Smak dzieciństwa Pamiętacie te bezgrzeszne lata, kiedy wolno było wszystko, a świat jawił się wprawdzie jako ogromny, ale dobry i piękny? Czasy, w których na wszystko wybałuszaliśmy oczy, tkwiąc w niemym zachwycie tudzież zdumieniu? Wspaniałe lata dzieciństwa. Pustej głowy, dzikich pomysłów natychmiast wprowadzanych w czyn i niczym nieskrępowanej wolności. Za oknem trochę pada deszcz, który nie jest kapuśniaczkiem ani ulewą, co to jak z cebra leje, lecz czymś takim pośrednim, przywołującym lawinę wspomnień. Dlaczego akurat deszcz? Ponieważ właśnie w taki dzień, razem z moim ukochanym bratem, ubrani w jakieś koszulki i portki byle jakie, biegaliśmy jak opętani wśród rzęsistych kropel, rozbryzgując bosymi stopami kałuże wody i taplając się w błocku na wzór zwierząt hodowlanych. Podziwiam stoicki spokój rodziców przyjmujących z wyrozumiałym uśmiechem nasze harce i niedoszukujących się w nich oznak niebezpiecznego szaleństwa. Tak na wszelki wypadek każdemu z nas aplikowano jedynie kubek gorącej herbaty z sokiem malinowym i wełniane skarpety na resztę dnia. Czy kiedykolwiek siedząc w eleganckiej restauracji nad niezwykle wykwintnym daniem, które swym niebiańskim smakiem doprowadzało do rozkoszy wasze kubeczki smakowe, mogliście z całą stanowczością powiedzieć, że oto przeżywacie coś tak wzniosłego, jak wówczas, gdy głodni jak wilki, czyli tak, że zjedlibyście konia z kopytami, pochłanialiście pajdę chleba ze śmietaną posypaną zwykłym cukrem? W wersji uproszczonej śmietanę zastępowała woda, ostatecznie herbata. Ta ostatnia bardzo rzadko występowała w owym zestawie, ponieważ wymagała dodatkowej pracy, wysiłku, a przede wszystkim czasu, który można było przecież spożytkować na bardziej interesujące i godne uwagi działania. Zapewne każdy z nas, gdzieś w zakamarkach pamięci przechowuje zapach rodzinnego domu i wspomnienia dziecka, nad którym ktoś kiedyś trzymał parasol. Dorośli, doświadczeni, czasem mądrzy, idziemy przez życie niosąc ze sobą swój własny smak dzieciństwa. Pielęgnujemy go i chronimy jak największy skarb, który często w najtrudniejszych momentach naszej ziemskiej wędrówki pozwala nam mocno stanąć na nogi i odeprzeć życiowe burze. Bezgrzeszne lata to czasy naszego dzieciństwa. Wybałuszać oczy, czyli dziwić się bardzo czemuś, być czymś ogromnie zaskoczonym. Pusta głowa – pojęcie dotyczy kogoś niepoważnego, niedoświadczonego, zwykle dopiero wchodzącego w życie. Kapuśniaczek to drobny deszczyk, taki, jakiego dziś się już prawie nie spotyka. Teraz deszcz albo pada bardzo mocno, albo nie pada wcale. Leje jak z cebra – powiedzenie dotyczy sytuacji, w której pada bardzo obfity deszcz. Niebiański smak, oznacza wyjątkowo pyszną potrawę. Ktoś jest głodny jak wilk – czyli bardzo chce mu się jeść. Zjadłbym konia z kopytami – powie tak człowiek bardzo głodny. Trzymać nad kimś parasol – to znaczy chronić kogoś, otaczać go opieką. Gabriela WOŹNIAK-KOWALIK, nauczycielka skierowana do Łucka i Kowla przez ORPEG