Urodziny Kraju Wiele się zmieniło od Rewolucji Godności na Ukrainie. Pozytywne zmiany obserwowałam na żywo w telewizji na obchodach 27-lecia Niepodległości. Jeszcze do 2015 r. po rówieńskich ulicach chodzili niziutcy milicjanci z brzuchami. Czapki nosili na tyle głowy, na nogach eleganckie buty z wesela (z czubem) i często mieli reklamówkę w dłoni z napisem BOSS albo ECO MARKET (jeśli funkcjonariusz właśnie był w drodze). Kto dzisiaj chce zobaczyć prawdziwy progres od zera – musi zobaczyć obchody Dnia Niepodległości na Ukrainie. Po pierwsze Kijów i defilada wojsk. Jestem córką oficera, więc nie przechodzę obojętnie obok armii. A w tym roku było na co popatrzeć. Popis zrobiony na medal. Oczywiście, jak zawsze marynarze prezentowali się najlepiej. Nic dziwnego – najciekawsze mundury i biało-granatowe barwy. Potem rzecz jasna wojska piechoty w jasnobrązowych plamiakach, w pełnym ekwipunku. Ciekawie prezentował się też prezydencki pułk specjalny im. Bogdana Chmielnickiego – elegancki i szykowny. Wszystkie kompanie reprezentacyjne wyselekcjonowane na piątkę. Uświadomiłam sobie skąd wzięło się polskie porzekadło «za mundurem panny sznurem». Następnie pokaz techniki – ale tego już nie skomentuję, bo się na tym nie znam. Z wyglądu było nowocześnie, postępowo i przekonująco. Po drugie rówieński Majdan – widziany przeze mnie na żywo. Wesoło i radośnie. Większość mieszkańców w narodowych strojach. Rodziny z dziećmi, młodzież, koncerty i jarmarki. Prawdziwe urodziny Kraju. Z niepokojem pomyślałam o swojej córce, która jest w drodze na ten świat i będzie wychowywać się na Ukrainie. Myślę, że trudno mi będzie konkurować z tutejszymi zwyczajami w wychowaniu jej na Polkę (choć w połowie będzie Ukrainką). Po pierwsze Polacy nie noszą tradycyjnych strojów, tylko raczej oglądają je w muzeach. Po drugie, co tu robić 11 listopada? Może to, że odzyskaliśmy wolność w miesiącu z zapachem zgniłych liści i zniczy z cmentarza, to nie nasza wina. Ale to, że do najbarwniejszych wydarzeń Święta Niepodległości w Polsce należą spektakularne marsze rozwydrzonej młodzieży, manifestującej niby to «dumę Narodu», oraz kibolskie pochody łysych gówniarzy kończące się rzucaniem koktajli mołotowa w witryny sklepów, to już sami sobie wypracowaliśmy. W tym roku na Ukrainie wypada 27 lat niepodległości, a Polska właśnie świętuje 100. Ja w domu zawsze byłam najmłodszym dzieckiem. Kto ma starsze rodzeństwo ten wie, że musi być ono bardziej odpowiedzialne, przetrzeć szlaki, wychować rodziców i popełnić błędy, na których młodsi się potem czegoś nauczą. My, Polacy, mamy dłuższą historię niepodległości, a na lekcję «wolności» chodzimy już od 1918 r. Rekomenduję swojemu narodowi raczej pokorę wobec faktu, że 100 lat jesteśmy już niezależni. Bo nic nie jest dane raz na zawsze. I może zamiast «wstawania z kolan» proponuję nieco dystansu – albowiem z boku nieraz widać lepiej niż z góry. Tego życzę Polakom z okazji trwającej 100-rocznicy odzyskania Niepodległości, a z okazji 27. urodzin życzę Wam, bracia Ukraińcy, żeby się do Was uśmiechnęła dola. Sława Ukrainie! Sława Polsce! Ewa MAŃKOWSKA, Ukraińsko-Polski Sojusz imienia Tomasza Padury w Równem Foto: Oleksandr KHARVA