Katowic nie widzieliśmy W Polsce odbyła się kolejna misja kanadyjskich chirurgów plastycznych, którzy operowali ciężko rannych ukraińskich żołnierzy. Uczestniczyli w niej także lekarze z Łucka. Program pomocy chirurgicznej CUSAP (Canada-Ukraine Surgical Aid Program) został założony przez Fundację Kanada–Ukraina i szpital Sunnybrook Science Health Center w 2014 r. W tym krytycznym dla Ukrainy momencie – roku Rewolucji Godności i początku nowej wojny rosyjsko-ukraińskiej – ukraiński system opieki zdrowotnej stanął przed problemem opieki nad pacjentami z ranami postrzałowymi i skomplikowanymi obrażeniami. Jako pierwsi na prośbę ukraińskich chirurgów o pomoc odpowiedzieli ich kanadyjscy koledzy pochodzenia ukraińskiego. Wiosną 2014 r. do Kijowa wyjechało pięciu kanadyjskich wolontariuszy lekarzy różnych specjalizacji. W stolicy Ukrainy zajmowali się głównie tworzeniem protez i organizowali kursy pierwszej pomocy. Jednak od razu stało się jasne, że to problem na bardzo dużą skalę, dlatego konieczne jest poszukiwanie rozwiązań systemowych. Grupa lekarzy pod przewodnictwem profesora Ołeha Antonyszyna z Sunnybrook Health Sciences Centre odwiedziła szereg wiodących szpitali Ukrainy, aby bliżej przyjrzeć się ukraińskiemu systemowi opieki zdrowotnej. Doktor Antonyszyn jest specjalistą chirurgii plastycznej i rekonstrukcyjnej w największym szpitalu chirurgii urazowej w Kanadzie, zajmuje się rekonstrukcją urazową i onkologiczną. Nawiasem mówiąc, wśród wolontariuszy w tej grupie znalazła się kanadyjka ukraińskiego pochodzenia Ulana Suprun, późniejsza minister zdrowia Ukrainy (od 2016 do 2019 r.) w rządzie Wołodymyra Hrojsmana. Już we wrześniu 2014 r. lekarze-wolontariusze zrealizowali pierwszą misję chirurgiczną w Ukrainie. Była to zarówno pomoc w trudnych operacjach chirurgicznych, jak i szkolenie ukraińskich lekarzy. Pierwszą bazą był Główny Wojskowy Szpital Kliniczny w Kijowie, pół roku później – Odeski Szpital Wojskowy, następnie – Lwowski Regionalny Szpital Kliniczny. W 2019 r. we współpracy pomiędzy Sunnybrook Science Health Center i Canada’s leading Trauma Center został opracowany specjalny program szkoleniowy obejmujący zarówno szkolenie chirurgów, jak i leczenie operacyjne z demonstracją. W 2020 r. we Lwowie odbyło się odpowiednie sympozjum, a w 2021 r. zorganizowano kolejne spotkanie w trybie on-line. Kanadyjscy lekarze zrealizowali w Ukrainie łącznie siedem misji medycznych, a wraz z początkiem otwartej agresji rosyjskiej, przeniesiono je do Polski. W kraju nad Wisłą zrealizowano już trzy misje. Wsparcie finansowe udzielane jest przez The Ukrainian Humanitarian Appeal – wspólną inicjatywę Kanadyjskiego Kongresu Ukraińców i Fundacji Kanada–Ukraina zapoczątkowaną w 2022 r., by pomóc Ukraińcom w walce z rosyjskim agresorem. Dwie ostatnie misje odbyły się na terenie Powiatowego Zespołu Zakładów Opieki Zdrowotnej w miejscowości Czeladź koło Katowic. Wśród 15 zaproszonych ukraińskich lekarzy znalazło się czworo lekarzy z Łucka, w tym Dmytro Struk i jego małżonka Lilia Struk-Pawluk, chirurdzy szczękowo-twarzowi z Wołyńskiego Obwodowego Szpitala Klinicznego. Jak mówią, misja była bardzo intensywna. Przez prawie dwa tygodnie zespół złożony z 9 chirurgów, 5 anestezjologów, 4 terapeutów i 23 pielęgniarek przeprowadził serię skomplikowanych operacji rekonstrukcyjnych po urazach czaszkowo-twarzowych, oparzeniach i uszkodzeniach kończyn. W sumie pomoc otrzymało 48 ukraińskich pacjentów, ofiar wojny. Kilku pacjentów operowano po raz drugi lub trzeci, a niektóre operacje trwały kilkanaście godzin. Dla wielu z pacjentów była to chyba jedyna nadzieja na powrót do normalnego życia, ponieważ uzyskanie takiego poziomu pomocy chirurgicznej w innych placówkach medycznych jest niemożliwe. Jak powiedział Dmytro Struk, udział w rozpoczętym w listopadzie 2022 r. programie The Ukrainian Humanitarian Appeal zaproponowała im Natalia Arywaniuk, prawniczka, koordynatorka Wołyńskiego Centrum Wolontariatu SOS, specjalizującego się w kwestiach związanych z medycyną. Okoliczności nie pozwoliły im wówczas na wyjazd do Polski, dlatego lekarze z Wołynia wzięli udział już w tegorocznym seminarium, które trwało od 28 kwietnia do 6 maja. Na czas misji polska placówka medyczna w Czeladzi całkowicie przekazała swój blok operacyjny na potrzeby kanadyjskich i ukraińskich lekarzy. Polacy przeprowadzili tylko jedną pilną operację. Podobnie na potrzeby 48 rannych Ukraińców przekazany został cały oddział szpitalny. «Operacje były wykonywane jednocześnie w kilku salach. Mogliśmy przechodzić od jednej do drugiej, żeby zobaczyć, co robią lekarze, jak to robią, czyli zebrać jak najwięcej informacji. Następnym razem, jeśli uda się nam wyjechać na misję, chcemy razem z żoną asystować» – powiedział Dmytro Struk. «Interesujące było zapoznanie się z kanadyjskimi protokołami medycznymi, różniącymi się od ukraińskich. Istnieją na przykład różnice w wykorzystaniu narzędzi i materiałów. W przypadku urazów środkowej części twarzy i urazów oczodołu Kanadyjczycy używają siatek tytanowych. Nie spotkałem się jeszcze u nas z taką technologią. Ogólnie było to bardzo przydatne doświadczenie» – mówił lekarz. Swoimi refleksjami podzieliła się również Lilia Pawluk-Struk, chirurg szczękowo-twarzowy Wołyńskiego Obwodowego Szpitala Klinicznego: «To, co wywarło na mnie największe wrażenie, to nawet nie poziom, na jakim kanadyjscy chirurdzy wykonują operacje, bo to są wszyscy wysokiej klasy specjaliści z dużym doświadczeniem i dorobkiem naukowym. Uderzyło mnie coś innego. To wszystko są osoby, które zdobyły najwyższe szczyty w swojej profesji i mogłyby wygodnie żyć w Kanadzie. Ale zostawiają wszystko i jadą tutaj, gdzie pracują non stop przez prawie dwa tygodnie za darmo, jedna operacja po drugiej. To samo mogę powiedzieć o wszystkich innych medykach z tego zespołu – lekarzach, pielęgniarkach, technikach. Całkowicie poświęcili się służbie pacjentom». W sumie kanadyjski zespół liczył 61 osób. «Chcieliśmy pozyskać jak najwięcej potrzebnych nam informacji, więc cały czas uczestniczyliśmy w tym procesie. Oczywiście nam było łatwiej, nie byliśmy w takim napięciu, bo nie robiliśmy operacji. Mogliśmy usiąść, a nawet wyjść, gdyż nie mieliśmy takiego fizycznego i psychicznego obciążenia. Ale mogę szczerze powiedzieć, że Katowic nie widzieliśmy» – dodała lekarka. Według niej, kanadyjscy wolontariusze przywieźli cały niezbędny sprzęt, narzędzia, lekarstwa i materiały opatrunkowe. Zabrali ze sobą nawet mikroskop, bo w skład zespołu wchodziło kilku mikrochirurgów, którzy wykonywali przeszczepy tkanek miękkich i kości na szypułce naczyniowej. Ukraińskie studentki medycyny również wzięły udział w misji jako wolontariusze. Nieocenionej pomocy udzielił także polsko-ukraiński personel szpitala w Czeladzi. W ekipie kanadyjskiej, która przybyła do Polski, było sporo techników. Aby zaplanować operację bardzo skomplikowanych urazów, wykonywali modele 3D na podstawie wyników tomografii komputerowej. Na tych modelach lekarze opracowywali plan operacji. «Byli tacy pacjenci, którzy nie mieli środkowej części twarzy, w tym nosa. Technicy wykonali model nosa, przymierzyli do niego materiał chrzęstno-kostny, który pobrano z grzebienia biodrowego lub kości piszczelowej pacjenta i dopasowali» – zdradza szczegóły techniczne pani Lilia. Ponadto wołyńscy lekarze ćwiczyli operację rekonstrukcji złamania kości jarzmowej z instalowaniem płytek chirurgicznych na model czaszki z imitacją skóry. Na takich modelach studenci medycyny i młodzi chirurdzy doskonalą umiejętności manualne, które są niezwykle ważne w prawdziwych operacjach. Kanadyjscy specjaliści zamierzają uwzględnić ich uwagi w opracowanym przez nich specjalnym programie edukacyjnym dla chirurgii twarzoczaszki. Ta aplikacja jest już w Apple Store. «Komunikacja z kanadyjskimi lekarzami zrobiła niesamowite wrażenie. Są niezwykle szczerzy i otwarci. Na każde z naszych pytań otrzymaliśmy pełną, szczegółową odpowiedź. W rozmowie z mężem nawet sobie powiedzieliśmy, że za takie kursy w Ukrainie musielibyśmy słono zapłacić. Natomiast kanadyjscy lekarze nie bali się dzielić swoją wiedzą i doświadczeniem. Bardzo nam pomogło profesjonalne słownictwo łacińskie. A w pokonaniu bariery językowej chętnie udzielali swojej pomocy Kanadyjczycy pochodzenia ukraińskiego» – mówi. Kanadyjscy koledzy wspominali, że z początkiem wojny na pełną skalę cała społeczność ukraińska w Kanadzie rzuciła się z pomocą. W tamtych czasach również lekarze ładowali ciężarówki z pomocą humanitarną. Generalnie środowisko medyczne w kraju wiedziało o istnieniu Fundacji Kanada–Ukraina, ale nie wywoływało to jakiejś szczególnej reakcji. Natomiast po 24 lutego zwróciło się do niej 250 lekarzy, którzy zgłosili się do czynnej współpracy i pomocy. Nie wszyscy z nich są pochodzenia ukraińskiego. Wśród uczestników tej misji był Irlandczyk z pochodzenia, Grek i Ormianin. Lekarze ci są czołowymi specjalistami w swoich dziedzinach. Na przykład Japonka Tara Lynn Teshima, która również brała udział w misji w Czeladzi, jest jednym z dziesięciu najlepszych chirurgów plastycznych w Kanadzie. Wśród personelu medycznego misji byli także Ukraińcy urodzeni w Ukrainie, którzy już w dojrzałym wieku przenieśli się do Kanady. «Rozmowa z nimi zwróciła uwagę na pewne aspekty życia w tym kraju, które należy podkreślić. W Kanadzie są obowiązkowe godziny wolontariatu w szkole i w systemie szkolnictwa wyższego. Młodzi ludzie starają się ofiarować czas na rzecz innych. A kiedy taki wolontariusz, np. student medycyny, przychodzi z pomocą do kanadyjskiego szpitala, administracja patrzy nie tylko na jego umiejętności zawodowe, ale także na jego cechy osobowości. Myślę, że tak powinno się wychowywać nasze młode pokolenie» – uważa Lilia Pawluk-Struk. Tekst i zdjęcie: Anatol Olich