Premiery utworu Janusza Korczaka zebrały pełne sale Dwa razy z rzędu sztuka «Senat szaleńców» Ludowego Amatorskiego Studium Teatralnego «HaRmYdeR» Łuckiego Rejonowego Domu Kultury zgromadziła w Łucku tłumy widzów. Przedstawienie zrealizowano na podstawie pracy słynnego polskiego pisarza i pedagoga Janusza Korczaka. Żaden z widzów nie pozostał obojętny… 23 listopada i 2 grudnia, odbyły się premiery sztuki, według Janusza Korczaka. Spektakl zgromadził pełną widownię. Część widzów oglądała spektakl na stojąco, ponieważ na widowni przysłowiowemu jabłku nie było gdzie spaść. Spektakl został obsadzony w większości przez aktorów płci męskiej, ponieważ zagrało w nim dziesięciu chłopców i trzy dziewczyny. Jedna z aktorek ( Maria Marczenkowa) wcielała się w rolę męską i kobiecą, więc widz mógł mieć kłopoty ze zrozumieniem, kim ona jest. W sztuce aktorzy przenoszą widza do szpitala psychiatrycznego, gdzie ten ma okazję zobaczyć posiedzenie senatu szaleńców. Szaleńcy siedzą przy kwadratowym stole i omawiają zjawiska życiowe: od powszedniego braku kultury do wojen i rewolucji, posądzając ludzkość o jej bezmyślne istnienie. Wszystkie ich słowa są przeniknięte nie zwykłymi ocenami, a tym, co najbardziej dokucza każdemu psychicznie choremu. Powstają wyraźne obrazy ludzi, którzy uważani za szalonych, przekazują widzom życiowe prawdy. Zabójca (Andrij Fatkulin) trafił do szpitala, bo postrzelił obywatelkę Barbarę Schultz (Julia Jacun), dlatego że nie zamknęła drzwi tramwaju. Przekazuje prawdę o tym, że ludziom brak kultury i że są podli i okrutni. Restaurator (Wołodymyr Tyszczuk) mówi, że «światem rządzi żołądek». Nie może pojąć, dlaczego ludzkość tak wiele czasu poświęca naturalnemu procesowi odżywiania się, natomiast mniej uwagi skupia na procesie opróżniania się. «Założyć kluby (spółki) opróżniania się» - naśmiewają się szaleńcy. Niewątpliwie pierwowzorem każdego z bohaterów, jest jakaś duchowa choroba współczesnego społeczeństwa, która prowokuje tak ostre wypowiedzi o życiu. Powstaje pytanie: a gdzie jest miejsce dla wiary i miłości? Smutny brat (Pawło Poryćkyj) mówi, że trzeba «znaleźć i przyprowadzić Boga» do ludzi, bo wiarę w Niego zaczęto analizować, jak przedmiot badawczy. Z powodu tego wszystkiego głowa «dymi od rozważań, a komina nie ma!» - krzyczą szaleńcy, wpadając w stan ostrego szału. «Nie wolno gwałcić ducha, nawet gdy on szaleje» - opisuje to zjawisko Doktor (Dmytro Bezwerbny) w dialogu z Profesorem (Jarosław Pszenyczny). On nie powstrzymuje naturalnego procesu szaleństwa, bo wcześniej czy później, chory się zmęczy i sam uspokoi. Jednak, czy ustanie kiedykolwiek to szaleństwo? Przez godzinę aktorzy przełączają uwagę widza z jednego tematu na drugi, ich występy są przeniknięte ostrymi emocjami, które doprowadzają ich do szaleństwa, otwartości, nawet perwersji. Przecież każdy z tych tematów, dotyka naszego umysłu. Po pierwszej premierze widzowie zaczęli poszukać tekstu sztuki. Skończyło się to niepowodzeniem, nawet w Naukowej Bibliotece imienia Ołeny Pciłki. Samym harmyredowcom pomogła w tym, jedna z lwowskich bibliotek. Żeby dostosować dzieło do teatru, trzeba było «pokroić» dość złożony tekst Janusza Korczaka. «Wszystkie momenty, które do dziś są aktualne, pozostawiliśmy w tekście. Trudność wyboru polegała na tym, że mistrz takiego poziomu nie posiada niczego przypadkowego, a taki złożony materiał filozoficzny należy dawkować» - mówi reżyser sztuki Rusłana Poryćka. Akompaniament muzyczny zapewnił teatrowi zespół «SАТ», którego utwory, według reżysera, bardzo harmonijnie połączyły się ze sztuką. Interesującym pozostaje moment podobieństwa do sytuacji politycznej naszego kraju. Na przykład, wyraz Błazna (Ołeksij Stadniuk) «Zdrowie Julki» wywołał ożywioną reakcję u widzów. Rusłana Poryćka uznaje, że to była prowokacja, chociaż żadnych uzupełnień tekstu nie było: «Tak wszystko, jak tam było. Chcieliśmy sprowokować publiczność do uczuć i myślenia, odrzucenia schematów. Nasz widz przyzwyczaił się, że oferowana sztuka teatralna jest tradycyjna i pragnie oglądać historię z wyraźnym zarysem fabuły, aby potem komuś współczuć, kogoś osądzić, albo z kogoś zadrwić. W «Senacie szaleńców» ten schemat nie działa i widz się gubi. Jednak ten dramat nie jest wyzwaniem intelektualnym, bo w rzeczywistości jest bardzo prosty. Przywołuje do otwarcia czy nawet obnażenia swoich uczuć i aktywizacji myśli». Sztuka «Senat szaleńców» została wystawiona na Ukrainie po raz pierwszy przez teatr «HaRmYdEr» przy wsparciu Konsulatu Generalnego Rzeczypospolitej Polski w Łucku. Senat Polski ogłosił rok 2012 Rokiem Janusza Korczaka. Maria DOMAŃSKA, zdjęcia Wołodymyra JAROSZA