Elvyra Biliūtė-Aleknavičienė Życie naznaczone krzyżem cierpienia Ksiądz Pranas Račiūnas MIC – 105 Panie, zaniosę Ci moje serce jako hołd, Modliłem się jak wezbrana nadmorska fala: Pozwól, niech kwitnie cicho jak fiołek, Daj mu mówić cicho jak struna! Vincas Stonis Przyszły ksiądz urodził się 28 marca 1919 roku w Mariampolu, w katolickiej rodzinie geodety Jurgisa Račiūnasa i nauczycielki Elžbiety Paulionytė-Račiūnienė. W wieku siedmiu lat rozpoczął naukę w modelowej Szkole Podstawowej w Mariampolu (przy Seminarium Nauczycielskim). Był zdolnym i pilnym uczniem, gdyż po trzech latach nauki pomyślnie zdał egzaminy. Ukończenie tej szkoły otworzyło mu drzwi do dalszej edukacji, którą kontynuował w 1928 r. w Gimnazjum Zgromadzenia Księży Marianów w Mariampolu. Ten rok był znaczący, pełen refleksji: brał udział w konspiracyjnej organizacji „Ateitininkai”, związał swoje życie z mariańskim klasztorem, dojrzała w nim myśl o zostaniu księdzem. W wieku 14 lat nieśmiało powiedział: – Mamo, będę księdzem. – Synu, urodziłeś się słaby, więc nawet teraz często chorujesz – starała się tłumaczyć matka. – Mamo, nadal będę księdzem – powtórzył Pranas po raz drugi tym samym mocniejszym głosem. – Dziecko, widzisz, że z trudem sobie radzimy, wszyscy są przygnębieni stratą ojca… Przecież bez niego nie tylko jest smutniej, ale ledwo wiążemy koniec z końcem – podając argument jeden za drugim matka miała nadzieję, że uda jej się odwieść syna od kapłaństwa. – Mamo, na pewno zostanę księdzem – trudno było powstrzymać łzy, ale syn powiedział stanowczo. Oczywiście, nie jedna podobna rozmowa między synem a matką miała miejsce niejednokrotnie. Matka, jak tylko mogła, starała się odwieść go od kapłaństwa, jakby wyczuwając ciernistą drogę syna, podczas gdy Pranas trzymał się mocno, ponieważ powołanie było silniejsze niż zniechęcanie krewnych. W końcu, jak po burzy, wszyscy się uspokoili. Po śmierci ojca jego wuj Ciprijonas Barkauskas, który opiekował się rodziną, niewątpliwie wspierał Pranukasa również materialnie. Pranas Račiūnas ukończył gimnazjum, uczęszczał na kursy filozoficzne w Kownie, a w 1940 r. złożył śluby wieczyste w Zgromadzeniu Księży Marianów. Wstąpił na Wydział Teologiczny Uniwersytetu Witolda Wielkiego, gdzie uzyskał licencjat z prawa kanonicznego. 2 maja 1943 r. w Kownie, w kościele św. Franciszka Ksawerego, biskup Vincentas Brizgys udzielił święceń kapłańskich Pranasowi Račiūnasowi. Mszę św. prymicyjną odprawił w swoim rodzinnym mieście, w kościele Archanioła Michała w Mariampolu. W 1944 r. matka księdza z synem Kazimierasa oraz wujek patron wyjechali wraz z rodziną na Zachód. Syn Jurgis został zesłany na Syberię za udział w lokalnej jednostce generała Povilasa Plechavičiusa. Historyczne wiatry odwróciły uwagę pięknej rodziny Račiūnai i jej najbliższych. Ksiądz P. Račiūnas rozpoczął swoją posługę jako wikariusz w Oranach. Wkrótce potem został mianowany rektorem kaplicy publicznej pw. Najświętszej Maryi Panny w Poniewieżu, przełożonym drugiego domu zakonnego marianów w Poniewieżu oraz kapelanem szkolnym. Następnie przez krótki czas pracował jako wikariusz w kościołach św. Gertrudy i Najświętszego Sakramentu w Kownie. Pierwsze lata studiów i posługi ks. Račiūnasa zbiegły się w czasie z trudną próbą dla naszego narodu: jedna okupacja została zastąpiona drugą, wojna i okres powojenny wyczerpały cały kraj. Kościół również stanął w obliczu trudnych prób. W 1946 r. aresztowano biskupów: Vincentasa Borisevičiusa, Pranciškusa Ramanauskasa i Teofiliusa Matulionisa (obecnie błogosławionego). W tym czasie kilka diecezji litewskich pozostało bez biskupów. Wielu duchownych było zaniepokojonych losem Kościoła. Na polecenie hierarchów kościelnych ks. P. Račiūnas udał się w 1947 r. do Moskwy, aby spotkać się z kapelanem misji amerykańskiej, ojcem Antoine Laberge. Celem tego spotkania było poproszenie go o pośrednictwo, aby papież zezwolił na konsekrację nowych biskupów na Litwie. Oczywiście, sowiecka bezpieka dowiedziała się o tej podróży księdza. Jego nazwisko znalazło się obok innych księży, którzy sprzeciwili się władzy radzieckiej. W 1948 r. wszczęto śledztwo w sprawie „Zakat” („Zachód słońca”). Prawdziwe kłopoty księdza nastąpiły w 1949 roku. Komisarz Rady ds. Kultów Religijnych Bronius Pušinis wezwał ojca Pranasa Račiūnasa i oświadczył: – Jak długo Wasza Świątobliwość będzie należał do zakonu marianów?! – Złożyłem śluby wieczyste – odparł spokojnie ksiądz. – Złożyłeś to złożyłeś, ale można też odmówić – oczy B. Pušinisa zabłysły. – Nie wyrzeknę się – wymówił spokojnie kapłan, podobnie jak dawniej, kiedy to nie usłuchał matki, odmawiając porzucenia swego powołania. – Napisz oświadczenie, że opuszczasz zakon – powiedział B. Pušinis łagodniejszym głosem, podając księdzu czystą kartkę papieru. – Nic nie będę pisał – powiedział stanowczo ks. P. Račiūnas. – Dużo tracisz, ojcze P. Račiūnasie – wycedził B. Pušinis, tłumiąc gniew. Nieposłuszeństwo wobec rządu drogo kosztowało księdza, został odsunięty od pełnionych obowiązków. Po raz pierwszy zetknął się z samowolą władzy, więc z niespokojnym sercem szukał wyjścia z nieprzyjemnej sytuacji i oczywiście znalazł – schronił się u znajomego księdza Vladislavasa Polonskisa w Babriškis. 4 czerwca 1949 r. został tu aresztowany. Był brutalnie torturowany i przesłuchiwany przez pół roku w wileńskim więzieniu bezpieki, a decyzją Kolegium Specjalnego, działającego z ramienia minista spraw wewnętrznych ZSRR z 18 marca 1950 r. został skazany na 25 lat pracy poprawczej z konfiskatę mienia. Ksiądz P. Račiūnas był więziony w łagrach Workuty, Tajszetu i Mordowii. Jednak ani głód, ani chłód, ani upokorzenia nie złamały człowieka, którego powołaniem była praca w winnicy Pańskiej. W latach niewoli pozostał kapłanem: odprawiał Msze święte w podziemiach kopalń, udzielał sakramentów, potrafił pocieszyć cierpiących i tracących nadzieję towarzyszy niedoli – współwięźniów. Widząc, że słowa nie pomagają, brał akordeon i swoim pięknym głosem intonował litewską pieśń, która podnosiła na duchu nawet tych więźniów, którzy stracili już wszelką nadzieję W Mordowii był więziony wraz z księżmi Petrasem Raudą, Jonasem Balčiūnasem, Alfonsasem Svarinskasem, ukraińskim arcybiskupem Josyfem Slipym i innymi. Kanałami konspiracyjnymi udało mu się nawiązać kontakt z matką mieszkającą w Cicero, na przedmieściach Chicago. Matka i brat Kazimieras przesyłali mu żywność, odzież i leki, którymi ks. P. Račiūnas hojnie dzielił się ze współwięźniami. Dzięki otrzymanym od niej tabletkom penicyliny udało się wyleczyć arcybiskupa J. Slipego, cierpiącego na ciężkie zapalenie płuc. Leki te zdołał potajemnie przekazać choremu arcybiskupowi ks. Alfonsas Svarinskas, który pracował wówczas w łagrze jako felczer. Nawet za kratami ks. P. Račiūnas nie zaprzestał działalności edukacyjnej: przekazywał do Watykanu informacje o prześladowaniach Kościoła na Litwie, nielegalnie przesyłał literaturę religijną oraz pomagał arcybiskupowi J. Slipemu w opracowaniu historii ukraińskich unitów. Po śmierci Stalina, podobnie jak w przypadku wielu więźniów politycznych, sprawa ks. P. Račiūnasa została poddana rewizji. Uznano jednak, że nie porzucił on swoich antysowieckich poglądów, w związku z czym był nadal więziony. Funkcjonariusze władzy sowieckiej często wzywali go na rozmowy, które wymagały od księdza ogromnej siły woli i nadszarpywały jego zdrowie. – Już od wielu lat cierpisz w niewoli – zaczynał rozmowę funkcjonariusz bezpieki, udając życzliwego przyjaciela. – Napisz prośbę o ułaskawienie, a będziesz wolny – kontynuował nieznajomy mężczyzna, podczas gdy ksiądz słuchał go w spokoju. – Przecież chcesz swobodnie prowadzić apostolat na Litwie?! – po kilku minutach prośba stopniowo zamieniała się w rozkaz, gdyż funkcjonariuszy irytował bijący od księdza spokój, a jego odpowiedź wprawiała ich w osłupienie. – Zostałem skazany bez sądu. Dlaczego miałbym prosić o przebaczenie?! – Taka odpowiedź wyprowadzała funkcjonariuszy z równowagi, więc na pewien czas zostawiali księdza w spokoju. Bez wyroku sądowego ks. P. Račiūnas spędził w więzieniu 16 lat i dwa miesiące; bramy więzienne otworzyły się dla niego dopiero w 1965 roku. Wyszedł na wolność jako ostatni z litewskich duchownych, którzy trafili do sowieckich łagrów w okresie powojennym. Ksiądz P. Račiūnas był kierowany do odległych parafii diecezji wyłkowyskiej (Gierdacze, Połubie), ponieważ władze uważały, że pracując w odizolowanych wsiach, będzie miał mniejszy wpływ na „sprowadzanie radzieckiej młodzieży na złą drogę”. On jednak nadal walczył o prawa wiernych, jako jeden z pierwszych podpisywał petycje księży diecezji wyłkowyskiej do władz sowieckich i współpracował z innymi aktywnymi duchownymi. Z tego powodu ksiądz, który od pierwszych lat posługi naraził się władzy, nawet po latach cierpień i niewoli pozostawał pod nadzorem KGB – w dokumentach figurował pod kryptonimem „Pamokslininkas” (Kaznodzieja). W mrocznych latach okupacji sowieckiej w podziemiu odrodziła się prasa katolicka. Powstanie periodyku „Lietuvos Katalikų Bažnyčios kronika” (dalej: „LKB kronika” [„Kronika Kościoła Katolickiego na Litwie”]) nie było dziełem przypadku. Vidas Spengla świadczy, że od 1966 roku przedstawiciele Kościoła katolickiego na Litwie zaczęli organizować tajne spotkania. Nieoficjalnym liderem tego zgromadzenia był wikariusz kościoła pw. Wniebowzięcia NMP w Simnie, ks. Sigitas Tamkevičius (obecnie kardynał), a najaktywniejszymi członkami byli: Juozas Žemaitis MIC (późniejszy biskup), Alfonsas Svarinskas, Pranas Račiūnas MIC, który nie zdążył nacieszyć się wolnością nawet przez rok, oraz inni. Podczas jednej z narad na plebanii w Igłówce postanowiono nie tylko pisać petycje do władz sowieckich, ale także dokumentować fakty prześladowań Kościoła w różnych częściach Litwy. Długo zastanawiano się nad tytułem pisma. Biskup (późniejszy kardynał) Vincentas Sladkevičius zaproponował nazwę „LKB kronika” – propozycja ta została przyjęta jednogłośnie, a biskup stał się ojcem chrzestnym nowego wydawnictwa. W 1976 roku delegacja litewskiego Kościoła została zaproszona na Międzynarodowy Kongres Eucharystyczny w Filadelfii. Wielu uważało to zaproszenie za podstęp ateistów. Biskup V. Sladkevičius odrzucił tę propozycję i stanowczo odmówił wyjazdu do Ameryki. Ksiądz P. Račiūnas MIC wyraził zgodę, co wywołało niechęć części środowiska, gdyż sądzono, że władze chcą skompromitować wieloletnich więźniów – księży P. Račiūnasa i J. Juodelisa – w oczach wiernych i więźniów politycznych. Uczestnicy delegacji zostali w USA przyjęci bardzo gościnnie. Ksiądz P. Račiūnas MIC wziął udział w spotkaniu wspólnoty litewskiej w Ameryce. Przewodniczący litewskiej pomocy charytatywnej, ks. Kazimieras Pugevičius, zapytał: – Jak możemy pomóc prześladowanemu Kościołowi na Litwie? – Nie jesteśmy głodni, mamy ubrania… – ks. P. Račiūnas zawahał się na chwilę i powiedział nieśmiało: – Teraz najważniejsza jest „LKB kronika”… Czy moglibyście pomóc?… – Oczywiście! – odpowiedział stanowczo ks. K. Pugevičius, dodając: – Szkoda, że w tym piśmie więcej uwagi poświęca się litewskim kwestiom narodowym niż religijnym. Może potrzebujecie kolejnego wydawnictwa?! – Świetna myśl, po powrocie to przemyślimy i naradzimy się… – odparł od razu ks. P. Račiūnas, mając na uwadze przede wszystkim wsparcie dla „LKB kroniki”. Obietnica złożona podczas spotkania została dotrzymana. Od tego czasu „LKB kronika” zaczęła być wydawana różnymi sposobami i w różnych językach. Szczególnie dbali o to ks. K. Pugevičius oraz redakcja „Draugas”. Później w osobnych tomach zaczął ją wydawać ks. Kuzmickas. Zatem podróż ta i spotkania z Litwinami w USA okazały się pożyteczne, co odczuli zwłaszcza ci, którzy zajmowali się wydawaniem i kolportażem „LKB kroniki”. W pamięci delegatów zapisało się spotkanie i krótka rozmowa z przyszłym papieżem, kardynałem Karolem Wojtyłą. Ktoś nieśmiało wspomniał, że jego nazwisko ma litewskie pochodzenie. Kardynał potwierdził, że ma litewskie korzenie. Myśl ks. K. Pugevičiusa o wydawnictwie poświęconym kwestiom narodowym nie dawała ks. P. Račiūnasowi spokoju po powrocie do kraju. „Po powrocie na Litwę zastanawiałem się, jaką nazwę nadać temu wydawnictwu i jaka powinna być jego treść. W tym czasie wiele czasu poświęcałem studiom nad historią państwa litewskiego i Kościoła. Szczególnie szeroko analizowałem metody stosowane przez carów i sowieckich ateistów w celu rusyfikacji i dechrystianizacji Litwy oraz sposoby przeciwstawiania się im. <…> Kiedy cesarzowa Rosji Katarzyna II pytała wybitnego francuskiego wolnomyśliciela Woltera, jak zniszczyć Litwę, ten odpowiedział trzema słowami: odkatolicyzować, zdemoralizować i ostatecznie wynarodowić. Tak więc, chcąc uratować naród przed zagładą w ostatnich latach okupacji Litwy, należało podjąć działania przeciwne: skatolicyzować go, podnieść jego moralność i świadomość narodową, czerpiąc siły z przeszłości i walcząc nie siłą fizyczną, lecz orężem niezwyciężonych środków walki duchowej”. Po długich przemyśleniach ks. P. Račiūnas MIC postanowił wskrzesić dawną „Aušrę” dr. Jonasa Basanavičiusa, budzicielkę świadomości narodowej, która domagała się dla narodu litewskiego równych praw z innymi narodami. Teraz nazwa „Aušra” miała przypominać Litwie o początku nowego odrodzenia. Wspólny tytuł obu pism podkreśla ich ideowe pokrewieństwo. Obie „Aušry” miały bowiem wspólny cel – opór wobec ucisku narodowego wynikającego z polityki carskiej, a później sowieckiej, w obu przypadkach połączonej z rusyfikacją. Ponad dziewięćdziesiąt lat po ukazaniu się starej „Aušry”, w spichlerzu parafii Połubie (rejon szakowski) narodziła się nowa „Aušra”, której wskrzeszenia podjął się ks. P. Račiūnas MIC. Napisał on dwa artykuły: wstępny oraz o biskupie Motiejusie Valančiusie, który był jego ideałem i krzewicielem litewskiego odrodzenia. Materiały te przekazał ks. S. Tamkevičiusowi, który wyraził zgodę na publikację. Nowa „Aušra” nie tylko kontynuowała numerację dawnego pisma, ale także stawiała przed sobą podobne cele odrodzenia narodowego. Była niejako siostrą „LKB kroniki”, gdyż redaktorem obu podziemnych pism był ten sam duchowny – ks. S. Tamkevičius, ówczesny wikariusz kościoła pw. Wniebowzięcia NMP w Simnie (rejon olicki). Mniej więcej od piątego numeru „Aušrę” redagował ks. Lionginas Kunevičius. Ksiądz P. Račiūnas MIC, stojący u źródeł podziemnych pism „LKB kronika” i „Aušra”, na zawsze pozostał ich stałym współpracownikiem. W 1979 roku ks. P. Račiūnas MIC, za zgodą władz sowieckich, udał się do Chicago, gdzie po wielu latach spotkał się z matką, bratem Kazimierasem i innymi krewnymi. Do kraju wrócił przez Rzym, gdyż 20 października tego samego roku Ojciec Święty Jan Paweł II zaprosił go na prywatną audiencję. Ksiądz P. Račiūnas MIC poinformował papieża o sytuacji Kościoła na Litwie. Po wysłuchaniu relacji papież zaproponował księdzu założenie na Litwie podziemnego seminarium duchownego. Ksiądz misję tę wypełnił z miłością i poświęceniem. Założone przez niego i prowadzone podziemne seminarium duchowne przy zakonie marianów (pełnił funkcję prowincjała) do czasu odrodzenia wykształciło 25 księży. Potajemnie wyświęceni kapłani nie byli kierowani do pracy duszpasterskiej w parafiach; najczęściej wyjeżdżali na Syberię, by tam głosić słowo Boże, innych zaś przyjmowali w swoich parafiach nieustraszeni proboszczowie. Proboszcz P. Račiūnas MIC nie tylko założył podziemne seminarium i w nim wykładał, ale także roztaczał opiekę nad nielegalnymi księżmi. W parafiach, którymi kierował, służyli m.in. ks. Ričardas Repšys, który później wyjechał na misje do Rosji, Armenii i USA, oraz ks. Jonas Boruta, późniejszy biskup. W 1980 r. do parafii pw. Aniołów Stróżów w Olicie przybył nowy proboszcz, ks. Pranas Račiūnas MIC. Po odbyciu kary więzienia Olita była jego trzecią parafią. Na miejscu czekał go ogrom pracy, a początkowo do pomocy miał jedynie jednego wikariusza, ks. Kęstutisa Bekasovasa, oraz ks. jubilata Vincentasa Akelisa. Proboszcz potrafił jednoczyć współpracowników; na jego zaproszenie często posługiwali tu księża wyświęceni w podziemiu. Wraz ze swymi pomocnikami gorliwie prowadził pracę duszpasterską, nie zaniedbując przy tym spraw gospodarczych. Wspólnie z parafianami powiększył plebanię, odbudował dzwonnicę na placu przykościelnym, organizował wspólne prace (talki) i uporządkował mocno wówczas zaniedbany cmentarz sąsiadujący z kościołem. Wierni chętnie brali udział w tych działaniach, wiedząc, że proboszcz zawsze będzie obecny, znajdzie czas na rozmowę i dobre słowo dla każdego. W pamięci ludzi na długo zapisały się kazania proboszcza, w których tematyka religijna harmonijnie przeplatała się z wątkami narodowymi. Mówiąc o Litwie, często ulegał wzruszeniu, cytując strofy Maironisa, których znał na pamięć zdumiewająco dużo. W 1983 r. ks. Pranas Račiūnas MIC udzielił wywiadu prasie amerykańskiej. O parafii pw. Aniołów Stróżów w Olicie usłyszała wówczas prasa światowa. Jej nazwa często pojawiała się również na łamach periodyku „LKB kronika”. W tym samym roku, w pierwszy dzień Bożego Narodzenia, ks. Pranas Račiūnas MIC wraz z wikariuszem Antanasem Gražulisem udekorowali choinkę na placu przykościelnym i zorganizowali uroczystość. Dopiero po Nowym Roku, 4 stycznia, ks. P. Račiūnas otrzymał pismo z komitetu wykonawczego miasta Olity, w którym stwierdzono, że podczas zorganizowanej przez niego i wikariusza uroczystości nabożeństwo transmitowane przez głośniki zakłócało spokój okolicznych mieszkańców. Rada Miejska Olity nałożyła na proboszcza i wikariusza kary administracyjne w wysokości po 10 rubli, z prawem do odwołania się w ciągu 10 dni do sądu ludowego rejonu olickiego. „Z okazji świąt Bożego Narodzenia w 1984 r. na placu przykościelnym parafii pw. Aniołów Stróżów ponownie przygotowywano choinkę. Wydarzenie to nie spodobało się władzom miasta. Zastępczyni przewodniczącego komitetu wykonawczego miasta, Laukienė, krzyczała do proboszcza: »Władza radziecka jest potężna. Mamy odpowiednie środki, zrobimy z tym porządek«. Ostatecznie urzędnicy zgodzili się na zorganizowanie choinki wewnątrz kościoła. Uroczystość odbyła się 26 grudnia i była skierowana do dzieci w wieku przedszkolnym”. Mimo wydanego pozwolenia, komisja administracyjna miasta Olity w lutym 1985 r. ukarała wikariusza A. Gražulisa grzywną w wysokości 50 rubli. Powodem miało być wywołanie hałasu i naruszenie porządku publicznego podczas bożonarodzeniowej uroczystości. Dzięki pomysłowości ks. P. Račiūnasa MIC wszelkie święta i jubileusze obchodzono uroczyście, co przyciągało nawet osoby niewierzące. Wielu z nich pod wpływem tych wydarzeń zmieniało swoje poglądy. W 1987 r. władze radzieckie zezwoliły bp. Antanasowi Vaičiusowi, ks. P. Račiūnasowi oraz kilku innym duchownym na wyjazd do Rzymu, aby mogli wziąć udział w uroczystościach z okazji 600-lecia chrztu Litwy oraz beatyfikacji Jerzego Matulewicza. Odrodzenie niczym powiew świeżego powietrza przemknęło przez Litwę. W Olicie, podobnie jak w innych miastach, powstawała grupa Sąjūdisu. Proboszcz parafii pw. Aniołów Stróżów natychmiast stał się aktywnym członkiem nowo powstałej grupy, brał udział w wiecach i wygłaszał płomienne przemówienia. Został delegowany na Zjazd Założycielski Litewskiego Ruchu na rzecz Przebudowy, podczas którego wybrano go do Sejmu Sąjūdisu. Tak jak wcześniej, plebania stała się centrum przyciągania, w którym często odbywały się spotkania. Wielu zapamiętało wieczór, gdy proboszcz każdemu członkowi Rady Sąjūdisu w Olicie podarował wydany w Australii w języku litewskim „Nowy Testament”. Ponadto ks. Račiūnas posiadał bogatą bibliotekę liczącą 30 tys. książek, w której znajdowało się wiele bardzo starych i cennych wydań. Już w miejscowości Połubie zaczął gromadzić materiały etnograficzne, z którymi przyjechał do Olity. Każdy, kto odwiedzał plebanię, mógł usłyszeć interesujące historie związane z poszczególnymi eksponatami. Ks. Pranas Račiūnas MIC był pierwszym, który po długich latach radzieckiego ateizmu starał się zbliżyć Kościół do szkoły. Było to zjawisko nowe i niespotykane w tamtym czasie prawdopodobnie w całej Litwie. Blask jego osobowości przyciągał inteligencję, a po wielu latach zastoju, mimo licznych przeszkód, następowało zbliżenie Kościoła z osobami świeckimi. Intensywna praca w Olicie odbiła się na zdrowiu proboszcza. Ponadto planowano tam budowę nowego kościoła, co byłoby zbyt wielkim obciążeniem dla człowieka wyczerpanego wcześniejszymi trudami. Dlatego biskup diecezji wyłkowyskiej, Juozas Žemaitis MIC, mianował ks. Pranasa Račiūnasa MIC proboszczem parafii w Taboryszkach (rejon kowieński). W 1989 r. ks. Pranas Račiūnas MIC z ciężkim sercem opuścił Olitę i pogrążonych w smutku parafian, którzy w tym czasie stali się bardziej dojrzali duchowo i z nadzieją patrzyli w przyszłość, rozświetloną już blaskiem odrodzenia. W tym samym roku w Dziale Rękopisów Biblioteki Uniwersytetu Wileńskiego utworzono osobisty zbiór Pranasa Račiūnasa (F. 187). Duchowny przekazał swoją cenną bibliotekę, zawierającą wiele wydawnictw podziemnych: „LKB kronika”, „Tiesos kelias”, „Gyvoji Bažnyčia” i inne. Większość z nich była pisana na maszynie, głównie w dwóch lub trzech egzemplarzach. Jako proboszcz parafii w Taboryszkach pracował w latach 1990–1992. Od 1992 r. był rezydentem tej parafii, a w 1996 r. został mianowany kapelanem Litewskiej Akademii Rolniczej (LŽŪ akademija). Ksiądz w miarę możliwości uczestniczył w życiu kulturalnym Akademii, wykładał etykę chrześcijańską, a swoje zbiory etnograficzne przekazał muzeum, za co nadano mu tytuł honorowego mecenasa Akademii. Ks. Pranas Račiūnas MIC zawsze żył sprawami narodu oraz Zgromadzenia Księży Marianów, którego był wieloletnim prowincjałem. Pisał artykuły, przygotował książki: „Mūsų švyturiai”, „Sielos kultūra”, „Šeimos gyvenimo kultūra” (rękopisy). Znał wiele języków, wyjeżdżał na misje na Ukrainę, do Azji Środkowej i Armenii, utrzymywał kontakty z katolikami w Estonii i na Łotwie. Ks. Pranas Račiūnas MIC przez całe życie pozostawał w kręgu zainteresowania KGB, mimo to potrafił prowadzić pracę duszpasterską i edukacyjną narodu. Wielokrotnie proponowano jego kandydaturę na biskupa, jednak władza radziecka każdorazowo mówiła stanowcze „nie”. Ks. Pranas Račiūnas MIC do końca życia zachował młodzieńczego ducha, nigdy nie narzekał na swój los. Już na łożu śmierci wyznał bliskim, że cięższe od cierpień w łagrach były dla niego podejrzenia o współpracę z okupantem. 24 sierpnia 1997 r. ks. Pranas Račiūnas MIC odszedł do domu Ojca. Symboliczne jest to, że ciało wieloletniego prowincjała marianów zostało wystawione w kościele św. Gertrudy w Kownie, gdzie niegdyś jako młody kapłan głosił słowo Boże i gdzie 70 lat wcześniej wystawiono ciało odnowiciela zakonu marianów, błogosławionego arcybiskupa Jerzego Matulewicza. Doczesne szczątki ks. Pranasa Račiūnasa MIC spoczęły na Cmentarzu Pietraszuńskim w Kownie. Literatura 1. Biliūtė-Aleknavičienė, E. 2020. Angelų šventovė. Punskas, „Aušros“ leidykla. 2. Lietuvos Katalikų Bažnyčios kronika. 1992. Čikaga. 3. Lietuvos katalikų dvasininkai XIV–XXI amžiuje: istorinė biogramų duomenų bazė. Lietuvos mokslų akademija. Prieiga internete: https://www.lkma.lt/lddb/. 4. „Mirė kun. Pranas Račiūnas MIC (1919–1997)“, 1997, in: Bažnyčios žinios, nr. 16. 5. Navickas, T. 1988. Alytus ir jo apylinkės. Čikaga. 6. Objektas „Intrigantas“. 2002. Sudarė, parengė ir redagavo Vidas Spengla. Vilnius. 7. Račiūnas, P. „Kronikai – 25-eri“, 1997, in: Tautos atmintis, nr. 3. 8. Tamakauskas, Z. „LKB kronikos kelias“, in: XXI amžius, 2007, nr. 30.