Grunwaldzki triumf Pola między Grunwaldem a Stęborkiem na Warmii. 15. lipca 1410. Od roku ziemie Korony Polskiej, sprzymierzone unią personalną z Wielkim Księstwem Litewskim są w stanie wojny z Zakonem Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego - Krzyżakami. Zbliża się południe. Za moment rozpocznie się bitwa, która przejdzie do historii jako największa bitwa średniowiecznej Europy i jedna z osiemnastu najważniejszych bitew w dziejach - bitew decydujących o losach Starego Kontynentu. „Dlaczego wojna? Dlaczego aż tak? Jak tu bić się z rycerzami - zakonnikami, którzy mają krzyże na płaszczach? Jak bić się z kwiatem europejskiego rycerstwa, który Krzyżacy ściągnęli z całej Europy na pomoc? Przecież i my i oni - wyznawcy Chrystusa! I my i oni pragniemy pełni chrystianizacji Litwy i Pomorza! My pół tysiąca lat jesteśmy już chrześcijanami, a ich zakon przecież młodszy i chce nas nawracać… I my i oni do boju ruszamy z imieniem Boga na ustach… Po której stronie stanie Bóg…?” - takie pytania mogły dręczyć niejednego rycerza, stającego po stronie polskiej do walki z siłami potężnego Zakonu Krzyżackiego. Bitwa pod Grunwaldem, rozegrana 15. lipca 1410 roku rozstrzygnęła losy Zakonu i rozgromiła potęgę Krzyżaków. Z klęski, którą ponieśli, nie podnieśli się już - jako państwo kościelne - nigdy. Bitwa pod Grunwaldem była punktem zwrotnym w stosunkach polsko-krzyżackich na przestrzeni wieków XIII - XVI. Do Polski Zakon sprowadził w 1226 roku książę Konrad Mazowiecki. Celem była pomoc w chrystianizacji Pomorza. Zakonni rycerze nie poprzestali na przywilejach i na ziemiach, ofiarowanych im przez Polaków. Już w 1308 roku pod pretekstem pomocy Polakom, broniącym się przed nawałą brandenburską w Gdańsku, sami zagarnęli miasto, urządziwszy rzeź jego mieszkańców. To ta data wyznacza koniec dobrych stosunków Rzeczypospolitej Polskiej z Zakonem Krzyżackim. Gdy w 1386 roku dochodzi do unii personalnej Korony Polskiej i Wielkiego Księstwa Litewskiego, a tron polski obejmują Litwin - Władysław Jagiełło i jego żona Jadwiga, chrzest przyjmuje nie tylko Jagiełło, ale także cała Litwa. To właśnie te ziemie będą w XVII wieku bronić Polski przed nawałą turecką i stanowić zaporę dla islamizacji Europy, a Rzeczpospolita Polska zyska zaszczytne miano „przedmurza chrześcijaństwa”. W związku z procesem chrystianizacyjnym Litwy, cel dalszej misji Zakonu Krzyżackiego na Pomorzu traci sens. Krzyżacy czują się zagrożeni. Od 1226 roku do końca XIV wieku zorganizowali oni na ofiarowanych im terenach Warmii i Mazur silne państwo kościelne. Rycerze zakonni wybudowali szereg potężnych twierdz, które do dziś możemy oglądać - między innymi w Malborku (największa twierdza średniowiecznej Europy), Kwidzynie, Fromborku, Olsztynie, Szczytnie i innych. Ale cierpiała na tym ludność polska na Pomorzu. Zakon bezprawnie ściągał z niej ogromne podatki, a za ich niepłacenie karał katorżniczym więzieniem lub śmiercią i zasłaniał się przy tym regułą zakonu rycerskiego. Krzyżacy, po zajęciu Gdańska, skutecznie zamykali Rzeczypospolitej dostęp do morza. Przechwytywali polskie statki ze zbożem i uniemożliwiali Rzeczypospolitej tym samym handel drogą morską. Gdy planowali rozszerzyć swe wpływy na litewską Żmudź, wybuchło tam w 1401 roku antykrzyżackie powstanie. Kilka lat później sytuacja stała się już tak napięta, że Rzeczpospolita stanęła z Zakonem na krawędzi wojny. Iskrą zapalną wojny stało się bezpodstawne oskarżenie ze strony Zakonu o to, że Polska w statkach ze zbożem przesyła broń na Żmudź, która zbroi się przeciwko Zakonowi. Krzyżacy przechwycili polskie dostawy zboża dla Żmudzi i chociaż nie znaleźli tam broni, nie wycofali się z oskarżenia, zarzucając Polsce, notabene od 450 lat chrześcijańskiej i wiary swej broniącej, sprzymierzanie się z poganami (proces chrystianizacyjny Żmudzi nie był wówczas jeszcze zakończony). Gdy zawiodły środki pokojowej mediacji ze strony polskiej, obawiającej się reakcji chrześcijańskiej Europy na wojnę z rycerzami zakonnymi, Rzeczypospolitej pozostała już tylko walka na otwartym polu. Wojna wybuchła w 1409 roku po wspomnianej prowokacji krzyżackiej. Zenitem stała się bitwa pod Grunwaldem 15.lipca 1410 roku. Po stronie Zakonu stanęło około 20.000 rycerzy zakonnych ciężkozbrojnych, w tym kilka tysięcy zaciężnych z całej Europy, którzy wojnę tę traktowali niemal jak krucjatę. Siły Rzeczypospolitej - około 30.000 - stanowiła głównie lekka jazda litewska, piechota i kilka tysięcy jazdy ciężkiej. U boku Rzeczypospolitej walczyły chorągwie polskie, litewskie i ruskie oraz zaciężne pułki smoleńskie, mołdawskie, ormiańskie, tatarskie i czeskie. Władysław Jagiełło celowo opóźniał bitwę - jego żołnierze wypoczywali w cieniu drzew, a Krzyżacy w pełnym uzbrojeniu czekali w słońcu do południa na otwartej przestrzeni. Według średniowiecznego rytuału rycerze zakonni przysłali przed bitwą Jagielle dwa nagie miecze jako wezwanie do bitwy, co mylnie zostało odebrane jako symbol pychy Zakonu (miecze te były przechowywane na Wawelu, w XIX wieku zaborcy wywieźli je do nieznanego miejsca). Jagiełło, po wysłuchaniu dwóch mszy, dał znak do rozpoczęcia bitwy, którą sam obserwował ze wzgórza. Bitwa rozpoczęła się około godziny 14:00. Do boju rycerze polscy ruszyli z rycerską pieśnią maryjną „Bogurodzica”. Po około pięciu godzinach widoczna stała się przewaga sił polsko - litewskich. Przed zachodem słońca Rzeczpospolita triumfowała. Na polu bitwy poległ kwiat zakonnego rycerstwa europejskiego, polegli wszyscy najwyżsi dostojnicy Zakonu, poległ wielki mistrz Zakonu Krzyżackiego, dowodzący ich siłami - Ulrich von Jungingen. Zdobyty został obóz krzyżacki. Wiktoria grunwaldzka nie miała sobie równych w Europie jesieni średniowiecza. Załamała rozwój państwa krzyżackiego i powstrzymała jego ekspansję, która stała się dla rycerskiego zakonu głównym celem w miejsce pierwotnej chrystianizacji. Wojna zakończyła się pokojem w Toruniu w 1411 roku. Zakon oddał część ziem Rzeczypospolitej i powtórnie uznał jej zwierzchność. Ale Polacy nie wykorzystali tego zwycięstwa w pełni. Doszło do kolejnej wojny z Zakonem w latach 1453 - 1466. Zakon upadł w złotym dla potęgi Rzeczypospolitej Jagiellonów XVI wieku. Upadł w rozkwicie renesansu, gdy istnienie zakonu z misją chrystianizacji nie miało sensu w tej części na wskroś chrześcijańskiej Europy Środkowej. Państwo krzyżackie przekształciło się w państwo świeckie, którego władanie objęli Hohenzolernowie, składając wcześniej tak zwany hołd pruski w 1525 roku przed królem polskim, uznając się jego lennikiem. Narodziło się nowe państwo - Prusy. To państwo, wyhodowane na polskiej piersi z zaproszenia polskiego księcia w XIII stuleciu, miało w latach 1772-1795 uderzyć w swego dobroczyńcę z całą mocą - pomogło Austrii i Rosji w rozbiorach Polski i walnie przyczyniło się do upadku I Rzeczypospolitej, zagarniając jej północne i zachodnie ziemie, które przez 123 lata miały znajdować się pod zaborem pruskim. Bitwa pod Grunwaldem - mimo niewykorzystanego w pełni zwycięstwa, obrosła legendą i na trwałe zapisała się w świadomości Polaków jako symbol walki w obronie najwyższych wartości - ojczyzny i wiary. Na sztandarach polskich wyszywano hasło, za które warto było umierać i dla którego warto było żyć - „Bóg, honor, ojczyzna”. W czasach niewoli narodowej, w latach 1795 - 1918, wielu twórców sięgało po symbolikę wiktorii grunwaldzkiej, by pokrzepić serca Polaków pod zaborem niemieckim. Henryk Sienkiewicz napisał powieść „Krzyżacy”, przypominając w niej chwałę polskiego oręża i świetność tradycji. Jan Matejko namalował obraz Bitwa pod Grunwaldem. Maria Konopnicka po zmaltretowaniu przez władze pruskiej szkoły dzieci polskich, odmawiających modlenia się po niemiecku we Wrześni pod Poznaniem pod zaborem pruskim, napisała Rotę ze słowami: Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz / ni dzieci nam germanił /…/ Do krwi ostatniej kropli z żył/bronić będziemy ducha/Aż się rozpadnie w proch i w pył/Krzyżacka zawierucha/ Rota stała się w 500-lecie bitwy w 1910 roku wielkim manifestem narodowym przeciwko represjom zaborcy niemieckiego. W 1960 roku Aleksander Ford wyreżyserował film Krzyżacy, który do dziś cieszy się niepobitym rekordem oglądalności. I jakkolwiek w polskiej historii spektakularnych zwycięstw w wielu wojnach było bardzo wiele, wiktoria grunwaldzka przemawia bardziej niż inne do świadomości Polaków, na co wpływ miały zapewne tragiczne doświadczenia faszyzmu z czasów II wojny światowej i antyniemieckie nastawienie po wojnie, podsycane skutecznie przez propagandę radziecką. Dziś, w wolnej od zaborów i totalitaryzmów, Polsce, corocznie na polach Grunwaldu zbiera się grupa zapaleńców, by zrekonstruować częściowo przebieg bitwy. W tym roku obchody 600-lecia zwycięstwa grunwaldzkiego w dniach 15. - 17. lipca miały szczególnie uroczysty charakter. Wzięli w nich udział Pan prezydent - elekt Bronisław Komorowski, Pani prezydent Litwy Dalia Grybauskaite oraz wielki mistrz istniejącego do dziś Zakonu szpitala NMP Domu Niemieckiego - Bruno Plater oraz tysiące bractw rycerskich i miłośników średniowiecza z całej Europy. Pod pomnikiem grunwaldzkim złożono kwiaty. Miała miejsce msza święta polowa. Dla 100.000 turystów, którzy przyjechali z Polski i zza granicy przygotowano turnieje rycerskie, jarmarki, koncert pieśni rycerskich, pokazy musztry wojskowej, zwyczajów średniowiecznych, połączonych z tańcami sprzed sześciuset lat. Trzydniowe obchody zamykała ogromna rekonstrukcja historyczna bitwy z udziałem 2000 rycerzy, należących do grup miłośników średniowiecza. Wielu spośród uczestników rekonstrukcji odnalazło w swym drzewie genealogicznym przodków, walczących pod Grunwaldem. Skoro w Polsce mamy jeszcze tyle osób, które kultywują pamięć przodków i nieobce im siodło i miecz u pasa - zatem może najpiękniejsze lata potęgi dopiero przed Najjaśniejszą Rzeczpospolitą? Justyna Jancz