zbyt powściągliwie odbierany przez mieszkańców miasta i widać, że jeszcze się trochę boją i wstydzą. Przeprowadziliśmy trzy zajęcia. Na drugim spotkaniu było już dwa razy więcej ludzi i trzy razy więcej entuzjazmu. Oczywiście ja też przeanalizowałam swoje błędy. Ludzie trochę luźniej się czuli. Myślę, że na następną niedzielę będzie jeszcze lepiej. Wszystko zależy od uczestników. Oczywiście będziemy się starali przygotować wspólny taniec. Ja nawet stroje już wymyślam. Trzeba, żeby ludzie wsparli moją inicjatywę i wtedy wszystko się uda. - Czy podczas każdego z takich spotkań, będziesz uczyła łucczan różnych tańców? - W projekcie biorą udział chłopcy, dziewczyny i osoby starsze. To bardzo trudne wyzwanie, aby wszystkich połączyć wspólnym tańcem. Będę uczyła różnych tańców. Na dzień dzisiejszy, najbardziej spodobała się salsa. Bawili się ludzie w różnym wieku. Ja zawsze mówię: „Najważniejsza to przyjazna atmosfera. Naszym zadaniem jest pokazanie czym on jest, że może się stać źródłem prawdziwej radości, bo taniec to nie tylko wyuczone mechaniczne kroki,” - Czy ludzie dziękują Ci za to, że uczysz ich tańczyć? - Tak, podchodzą po każdym zajęciu. Najbardziej pamiętam starszą panią, która przyszła w pierwszą niedzielę. Ona przyjechała z Kiwerców. Było mi bardzo przyjemnie. Proponowano nam udział małych dzieci, ale projekt jest skierowany do osób dorosłych. W Łucku jest wystarczająca liczba szkół tanecznych dla dzieci. - Czy Łucka Rada Miejska aktywnie wspiera Twój projekt? - Moje plany – ich inicjatywa. Rada Miejska zadbała o sprzęt techniczny i porozumiała się z Teatrem Dramatycznym o odpowiednie podłączenie. Nawet muzyką się nie przejmuję. Dają mi mikrofon do ręki i rób, co chcesz. Po prostu ogromna przestrzeń dla samorealizacji. W Radzie Miejskiej obiecano, że jeżeli obecny sprzęt techniczny nie będzie się nadawał, to są gotowi wynająć lepszy. Wspólne stanowisko władz miejskich i łucczan, realizowane jest w projekcie tanecznym. Ze swojej strony będę robiła wszystko, żeby nie stał się zjawiskiem jednorazowym. Ale wszystko zależy od mieszkańców miasta. Jeżeli będą mieć ochotę i entuzjazm, możemy nawet wziąć udział w „Majdan’s”! Rozmawiała Oksana Cymbaluk