O Związku Strzeleckim na Wołyniu. Część 2 Organizacyjne początki Związku Strzeleckiego na Wołyniu nie były łatwe. Pod względem zajmowanego obszaru województwo wołyńskie było drugim co do wielkości w II Rzeczypospolitej. Obejmowało rozległe tereny, pełne żyznych pól, ale także lasów i bagien Polesia Wołyńskiego. Odległości między poszczególnymi miejscowościami były ogromne, a komunikacja mocno utrudniona. Województwo wołyńskie charakteryzowało się również dużym zróżnicowaniem narodowościowym i religijnym. Tuż po pierwszej wojnie światowej, po trwającej ponad wiek akcji wynaradawiania, niszczenia i prześladowania wszystkiego, co polskie, w tym wiary katolickiej i oświaty, po zrywach powstańczych, po konfiskatach majątków, zsyłkach na Sybir, przymusowej emigracji wartościowych jednostek, wobec zakazu nabywania ziemi przez katolików, Polacy stanowili niewielki procent ludności. Wołyń niestety należał także do najbardziej zacofanych i zniszczonych przez wojnę rejonów kraju. W okresie działań wojennych stanowił teren długotrwałych walk pozycyjnych. Wielokrotnie przemierzały go wrogie armie. Wszystko, co przedstawiało jakąkolwiek wartość, zostało zagrabione. Budynki, drogi i mosty uległy zniszczeniu. Przemysł znajdował się w ruinie. Handel upadł. Pola, łąki, pastwiska były zorane wybuchami. Ci, których domy i gospodarstwa zostały zniszczone, żyli w prowizorycznych ziemiankach. Aprowizacja walczących ze sobą armii pochłonęła żywy inwentarz, zapasy i ziarno pod zasiew. Ludzie głodowali. Dziesiątkowały ich epidemie. Świadomość tej trudnej sytuacji mieli pierwsi działacze strzeleccy. «Trudno mówić o pracy organizacyjnej, o wychowaniu fizycznym i moralnym ludziom, niemającym częstokroć dachu nad głową, ludziom, którzy dzień i noc bez przerwy często muszą pracować, aby zrównoważyć zniszczenia dwóch wojen, aby wybudować schronisko na zimę i zapewnić sobie chleb powszedni» – relacjonował Antoni Gajl-Kot z Równego («Uwagi o pracy Związku Strzeleckiego na Kresach», «Strzelec», 1922, nr 17). Mimo tak skomplikowanych warunków z inicjatywy byłych legionistów i peowiaków, przy poparciu Straży Kresowej, na terenach, które jak Kostiuchnówka spłynęły krwią polskiego żołnierza, gdzie po zakończeniu działań wojennych w Osadzie Krechowieckiej, Osadzie Jazłowieckiej, Piłsudczyźnie, Bajonówce, Hallerowie, Poniatówce, Ułańskiej Doli i innych osadach wojskowych zamieszkali dawni legioniści, szybko zaczęły powstawać pierwsze oddziały Towarzystwa Związku Strzeleckiego. Jesienią 1921 r., by nadać im ramy organizacyjne, powołano do życia Okręg Strzelecki Wołyń. Zarząd Główny w Warszawie, z osób mieszkających i działających przede wszystkim w Łucku, utworzył Tymczasowy Wołyński Zarząd Okręgowy Związku Strzeleckiego, w którym między innymi znalazły się znane i cenione w miejscowym środowisku osoby, takie jak mecenas Stanisław Huskowski, miejscowy notariusz Ignacy Rzążewski, mecenas Piotr Wyrzykowski czy Karol Waligórski. Siedzibą Komendy Okręgu był Dom Ludowy w Łucku przy ulicy Jagiellońskiej 6. Funkcję Prezesa Zarządu Okręgu Związku Strzeleckiego na Wołyniu w latach 1922–1939 pełnił Antoni Staniewicz, urodzony w Zabłociu w powiecie dubieńskim ziemianin, adwokat, wybitny działacz społeczny i polityczny, w latach 30. senator III i IV kadencji. W latach 1922–1923 Komendantem Okręgu był Jan Płachta, pod którego dowództwem okręg funkcjonował bardzo sprawnie – nie było niemal numeru związkowego pisma «Strzelec» bez informacji o nowo powstałych na Wołyniu oddziałach czy o działalności wołyńskich strzelców. W październiku 1923 r., by zerwać z sytuacją tymczasowości, zwołano powszechny zjazd delegatów Okręgu Wołyńskiego, który miał na celu skonsolidowanie środowiska strzeleckiego. Zgodnie ze związkowym statutem w drodze wyborów wyłoniono nowy Zarząd Okręgowy, Komisję Rewizyjną i Sąd Honorowy. Na październikowym zjeździe teren Wołynia podzielono na obwody, co znacznie usprawniło pracę organizacyjną. Nieocenionego Jana Płachtę, któremu powierzono urząd starosty zdołbunowskiego, zastąpił osadnik wojskowy Bolesław Sarankiewicz. Później funkcję Komendanta Okręgu pełnili kolejno: Józef Pałac, dawny Komendant Okręgu Przemyśl, czasowo Jan Urbaniec, a po nim por. Zarębski. Ostatnim Komendantem Okręgu Wołyń (19341939) był kpt. Józef Filar. W 1927 r. na Wołyniu funkcjonowały też oddziały żeńskie, np. Oddział Łuck-Miasto, ale podlegały one Komendantowi i Zarządowi oddziałów męskich. Pierwszą Komendantką Okręgu Wołyń była Helena Małecka. W 1933 r. panie, w uznaniu ich zasług na polu pracy organizacyjnej, decyzją Zarządu Głównego zyskały samodzielność organizacyjną. Wówczas na czele strzelczyń z Łucka stanęła żona wojewody wołyńskiego Julia Józewska, która została honorową przewodniczącą pierwszego samodzielnego oddziału żeńskiego. Związek Strzelecki stanowił jedną z najstarszych i najbardziej popularnych organizacji na Wołyniu. «Jako pierwszy docierał do zapadłych kątów Wołynia i tam niósł kulturę polską» – pisał redaktor «Przeglądu Wołyńskiego» w tekście «Związek Strzelecki na Wołyniu» («Przegląd Wołyński», 1928, nr 36, s. 6). W 1923 r. na terenie Wołynia istniało zaledwie 30 oddziałów («Zjazd delegatów Okręgu Wołyńskiego», «Strzelec», 1923, nr 15 z dnia 1 września 1923 r., s. 11), dziesięć lat później były to już 182 oddziały z 5587 członkami (sen. Antoni Staniewicz, «Związek Strzelecki na Wołyniu», «Wołyń», 1933, nr 28, s. 1). W odróżnieniu od innych stowarzyszeń Związek Strzelecki zasięgiem obejmował szeroki krąg społeczeństwa wołyńskiego. Do «Strzelca» należała przede wszystkim młodzież (zwłaszcza chłopcy, ale też dziewczęta), a także dorośli i jako tzw. orlęta strzeleckie – dzieci. Do «Strzelca» należeli mieszkańcy miast, wsi i osad. Członkowie Związku Strzeleckiego na Wołyniu stanowili wielką strzelecką rodzinę. Wspólnie, często we współpracy z innymi organizacjami, przygotowywano regionalne uroczystości czy święta państwowe. Spotykano się na «Strzeleckim Opłatku», zabawie sylwestrowej czy «Maskaradzie», ale też obchodzono imieniny lub organizowano strzeleckie śluby, wyjazdy strzelców do wojska bądź powroty. W niedzielę, niekiedy całymi oddziałami – jak w Ołyce – maszerowano na mszę świętą i dopiero później na obowiązkowe zajęcia w terenie. W okresie dwudziestolecia międzywojennego niemal każda wołyńska miejscowość starała się mieć swoją drużynę strzelecką, świetlicę czy dom strzelecki. W strzeleckich siedzibach trwała nie tylko praca organizacyjna, niejednokrotnie toczyło się tu również całe życie kulturalno-towarzyskie małych społeczności. Wiele oddziałów prowadziło także działalność kulturalno-oświatową. Funkcjonowały chóry strzeleckie, zespoły folklorystyczne, orkiestry dęte, przygotowywano przedstawienia teatralne, a kadrę instruktorską stanowili przede wszystkim nauczyciele szkół powszechnych i gimnazjów. Mocne ośrodki pracy strzeleckiej u zarania istnienia organizacji stanowiły Łuck, Kowel, Ostróg, Zdołbunów i Dubno. W latach 30. bezkonkurencyjna okazała się Janowa Dolina. Tym, czym dla całej Polski była Gdynia, tym dla Wołynia stała się Janowa Dolina – była symbolem rozwoju polskiej gospodarki oraz nowoczesności. Strzelcy z Państwowych Kamieniołomów w Janowej Dolinie odnosili sukcesy w zawodach marszowych, kolarstwie i boksie. W zimie święcili triumfy w zawodach narciarskich, a latem – w kajakarstwie. Byli bezkonkurencyjni w strzelaniu, również na zawodach ogólnopolskich, w których brały udział reprezentacje z poszczególnych jednostek wojskowych. By docenić ich strzeleckie sukcesy, trzeba mieć świadomość różnicy między nimi a zawodnikami wojskowymi, przejawiającej się w szkoleniu, w ilości przeprowadzonych treningów, w zaopatrzeniu w broń i amunicję. Chłopcy z Janowej Doliny na co dzień ciężko pracowali przy wydobyciu lub obróbce bazaltu i dopiero po pracy mogli ćwiczyć strzelanie na strzelnicy położonej w lesie, kilometr za kamieniołomami. Doskonale przygotowani do zawodów, dobrze zorganizowani, szlachetni i wytrwali, pełni ujmującej kresowej życzliwości – po prostu wzbudzali sympatię. Podziwiano ich wolę walki i hart ducha. To właśnie wołyńskich strzelców z Janowej Doliny uhonorowano pięknym artykułem na pierwszej stronie związkowego pisma. Ich sportowe sukcesy, ich postawa w czasie zawodów chlubnie świadczyły o szkoleniowych talentach Komendanta Oddziału – inż. Jerzego Urbanowicza. Zresztą tam, gdzie pojawiał się obdarzony pasją, talentem organizacyjnym i charyzmą działacz, natychmiast wspaniale ruszała praca organizacyjna, szybko było widać efekty działalności strzelców, pojawiały się nowe, ciekawe inicjatywy. W Łucku trudno wyobrazić sobie organizacyjne początki bez mec. Antoniego Staniewicza, Jana Płachty czy Heleny Małeckiej, w Kowlu bez Karola Waligórskiego, Stanisława Panka czy Stanisława Wąsika, w Ostrogu bez Stanisława Łukomskiego, w Dubnie bez Jerzego Bonkowicz-Sittauera, w Ołyce bez Tadeusza Eysmont-Kotowicza, w Równem bez Jakuba Hoffmana. (Ciąg dalszy w następnym numerze). Małgorzata Ziemska Zdjęcia z rodzinnego archiwum Tadeusza Marcinkowskiego udostępniła redakcji autorka Na zdjęciach: 1. Jan Marcinkowski, pracownik Sądu Okręgowego w Łucku i Komendant Oddziału Związku Strzeleckiego Łuck-Zamek, aresztowany przez NKWD w grudniu 1939 r. i zamordowany wiosną 1940 r. w Kijowie. Łuck, lata 30. 2. W salonie domu przy ulicy Zamkowej Jan Marcinkowski z synem Tadeuszem. W tle na kilimie szabla oficerska. 3. Na przystani w Łucku siedzą od prawej: Jan Marcinkowski, Komendant Oddziału Związku Strzeleckiego Łuck-Zamek i sekretarz Przystani Strzeleckiej im. Lisa-Kuli, jego syn Tadeusz, żona Olimpia i córka Leokadia, siostra Jadwiga Malesza, siostra Helena Zaremba oraz siostra Janina Porębska z synem Zbyszkiem. Stoi Adam Porębski. W kajaku szwagier Jan z synem Zdzisławem oraz szwagier Józef z synem Jerzym. 4. Prezes Związku Strzeleckiego w Ołyce Tadeusz Kotowicz-Eysmont przyjmuje meldunek.