Podzielony świat Dzisiaj, gdy minęło już ponad 20 lat od zakończenia zimnej wojny, gdy wyrosło nowe pokolenie, które jej nie pamięta a świat wciąż stoi na progu nowych konfliktów, musimy przypomnieć historię tego okresu. Zimna wojna – wojna ideologiczna, geopolityczna, ekonomiczna – w drugiej połowie XX wieku podzieliła świat na dwie części. Zaczęła się po II wojnie światowej, a skończyła się na przełomie lat 80-90-tych wraz z upadkiem rządów komunistycznych w Europie Środkowo-Wschodniej, zjednoczeniem Niemiec i rozpadem ZSRR. W tym okresie świat kilkukrotnie stał na krawędzi zagłady atomowej i wielkiej wojny. Mimo, że minęło ponad 20 lat, wydarzenia współczesne często zmuszają nas do wyciągania lekcji z tego trwałego konfliktu. „Zimna wojna. Krótka historia podzielonego świata” – wystawa pod takim tytułem została otwarta 22 czerwca w Galerii Sztuki Wołyńskiej Organizacji Narodowego Związku Artystów Plastyków Ukrainy. Została ona przygotowana przez warszawski oddział Instytutu Pamięci Narodowej. Umieszczone na niej zdjęcia pochodzą ze zbiorów różnych agencji fotograficznych. W prezentacji wystawy w Łucku uczestniczyli bezpośredni jej twórcy – pracownicy Instytutu Pamięci Narodowej Jacek Pawłowicz, Paweł Sasanka oraz Sławomir Stępień. – O ile zimnej wojnie poświęcone są setki książek, tekstów naukowych, o tyle z wielkim zaskoczeniem zdaliśmy sobie sprawę, że wcale nie jest łatwo znaleźć album, który opowiedziałby tę historię w formie fotografii. Postanowiliśmy więc wypełnić w pewien sposób tę lukę, – opowiada współorganizator wystawy Paweł Sasanka. – Praca nad wystawą trwała niemal dwa lata. Dołożyliśmy wszelkich starań aby zdjęcia ilustrujące poszczególne tematy nie były zdjęciami przypadkowymi. – Wystawa przybliża te czasy, które są już praktycznie zapomniane. Przywiezienie tej wystawy powinno przede wszystkim dla młodzieży być taką lekcją historii, która dla nich jest już nieznana, – mówi Konsul Generalny RP w Łucku Marek Martinek. Dla efektywniejszej prezentacji wykorzystano duże, przyciągające uwagę powiększenia, którym towarzyszą kilkuzdaniowe komentarze. Na wystawie wśród słynnych zdjęć, które stały się ikonami zimnej wojny, znalazły się także mniej znane, dopełniające narrację. Ekspozycja przedstawia nie tylko obrazy o charakterze dokumentacyjnym, ale także te zapadające w pamięć, skłaniające do refleksji. Każde zdjęcie ma w sobie dużą wyrazistość, moc i siłę. Wyszukanie każdego konkretnego kadru, każdej konkretnej fotografii było poprzedzone setkami zdjęć. – W trakcie pracy nad wystawą mieliśmy 140 tematów, do każdego z nich musieliśmy przejrzeć setki zdjęć – mówi Paweł Sasanka. – Poniekąd z premedytacją szukaliśmy takich zdjęć, które skłaniałyby do refleksji, wywoływałyby emocje, zachęcałyby do zastanowienia się nad tragiczną historią. Jedno z najsłynniejszych zdjęć z tego okresu – zdjęcie enerdowskiego strażnika, który ucieka z Berlina Wschodniego. Powstało 16 sierpnia 1961 roku, wtedy kiedy Berlin został podzielony. Zdjęcie wówczas ukazało się na okładkach wielu czasopism. – Ten człowiek stał się symbolem wolności, ale jego rodzina, która pozostała w Niemczech Wschodnich, zapłaciła wielką cenę za jego ucieczkę. Po upadku muru berlińskiego on nigdy nie nawiązał kontaktu z rodziną, a w 1997 roku popełnił samobójstwo - mówi Paweł Sasanka. Zdaniem Konsula Generalnego RP w Łucku Marka Martinka symbolem tego czasu jest zdjęcie nagiej dziewczynki wietnamskiej biegnącej po bombardowaniu wioski napalmem: „Ja to zdjęcie doskonale pamiętam, ono obiegło cały świat”. Jeden ze zwiedzających wystawę – Wiktor Gwoździński – opowiada, że poruszył go najbardziej wątki wietnamski i kambodżański oraz zdjęcia przedstawiające mur berliński. Jedno ze słynnych zdjęć, umieszczonych na tej wystawie, powstało w czasie wizyty Willy’ego Brandta w Warszawie w grudniu 1970 roku i przeszło do historii w dużo większym stopniu niż porozumienie, które wówczas zostało podpisane – o nienaruszalności granic między Niemcami Zachodnimi a Polską Republiką Ludową. W czasie tej wizyty Willy Brandt uczynił gest, który przeszedł do historii. W pewien sposób pokazał Polakom inne oblicze Niemców Zachodnich – pojechał pod Pomnik Ofiar Getta Warszawskiego i oddał hołd ofiarom getta upadając na kolana pod pomnikiem. To zdjęcie ukazało się na Zachodzie, ale cenzura w Polsce zadbała o to, aby Polacy nie zobaczyli takiego gestu, który nie wpisywał się w propagandę przedstawiającą Niemców jako rewizjonistów i imperialistów. Ten gest był pewnym krokiem do pojednania między Polakami i Niemcami już po 1989 roku. – Robiliśmy tę wystawę z punktu widzenia mieszkańców Europy Środkowej i Wschodniej, staraliśmy się przybliżyć mieszkańcom Zachodu czym była zimna wojna dla nas – zaznaczył Paweł Sasanka. Tutaj są wydarzenia, które nie wpisują się w kontekst wojenny, jednak z naszego głębokiego przekonania wynika, że musimy je na tej wystawie zaprezentować. Na przykład jest to zdjęcie Ryszarda Siwca i Jana Palacha – dwóch osób, które podpaliły się jedna w Polsce, druga w Czechosłowacji w proteście przeciw interwencji wojsk Układu Warszawskiego w Czechosłowacji. Zależało nam na tym, żeby pokazać ten indywidualny wymiar tej tragedii. Wystawa powstała jako wielowątkowa opowieść o historii zimnej wojny. Pomagają w tym wydarzenia, zjawiska i różne aspekty przebiegu tego konfliktu. Opowiada ona nie tylko o historii konfliktu między wielkimi mocarstwami, ale i o konsekwencjach tego konfliktu dla zwykłych ludzi żyjących po obu stronach żelaznej kurtyny. Natalia DENYSIUK, zdjęcia Wołodymyra CHOMYCZA