Zdzisław Zaborowski Jenorajście – ostatni koniec świata Jenorajście to niewielka wieś, położona nieco na zachód od granicznego jeziora Gaładuś. Nieliczne gospodarstwa rozrzucone są wokół bagnistej doliny niewielkiej rzeki Duś, która meandrując po glinianych wzgórzach, uchodzi do jeziora Gaładuś. Dolina to rozległe obniżenie terenu, powstałe w miejscu topniejących brył lodu, na które 14 tys. lat temu rozpadł się lodowiec. To obniżenie terenu ciągnie się szerokim łukiem wzdłuż zachodniego brzegu jeziora Gaładuś od wsi Sztabinki aż do wsi Burbiszki. Na dnie jeziora znajduje się ciekawe torfowisko, a w lesie dwa rozciągające się dystroficzne jeziorka, nazywane „Żagarių pelkė”. Torfowisko to wyglądem bardzo przypomina przyrodę arktycznej tundry, która istniała tu po ustąpieniu lodowca. Bryły lodu, które uformowały miejscowy krajobraz, dawniej stanowiły aktywną krawędź lodowca, który w głębokiej rynnie jeziora Gaładuś usypał wysoką morenę czołową. Wysokość tego nasypu to ponad 170 m n.p.m., jest on najwyższy na Sejneńszczyźnie. Rozciąga się z niego szeroki widok na jezioro i wieś Jenorajście. Można tu obserwować imponujące zachody słońca, które ukazują piękno miejscowego krajobrazu. Nie mniej urokliwe widoki można podziwiać z drogi biegnącej wzdłuż wschodniej strony jeziora, kiedyś niedostępnej, ponieważ należała do sowieckiej strefy przygranicznej. Droga, biegnąca wzdłuż zachodniego brzegu jeziora, we wsi Radziucie, stromo schodzi do doliny niewielkiej rzeki Duś. Bałtycka nazwa tej rzeki wskazuje na związek z jeziorem Gaładuś i świadczy o dawnej wierze Bałtów, którzy rozsypywali prochy swoich zmarłych do świętych rzek i jezior, aby dusze oczyściły się i zaznały wiecznego spokoju. Dziś rzeka Duś nadal płynie dnem szerokiej doliny polodowcowej i zbiera wody z okolicznych bagien i torfowisk. Wiosną, podczas topnienia śniegu, szerokość koryta rzeki czasem przekracza cztery metry, ale latem jej górna część prawie wysycha. Kiedyś w tej rzece było więcej wody, dlatego mieszkańcy chętnie osiedlali się nad jej brzegiem. Przypuszcza się, że tym kryterium kierowano się już w epoce kamienia. Najciekawszy odcinek rzeki Duś znajduje się na terenie dawnych gruntów rodziny Kasperavičius, we wsi Jenorajście. Nieprzypadkowo tu założono dwór. Chociaż teren ten jest ustronny i niekorzystny dla rolnictwa, gleba jest wystarczająco dobra, a rzeka i piękny krajobraz zachęcają do osiedlania się. Drewniany budynek dawnego dworu z charakterystycznym dachem mansardowym stoi na wzgórzu nad rzeką. Zachował się także inny przedwojenny budynek, ale jest on opuszczony i powoli niszczeje. Obok dworu widać resztki kiedyś bujnego ogrodu, w którym rosło wiele drzew owocowych. Właściciele bardzo dbali o swój dwór. Po wojnie ziemie rodziny Kasperavičius przejęło państwo i przez czterdzieści lat działało tu państwowe gospodarstwo rolne. W tym czasie zbudowano nowe budynki gospodarcze i kilka murowanych dwupokojowych domów mieszkalnych, nazywanych dwojakami. Zaczęli tu gromadzić się mieszkańcy okolic i życie w nowej socjalistycznej rzeczywistości trwało. W dzieciństwie często odwiedzałem Jenorajście, ponieważ mieszkali tam moi dziadkowie. W tamtych czasach wydawało mi się, że Jenorajście to niezwykle ciekawe miejsce, ale położone na samym „końcu świata”. Ponieważ drogi były bardzo złe, trudno było tam dotrzeć samochodem, a z powodu ściśle strzeżonej strefy przygranicznej stale odczuwało się narastające poczucie odizolowania. Jednak to nadawało Jenorajściu niepowtarzalnego, pierwotnego uroku i swoistej tajemniczości, a ludzie mieszkający na tym „końcu świata” byli interesujący i oryginalni. W pierwszym dziesięcioleciu XX w. państwowe gospodarstwo rolne zostało zlikwidowane, a budynki gospodarcze powoli popadły w ruinę. Z czasem zaskakująco szybko znikają ślady współczesnej wsi. Teren dawnego państwowego gospodarstwa znowu zarósł roślinnością i powoli pochłania go ziemia. Wszystko szybko się zmienia. Do osady, położonej nad rzeką Duś, symbolicznie dotarła cywilizacja, tzn. zbudowano wygodną asfaltową drogę, która ciągnie się do końca wsi, a granica przecinająca jezioro Gaładuś już nie dzieli. Teraz bardzo łatwo dostać się do Jenorajścia samochodem i pojechać w dowolnym kierunku. Wszystko wydaje się być w porządku, ale ten problem należy głębiej przemyśleć, ponieważ oto na naszych oczach znika ostatni, prawdziwy „koniec świata Sejneńszczyzny”. Pomimo tych zmian, a może także w celu ukazania swojej wartości, spod zniszczonej warstwy współczesnego świata wyłania się stara tajemnica Jenorajścia – niezwykła historia, sięgająca odległej przeszłości. O tej historii świadczy wzgórze, które swoim wyglądem przypomina średniowieczne grodzisko jaćwieskie, położone w południowej części bagnistej doliny rzeki Duś, tuż za budynkami dawnej stodoły i chlewni. Góra Piliakalnis jest dobrze widoczne po lewej stronie drogi, idącej z dawnego państwowego gospodarstwa, po przejściu mostu na rzece Duś. Na stożkowym wzgórzu rośnie stara sosna z ciekawie powyginanymi gałęziami i kilka wysokich brzóz. To wzgórze swoją sztuczną formą, bez wątpienia, wyróżnia się w krajobrazie. Przypomina kopiec lub średniowieczny kurhan grzebalny. Jest to więc pozostałość dawnego grodziska, a nie wynik jakichkolwiek prac gospodarczych państwowego gospodarstwa. Po dokładniejszym przyjrzeniu się tym szczegółom, wątpliwości znikają. Już sama wysokość i położenie wzgórza na skraju bagnistej doliny rzeki nadają mu naturalnych walorów obronnych. Zwraca też uwagę dobrze zachowany, choć płytki, wał, ukośnie opasujący wzgórze od zachodu aż po koronę wzniesienia. Wał można obserwować również od północnej strony wzgórza. Uważny obserwator dostrzeże również ślady dwóch kolejnych wałów. Ich regularne ułożenie świadczy o istnieniu kilku rzędów płotów palisadowych otaczających koronę wzniesienia – majdan grodu. Najwyższa część majdanu miała zaledwie kilka arów, a jego niższa płaszczyzna była dwukrotnie większa. Niestety, północne zbocze góry zostało częściowo zniszczone przez żwirownię. Góra zbudowana jest z warstwowego żółtego piasku, co wskazuje, że geologicznie jest to kem, powstały w wyniku akumulacji wód topniejącego lodowca. Prawdopodobnie podczas topnienia lodowca w sąsiednim obniżeniu terenu pozostała duża bryła lodu, na której powierzchni powstało małe jeziorko, a na jego dnie osiadł drobny piasek. Po stopieniu bryły lodu, w północnej części pozostało okrągłe wzgórze kemowe, o wysokości około 12 m. W części południowej stok nie jest tak stromy, jego wysokość wynosi do 6 metrów. Dlatego prace ziemne rozpoczęto od tej strony wzgórza – ziemię zepchnięto na północ. W ten sposób utworzono wysoki wał obronny (teren osady), a w miejscu, z którego pobierano piasek, utworzono platformę eksploatacyjną. Tak urządzono dwa tarasy obronne, o łącznej powierzchni około 15 arów. Przypuszcza się, że w najwyższym miejscu placu na kwadratowej podstawie, wzmocnionej kamieniami, które widać na skraju sztucznego wału, stała drewniana konstrukcja obronna (wieża). Dwa tarasy majdanu otoczone były kilkoma rzędami palisad, wykonanych z zaostrzonych drewnianych pali. Tak urządzone osady przypominały typową konstrukcję obiektów obronnych Jaćwingów z okresu wczesnego średniowiecza. Ze względu na niewielkie rozmiary były one zaliczane do tzw. grodów miniaturowych. W celu ochrony obiektu od najłatwiej dostępnej strony południowej, u podnóża góry wykopano rów obronny, wypełniony wodą z bystrego strumienia płynącego z sąsiedniego wzgórza. Wypływa on z niewielkiego jeziorka, w którego miejscu obecnie znajduje się torf. Strumień wody wypełnił rów i spływał do rzeki Duś od wschodniej i zachodniej strony wzgórza. W ten sposób osada była skutecznie chroniona od najłatwiej dostępnych stron. Podobnie jak w innych jaćwieskich grodach miniaturowych, w tej osadzie również nikt nie mieszkał. Była ona przeznaczona wyłącznie do celów obronnych i do odprawiania obrzędów religijnych. Gdzie więc mieszkali dawni osadnicy Jenorajścia? Prawdopodobną lokalizację wsi można „zobaczyć” wczesną wiosną, patrząc od wzgórza na północ, w kierunku obecnych zabudowań Jenorajścia. W dolinie rzeki zauważymy dużą wyspę, ze wszystkich stron otoczoną bagnami. Na mapie topograficznej wyspa ma kształt serca. Jej powierzchnia jest bogata w żyzne osady rzeczne, dlatego latem jest obficie porośnięta roślinnością i wtedy trudno ją dostrzec. Wcześniej, gdy znajdowały się tu chlewnie i obory, trudno było ocenić, że to miejsce doskonale nadaje się do zamieszkania. Dopiero teraz wyspa odsłania swój utracony urok. Jak więc dawniej wyglądało tu życie? Prawdopodobnie w tych niespokojnych czasach doceniano naturalne walory obronne wzgórza i położonej obok wyspy, którą otaczała bystro płynąca rzeka. Do osiedlania się zachęcało także kilka jeziorek położonych powyżej dna doliny rzecznej. Dla Ówczesnych rolników ważna była także żyzna ziemia wyspy i łąki w dolinie rzecznej. Należy wspomnieć o jeszcze jednej zalecie tego miejsca, niezwykle ważnej z punktu widzenia bezpieczeństwa i dostępności wody. Kiedyś mieszkańcy Jenorajścia mogli swobodnie regulować poziom wody w rzece, aby ograniczyć jej odpływ latem i wypełnić wodą naturalnie powstałe odnogi rzeki, oddzielające wyspę od lądu. Nie było to trudne do zrobienia ze względu na głęboką i wąską dolinę, którą rzeka wypływała z bagnistego obniżenia Jenorajścia. Teraz rzeka nadal płynie tą samą doliną, to też można ocenić, jak łatwo było regulować jej przepływ. Warto także zwrócić uwagę na samo otoczenie doliny, w którym obfitują skały i kamienie. Mogły być one wykorzystywane do zatrzymywania wody rzecznej i do innych celów. Ponieważ istniała tu osada, to ludzie mieli gdzie chować swoich zmarłych. Czy więc kamienie leżące w dolinie mogą świadczyć o istnieniu kurhanów, w których chowano prochy zmarłych? Właśnie taki sposób pochówku był powszechny do VII w. n.e. wśród miejscowej ludności, należącej do zachodniobałtyjskiego plemienia. Jednak jeżeli osada funkcjonowała w późniejszym okresie, gdy ten sposób pochówku zanikł, wówczas kamienne otoczenie doliny mogło być odpowiednim miejscem, w którym prochy spalonych zmarłych rozsypywano do świętej rzeki Duś, aby, zgodnie z wiarą, dusze po oczyszczeniu wędrowały do zaświatów. Przypuszcza się, że świadczą o tym szczątki kości i starych drzew, zachowane na kamiennych brukach koryta rzeki. Na terenie Jaćwieży nie odnaleziono grobowców powstałych po VII w. n.e., ale znane są osady z tego okresu. Kim byli dawni osadnicy Jenorajścia, można wnioskować z wiedzy i badań podobnych obiektów w naszym regionie. Bez wątpienia, we wczesnym średniowieczu (VII–XIV w.) na miejscu współczesnego Jenorajścia istniała wieś jaćwieska, a właściwie dajnawska, ponieważ tak nazywano plemię Jaćwingów mieszkających nad jeziorem Gaładuś. Wieś mogła liczyć około 30–50 osób, które należały do tej samej grupy rodowej. Znajdowało się tu kilkanaście drewnianych domów zbudowanych na wyspie, założonych w dolnej części osady i na płaskiej powierzchni pobliskiego zbocza, na którym obecnie rośnie ogród, a w centrum znajduje się mały staw. Podobnie jak obecnie, mieszkali tu rolnicy, którzy hodowali zwierzęta i zboża. Mieszkańcy mieli krowy, owce, kozy, dzikie konie – tarpany, być może udomowione kaczki i gęsi. Siali pszenicę, jęczmień, żyto, proso. Zebrane zboże przechowywali w ogromnych glinianych dzbanach pod ziemią, obok swoich domów, lub w głębokich, oblepionych gliną jaskiniach. Pożywienie zdobywali polując na dzikie zwierzęta i łowiąc ryby w sąsiednich jeziorach. Kobiety zajmowały się obróbką wełny owczej i tkały z niej ubrania. Mężczyźni z drewna, skóry i włókien roślinnych wytwarzali narzędzia rolnicze. Przypuszcza się, że mogły tu działać odlewnie rudy darniowej, wydobywanej z bagien i produkowano narzędzia oraz broń, ponieważ tą działalnością wydobywczą zajmowali się także mieszkańcy podobnych osad w regionie. Kilka razy w roku wymieniali swoje produkty i plony rolne na targach, które odbywały się w dużych ówczesnych centrach regionu: Rudamina, Posejnele, Jegliniec i Szurpiły. Prawdopodobnie ludzie mieszkający w obecnym Jenorajściu przybyli tu z okolic dużego ośrodka osadniczego, gdzie największą wsią była Rudamina, położona w pobliżu dzisiejszych Łoździej. W tamtych czasach to właśnie Rudamina była głównym miejscem, z którego rozprzestrzeniało się osadnictwo w kierunku jeziora Duś na wschodzie i jeziora Gaładuś na zachodzie. Osada Rudamina, strzegąca w średniowieczu ogromnego dworu Kirsna, chroniła przed możliwymi atakami wikingów, Rusi Halickiej, Mazowsza czy zakonu krzyżackiego. W kronikach krzyżackich wspomina się, że to właśnie dwór Kirsna najbardziej opierał się zakonowi i najdłużej bronił swojej niepodległości na ziemi jaćwieskiej. W okolicach jeziora Gaładuś do tej pory znane są tylko dwie osady z obiektami grodowymi, położone w miejscowościach Buniškės i Ūdininkai, po wschodniej stronie jeziora. Na zachód od jeziora Gaładuś takich osad dotąd nie stwierdzono. Osada Jenorajście stanowiłaby zatem ważny krok w uzupełnieniu wiedzy na temat zasięgu osadnictwa dajnawskiego w rejonie jeziora Gaładuś.