Moja podróż do polskiego Polesia Spełniło się moje dawne marzenie o odwiedzeniu kościoła św. Jana Chrzciciela w Dubrowicy. Miałem okazję wiele podróżować i badać historię katolickich świątyń Rówieńszczyzny, ale dotychczas nie było mi dane zobaczyć piękna, które na szczęście pozostało w tym kościele. Kościół w Dubrowicy został wybudowany bardzo dawno, bo jeszcze w 1684 roku. Urzeka pięknymi wzorami i płaskorzeźbami. Jeśli oglądając motywy zdobnicze, dodamy odrobinę wyobraźni, powstanie przed nami niezwykła sceneria. Za czasów radzieckich władze zakazały odprawiania w nim Mszy Świętych i głoszenia Słowa Bożego. Jednak Opatrzność Pańska uchroniła kościół od zniszczenia. Budynek wymaga nadal gruntownego remontu, ale obecnie na ten cel brakuje pieniędzy. Byłem zaskoczony, że tu, na Polesiu zobaczyłem jedność i przyjaźń wśród księży różnych wyznań i różnych patriarchatów. I ucieszyłem się, że na tych ziemiach, gdzie zawsze było dużo przedstawicieli polskiej, żydowskiej, czeskiej, białoruskiej i innych narodowości, panuje pokój, nie ma wrogości i nienawiści. Oprócz Dubrowicy odwiedziłem Sarny. Kościół Przemienienia Pańskiego w tym mieście zachował się w świetnym stanie. W czasach sowieckich kościół zamknięto i zorganizowano tam spichlerz, a później magazyn żywności. Na początku lat 90. kościół został odremontowany. Dziś liturgie tutaj, podobnie jak i w Dubrowicy, prowadzą księża-pallotyni Władysław i Andrzej. Jarosław KOWALCZUK