Medalem Virtus et Fraternitas uhonorowano 16 Ukraińców W Warszawie zostało uhonorowanych 15 Ukraińców, którzy w czasie Rzezi Wołyńskiej ratowali swoich polskich sąsiadów. Odznaczony został także strażnik polskiej pamięci na Wołyniu Wołodymyr Kryżuk «Było to poruszające spotkanie potomków ratujących i uratowanych» – informuje Instytut Pileckiego. Uroczystość wręczenia Medali Virtus et Fraternitas odbyła się 6 lipca w Pałacu Belwederskim. «11 lipca mija 80 lat od straszliwej zbrodni, do jakiej doszło na Wołyniu latem 1943 roku. Ratowanie Polaków wiązało się dla Ukraińców z ryzykiem utraty życia własnego i bliskich, mimo to podejmowali takie niebezpieczeństwo w imię miłości do drugiego człowieka. Dzięki działaniom Instytutu Pileckiego poznajemy dziś nazwiska tych dobrych, dzielnych ludzi, i zapisujemy je w polskiej pamięci» – czytamy na stronie Instytutu Pileckiego. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego RP podaje takie informacje o osobach odznaczonych Medalem Virtus et Fraternitas: Wołodymyr Kryżuk (ur. 1978) – strażnik polskiej pamięci na Wołyniu. Pomagał Polakom, którzy przyjeżdżali porządkować mogiły ofiar mordu dokonanego 30 sierpnia 1943 r. przez UPA we wsiach Ostrówki i Wola Ostrowiecka. Następnie, już jako przewodniczący rady wiejskiej w Równem, angażował się w organizowane przez Instytut Pamięci Narodowej ekshumacje ofiar Rzezi Wołyńskiej, w wyniku których wydobyto szczątki około 300 Polaków. Wołodymyr Kryżuk opiekuje się także pomnikiem poświęconym zamordowanym Polakom i cmentarzem w Ostrówkach. Semen Biliczuk (1890–1944) – wójt Kisielina w latach 1920. Cztery dni po ataku oddziału UPA na Polaków zgromadzonych na mszy świętej w Kisielinie (11 lipca 1943 r.) ukrył w swojej stodole rodzinę Antoniego Sławińskiego. Ustyna Kowtoniuk (1895 – ok. 1980) i Sawa Kowtoniuk (1888 – ok. 1970) – po ataku oddziału UPA na Polaków zgromadzonych na mszy świętej w Kisielinie ukrywali u siebie rodziny: Sławińskich, Romanowskich, Maciaszków oraz Okólskich. Gdy ryzyko natknięcia się na oddziały UPA zmalało Sawa przeprowadził część grupy w bezpieczne miejsce. Inni Polacy pozostali u Kowtoniuków do 8 sierpnia. Sawa pomógł również Romanie Jurkowskiej odkopując ciało jej ojca z prowizorycznego grobu i przenosząc je na cmentarz. Paraskewa Padlewska (1888 – ok. 1960) – wraz z mężem prowadziła gospodarstwo rolne w Kisielinie. Przewiozła Włodzimierza Sławosza Dębskiego, który ucierpiał podczas ataku oddziału UPA w Kisielinie, do lecznicy w Łokaczach. Lubow Parfeniuk (1903–1967) i Anton Parfeniuk (1890–1947) – sprzedawali w Kisielinie mleko i jego przetwory oraz produkty rolne. Przez kilka dni ukrywali w swoim gospodarstwie rannego Włodzimierza Sławosza Dębskiego wraz z jego rodzicami. Gdy banderowcy dowiedzieli się o pomocy udzielonej przez Parfeniuków wielokrotnie ich zastraszali, domagając się wydania przedmiotów pozostawionych przez Polaków. Piotr Parfeniuk (1904–1993) – latem 1943 r. ostrzegał Polaków przed grożącym im niebezpieczeństwem. Uratował przed rozstrzelaniem młodą Polkę przekonując banderowców, że dziewczyna jest Ukrainką. Jako jeden z pierwszych dotarł po ataku na teren kościoła i pomógł przenieść rannego Włodzimierza Dębskiego do domu Lubow i Antona Parfeniuków. Ponadto wyprowadził z Kisielina bliskich swojej żony, Polki, oraz rodzinę Piotra Sławińskiego. W zemście za pomoc udzieloną Polakom banderowcy zamordowali rodziców Piotra i jego brata Pawła z rodziną. Oksana Karpiuk (1892 – ?), Jewhenia Bondaruk (1922 – ok. 1995) i Prokop Bondaruk (1918 – ok. 1990) – udzielili pomocy rodzinie Adamowiczów, która przeżyła atak oddziału UPA na Aleksandrówkę w nocy z 15 na 16 lipca 1943 r. i od tamtej pory pozostawała w ukryciu. Pod koniec sierpnia Oksana – z pomocą swojej córki Jewhenii i zięcia Prokopa – ukryła czwórkę dzieci, ich rodziców i babcię. Rodzina Adamowiczów podjęła jednak decyzję o rozdzieleniu się: rodzice z trójką młodszych dzieci schronili się w bunkrze ukrytym w polu, a Teresa (najstarsze dziecko) wraz z babcią Teklą ukryły się w stodole Bondaruków – obie przeżyły wojnę. Anastasija Koreń (1908–1967) i Mykoła Koreń (1905–1944) – 15 lipca 1943 r. ukryli w swojej spiżarni dzieci sąsiadów Adamowiczów: dziewięcioletnią Teresę, pięcioletniego Janusza, trzyletnią Stasię oraz półtorarocznego Henia. Przez następne kilka tygodni dzieci w ciągu dnia ukrywały się wśród pól, a na noc wracały do stodoły Anastasiji i Mykoły. Sofia Kyc (1890 – ?) i Pawło Kyc (1897 – ?) – 15 lipca 1943 r. Pawło ostrzegł dwie rodziny mieszkające w sąsiedztwie, w tym rodzinę Adamowiczów, przed atakami oddziałów UPA. W swoim domu małżeństwo ukrywało Michała Adamowicza aż do 1944 r. Herasym Łukiańczuk (1890–1953) – znalazł 10-letnią Leokadię Skowrońską, córkę swojego sąsiada, którą pocisk z karabinu zranił w nogę. W worku zarzuconym na plecy zaniósł dziewczynkę do swojego domu, gdzie ukrywał się już jej brat Stanisław. Gdy obejrzał opuchniętą nogę, postanowił odwieźć dziecko do szpitala w Kowlu. Banderowcy zatrzymali jego wóz. Zdołał jednak przekonać ich, że wiezie do lecznicy chorego syna. Medale w imieniu prezydenta RP Andrzeja Dudy wręczyli szef Gabinetu Prezydenta RP Paweł Szrot wraz z ministrem kultury i dziedzictwa narodowego RP prof. Piotrem Glińskim. Wołodymyr Kryżuk jako jedyny żyjący wśród odznaczonych odebrał medal osobiście. W imieniu osób odznaczonych pośmiertnie medale odebrali członkowie ich rodzin. Do 30 lipca przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie można oglądać wystawę plenerową przybliżającą losy Ukraińców, którzy od roku 2019 zostali odznaczeni medalem Virtus et Fraternitas (o wystawie piszemy na str. 7). Na tej liście są także Oleksandra Wasejko, Maria i Petro Bazelukowie oraz Kateryna i Fedir Bojmistrukowie z Wołynia. MW Fot. Instytut Pileckiego