Bronius Makauskas Umowa suwalska sto lat później Dla mnie wydarzenia z przeszłości nigdy się nie kończą, ponieważ to, co było, to, co nazywamy historią, trwa nadal, trwa teraz w nas i będzie trwało przez wieki. Justinas Marcinkevičius W 2020 r. mija 100 lat od podpisania umowy suwalskiej między Litwą a Polską, która wywoływała i nadal wywołuje kontrowersyjne echa oraz oceny. Celem niniejszego artykułu jest krótki przegląd rozwoju stosunków litewsko-polskich od odbudowy nowoczesnych państw do aneksji stolicy Litwy oraz konfliktu o granice. Polska, wykorzystując swoją przewagę geopolityczną, demograficzną i militarną, wprowadzając w błąd członków ententy, że północni i południowo-wschodni sąsiedzi Polski nie dorośli do życia państwowego, oraz korzystając z ich (wprawdzie zmiennego) wsparcia, starała się odbudować potęgę swojego kraju. W tym celu wykorzystywała strategicznie przestarzałe (jak się okazuje – czy aby na pewno?!) odruchy polityczne Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Należy podkreślić, że takie miotanie się między wizjami a możliwościami, ignorowanie zmian, które zaszły po zagarnięciu Rzeczypospolitej, zwłaszcza na terytorium jej partnera – Wielkiego Księstwa Litewskiego (WKL), a także transformacja samoświadomości narodu litewskiego oraz przemiana warstwy gente Lithuanus, natione Polonus w natione Polonus, znacznie utrudniły, a nawet uniemożliwiły pokojowe współistnienie obu narodów. Suwałki i Wilno są żałosnymi symbolami tych miraży i wiraży. Przypomnimy zatem podstawowe fakty związane z okolicznościami podpisania tej kontrowersyjnej (Litwini częściej nazywają ją podstępną) umowy i spróbujemy odpowiedzieć na pytanie, co w rzeczywistości oznaczała ona dla rozwoju stosunków litewsko-polskich. Ponieważ na temat umowy suwalskiej istnieje już dość bogata literatura naukowa, z oczywistych względów nie będę jej tutaj omawiać, wskażę jednak prawdopodobnie ostatni zbiór artykułów podsumowujący ten temat. [fn: Suvalkų sutartis: faktai ir interpretacijos (pol. Umowa suwalska: fakty i interpretacje). Mokslinė redakcija (pol. redakcja naukowa): Česlovas Laurinavičius, Janas Jerzy Milewski. Vilnius: Versus aureus, 2012, s. 456.] Publikacja została wydana po międzynarodowej konferencji naukowej „Suvalkų sutartis: faktai ir interpretacijos”, która odbyła się w Suwałkach z okazji 90-lecia jej podpisania i na której referaty wygłosili historycy z Litwy i Polski. W książce przedstawiono szczegóły negocjacji suwalskich, podpisania umowy i jej złamania, a także omówiono ówczesne wzajemne stosunki obu krajów oraz rolę zainteresowanych wielkich mocarstw w rozwiązywaniu sporów terytorialnych. Chciałbym również zwrócić uwagę na artykuł historyka prof. dr. hab. Antanasa Tyly pt. „Prieš 90 metų pasirašyta Suvalkų sutartis ir jos išniekinimas”, opublikowany w tygodniku „Voruta” z okazji 91. rocznicy podpisania umowy między Litwą a Polską w Suwałkach 7 października 1920 r. [fn: https://www.voruta.lt/suvalku-sutartis/; strona internetowa.] Lektura tego artykułu pozwala lepiej zrozumieć obecne i przyszłe interpretacje tej umowy w litewskiej historiografii. W historiografii polskiej utrwaliły się już oceny stosunków litewsko-polskich z pozycji narodowych, omawiana jest tam również sama umowa i tutaj można powiedzieć: nihil novi sub sole. [fn: Prawdę mówiąc, sposób aneksji Wilna prof. Bogusław Łagowski porównał do działań Putina na Krymie. Zob. https://macgregor.neon24.pl/post/113693,proflagowski-wilno-1920-krym-2014. Przez czytelników portalu został on natychmiast okrzyknięty „agentem Putina” i „szaleńcem”.] Kluczowe znaczenie dla omawianej tematyki ma zapewne najnowsza publikacja „Lietuvos ir Lenkijos santykiai: nuo Pirmojo pasaulinio karo pabaigos iki L. Żeligowskio įvykdyto Vilniaus užėmimo (1918 m. lapkritis – 1920 m. spalis)”. [fn: Lietuvos ir Lenkijos santykiai: nuo Pirmojo pasaulinio karo pabaigos iki L. Żeligowskio įvykdyto Vilniaus užėmimo (1918 m. lapkritis – 1920 m. spalis). Zbiór dokumentów. Redakcja: Edmundas Gimžauskas. Opracowanie: Edmundas Gimžauskas, Artūras Svarauskas, LII leidykla, Vilnius, 2012.] Fundament pod odbudowane państwo litewskie położył Akt Niepodległości Litwy z 16 lutego, będący wyrazem woli narodu litewskiego. Wskazano w nim, że: „Taryba Litwy, jako jedyne przedstawicielstwo narodu litewskiego, opierając się na uznanym prawie narodów do samostanowienia oraz na uchwale konferencji wileńskiej z dni 18–23 września 1917 roku, ogłasza przywrócenie niezależnego, uporządkowanego na fundamentach demokratycznych państwa litewskiego ze stolicą w Wilnie i odłączenie tego państwa od wszelkich więzi państwowych, które istniały z innymi narodami”. [fn: Motieka, E. 2005. Didysis Vilniaus Seimas, Vilnius; Miknys, R., Motieka, E. 1990. „Tautiškoji lietuvių demokratų partija: idėjinės – politinės kūrimosi aplinkybės”, LAIS, t. I: Tautinės savimonės žadintojai: nuo asmens iki partijos, Vilnius; Budvytis, V., Basanavičius, J. 2019. Gyvenimas ir veikla Vilniuje 1905 metų rugpjūtis – 1907 metų kovas, Lietuvos nacionalinis muziejus, Vilnius.] Nie był to akt typu deus ex machina, wymyślony przez kilku polityków (niektórzy lubią dodawać – „nacjonalistów”), lecz w porę zwieńczone, mające głębokie korzenie, dojrzałe zjawisko. Nowa sytuacja geopolityczna kształtująca się podczas I wojny światowej wymagała, aby naród litewski, odbudowując państwowość, określił pretensje do granic państwowych. Proces ten rozpoczął się jeszcze wcześniej, gdy Wielki Sejm Wileński (1905 r.) w przyjętej rezolucji kreślił już ich kontury: „<…> Litwa musi składać się z obecnej Litwy etnograficznej jako rdzenia oraz tych obrzeży, które z przyczyn ekonomicznych, kulturalnych, narodowych lub innych przynależą temu rdzeniowi i których mieszkańcy będą chcieli do niego należeć”. [fn: Makauskas, B. 2002. Lietuvos istorija, Kaunas, s. 256, 278–280.] Po ogłoszeniu niepodległości państwo litewskie znalazło się między trzema silnymi centrami geopolitycznymi: Moskwą, Warszawą i Berlinem. Terytorium Litwy było okupowane przez Niemcy i wraz ze zmieniającą się sytuacją na frontach stało się polem politycznych oraz militarnych interesów Rosji Radzieckiej i Polski. Niemcy, wielki przegrany wojny, w marcu tego samego 1918 roku, wprawdzie z zastrzeżeniami, uznały państwowość Litwy. Rosja Radziecka po przewrocie bolszewickim również ogłosiła Deklarację praw narodów Rosji. Jednak prawo do wyrażania woli samostanowienia narodu było przyznawane bardzo specyficznie interpretowanemu „ludowi pracującemu”. Rosja Radziecka uważała się za spadkobierczynię Imperium Rosyjskiego, a wskrzeszanie imperium bardzo pasowało do idei wstępnej ekspansji rewolucji komunistycznej. Do aneksji państwa litewskiego wybrano wariant „piątej kolumny”. Kolaborantem idącym wraz z armią Rosji Radzieckiej był Vincas Mickevičius-Kapsukas, którego marionetkowy „rząd” na przełomie 1918 i 1919 r. realizował i dążył do utrwalenia bolszewickiej okupacji na zagarniętym terytorium niepodległej Litwy. [fn: Senn, A. E. „Die bolschewistische Politik in Litauen 1917 – 1919”, In: Forschungen zur osteuropeischen Geschichte, t. V, s. 105; Gudelis, P. 1972. Bolševikų atsiradimas Lietuvoje 1918–1919 metais jų pačių dokumentų šviesoje, Londyn, s. 108.] Przed aneksjonistycznymi zapędami Rosji Radzieckiej Litwa musiała bronić się zbrojnie. Przed tą okupacją udało się obronić. Należy zwrócić uwagę, że w walce z imperializmem Rosji Radzieckiej mogła pojawić się, wydawałoby się, oczywista sojuszniczka – Polska (tym bardziej że ogłaszała ona misję antybolszewicką i uważała ją za oś swojej polityki wschodniej), niestety wybrała ona wobec Litwy nieakceptowalną strategię siły, przesłoniętą unijnym płaszczem. Z tego powodu z czasem doszło do zerwania dwustronnych stosunków między oboma państwami i narodami. [fn: Žepkaitė, R. 1980. Diplomatija imperializmo tarnyboje. Lietuvos ir Lenkijos santykiai 1919–1939 m., Vilnius; Lietuvos ir Lenkijos santykių dinamika: nuo istorinės patirties iki šiuolaikinės situacji. Straipsnių rinkinys. Sudarytojai: Mindaugas Norkevičius, Gintarė Lukoševičiūtė, Ieva Masiliūnaitė, VDU; Łossowski, P. 1985. Po tej i tamtej stronie Niemna. Stosunki polsko-litewskie 1883-1939, Czytelnik, Warszawa.] Ta „federacja narzucana bagnetami”, która przerodziła się w okupację Sejn i Wilna, z czasem w oczach Litwinów umniejszyła znaczenie zwycięstwa Warszawy nad bolszewikami. I jest to zrozumiałe, ponieważ to polskie zwycięstwo kosztowało Litwę utratę stolicy i jednej trzeciej terytorium. Polska również korzystała z prawa narodów do samostanowienia, jednak jej politycy byli zainteresowani wykorzystaniem go do własnych celów. [fn: J. Piłsudski dość wcześnie ujawnił swoje cele polityczne i dążenia terytorialne, starając się pozyskać dla nich zachodnich polityków. Ze swoim przyjacielem, prawnikiem i masonem Stanisławem Patkiem, omówił cele jego misji w sierpniu 1914 r. Realizując je, Patek udał się do Francji, Wielkiej Brytanii i Szwecji, gdzie spotkał się z wpływowymi politykami (m.in. G. Clemenceau, E. Greyem), informując ich o ogólnej sytuacji Polski, strukturze politycznej, dążeniach politycznych i planach J. Piłsudskiego, przygotowując międzynarodową placówkę dyplomatyczną dla realizacji swoich idei. Później, pod protekcją J. Piłsudskiego, S. Patek został mianowany ministrem MSZ Polski, szefem poselstw w Japonii, Moskwie i Waszyngtonie. Zob. Reszczyński, J. Miejsce Stanisława Patka w historii polskiej dyplomacji. In: https://jpilsudski.org/artykuly-personalia-biogramy/politycy-dzialacze-spoleczni/ item/2373.] Litwini swoje dążenia wskazali w rezolucji Wielkiego Sejmu Wileńskiego (1905 r.) oraz w Akcie Niepodległości z 16 lutego 1918 r. Terytorium kształtującego się państwa narodowego zostało wykreślone zasadniczo w granicach etnograficznych ze stolicą w Wilnie. O tym, że Wilno i Wileńszczyzna znajdują się na obszarze etnograficznej Litwy, nie mieli wątpliwości brytyjscy naukowcy, eksperci konferencji pokojowej. Ich zdaniem, gdyby Polska parła na Litwę i Białoruś, byłoby to „<…> stałym zagrożeniem dla pokoju Polski i Europy w ogóle, nawet jeśli mieszkańcy etnicznie litewskich obszarów rzeczywiście zdecydowaliby się zgodzić na federację z Polską, jak twierdzą Polacy…”. [fn: Szerzej zob. Piszczkowski, T. 1975. Anglia a Polska. 1914-1939, Londyn, s. 73-81; M. Nowak-Kiełbikowa, M. 1975. Polska-Wielka Brytania w latach 1918-1923, Warszawa.] Polska, licząc również na wsparcie państw ententy, dążyła do odbudowy granic z 1772 r. poprzez inkorporację Litwy (koncepcja Romana Dmowskiego) lub połączenie jej z Polską w tzw. sposób federacyjny (grupa Belwederu związana z Józefem Piłsudskim). Pierwszej koncepcji zabrakło sił i wyraźnego poparcia wielkich sojuszników Polski. Francja zasadniczo popierała dążenia Polski, choć nie tak, jak ta sobie życzyła, jednak w kwestii Sejn i Wilna ją wspierała. [fn: Datowane na 20 grudnia 1918 r. memorandum francuskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych „Metoda działania w Polsce. Konieczność silnej Polski”. Stwierdzono w nim: Niemcy nie zostaną ostatecznie pokonane, dopóki nie utracą swoich polskich prowincji. Dla bezpieczeństwa Francji nad Renem potrzebne jest silne państwo poza granicami Niemiec. Ponieważ jednak Rosja jest osłabiona być może na długi czas i nie będzie już miała granicy z Niemcami, takim silnym państwem może być tylko Polska, tworząca sojusz z Czechami i Rumunią. Polsce życzy się, aby była tak duża i silna, jak to tylko możliwe, szanując prawa narodów. Jednak wschodnie granice Polski planowano węziej, niż przewidywali Polacy. Według memorandum dla Polski, oprócz Królestwa Polskiego (bez północnej części Suwalszczyzny – sic! – a zatem okupację Sejn wyraźnie poparła Francja – przypis B. M.), na wschodzie i północnym wschodzie przewiduje się szeroki pas grodzieński, zachodnio-środkową część okręgu wileńskiego z Wilnem, które Litwini mogliby otrzymać jedynie pod warunkiem zgody na utworzenie federacji z Polską, Galicję i jej wschodnią część, ale ją – jako część autonomiczną. Dzięki temu możemy lepiej zrozumieć „zaplecze” J. Piłsudskiego. Wariacje federacji J. Piłsudskiego. In: J. Pajewski, Wokół sprawy polskiej. Paryż – Lozanna – Londyn. 1914-1918, Poznań, 1970, s. 228–238. W historiografii polskiej prawdopodobnie najszerzej stosunek Francji do konfliktu litewsko-polskiego omówił J. Kukułka (Francja a Polska po traktacie wersalskim 1919-1922, Warszawa, 1970, s. 288–290), są też inni autorzy.] Wielka Brytania na konferencji pokojowej w Paryżu kierowała się koncepcją memorandum swojego Foreign Office (odpowiednik Ministerstwa Spraw Zagranicznych) z 10 grudnia 1918 r., w którym wówczas jeszcze popierała ideę „zdolnej do życia i spójnej Polski, obejmującej »bezwzględnie polskie terytoria…«”, ale twierdziła, że w interesie samej Polski „<…> należy sprzeciwiać się przesadnym żądaniom Polaków…”. [fn: Pakštas, K. 1950. „Keletas samprotavimų apie Lietuvos ribas”, Aidai, nr 3, s. 123; G. W. Prothero, Russian, Poland, Lithuania and White Russia, London, 1920, s. 60.] Koncepcję tę zrujnowała metoda Piłsudskiego z „pistoletem w kieszeni”, przejawiająca się działaniami struktur specjalnych i środkami manu militari, stawiająca warunek wstępny, aby stolica Litwy była podległa Polsce. [fn: Należy krytycznie oceniać używaną przez J. Piłsudskiego koncepcję federalizmu i samostanowienia narodów. Piłsudski, którego działania były idealizowane i propagowane przez jego zwolenników (i w historiografii polskiej niemal bez wyjątków są propagowane do dziś), określił swoją strategię bardzo wyraźnie jako działania taktyczne, tj. przyłączenie dawnych ziem Rzeczypospolitej (bez względu na zmiany etnosocjopolityczne) do tworzonej potężnej, jak sobie wyobrażano, Polski. I odpowiadało mu komplementarne stosowanie „doktrynek” i siły. „Nie chcę być ani imperialistą, ani federalistą, dopóki nie mam możliwości mówić o tym nieco poważniej – no, i z pistoletem w kieszeni. Ponieważ na tym bożym świecie, jak się zdaje, zaczynają wygrywać gadaniny o braterstwie ludzi i narodów oraz amerykańskie doktrynki, z miłą chęcią skłaniam się ku stronie federalistów”. Dzięki temu można lepiej zrozumieć prowadzony dywizjami Naczelnika Państwa „federalizm” i deklaracje o „prawie narodów do samostanowienia” jako „amerykańskie doktrynki” (czytaj – doktrynę Wilsona). Zob. Piłsudski, J. 1989. Myśli, mowy i rozkazy, Wybrał i wstępem opatrzył Bohdan Urbankowski, Kwadryga, Warszawa, s. 53. Podobnie wyższość federalizmu jako formy bardziej akceptowalnej dla Zachodu, zwłaszcza Francji, i „chroniącej” Polskę przed oskarżeniem o imperializm, udowadniał prof. Antoni Sujkowski (reprezentował grupę zwolenników Piłsudskiego przysłaną z Warszawy i kooptowaną do Komitetu Narodowego Polskiego, dalej – KNP). Na posiedzeniu KNP w Paryżu 2 marca 1919 r. omawiano wspólną z endekami platformę do negocjacji na konferencji pokojowej. In: Piotr Łossowski, Stosunki polsko-litewskie w latach 1918-1920, Książka i Wiedza, Warszawa, 1966, s. 67–72. Wreszcie dzisiejsze spojrzenie na koncepcję polityczną J. Piłsudskiego wyraził propagator jego działalności Wiesław Wysocki: „W przekonaniu Piłsudskiego nie było potrzeby przeciwstawiania obu koncepcji (federalistycznej i inkorporacyjnej – przypis B. M.), gdyż jedna nie wykluczała drugiej”. In: Wiesław J. Wysocki, Powstanie sejneńskie 1919, Bellona, 2019, s. 67. Mówiąc o granicach, J. Piłsudski uważał: „to, co w tym względzie możemy otrzymać na Zachodzie, zależy od ententy, na ile będzie ona mniej lub bardziej chciała przycisnąć Niemcy. Na Wschodzie to już inna sprawa <…> tutaj są drzwi, które otwierają się i zamykają, i zależy to od tego, kto i jak szeroko siłą je otworzy (podkreślenie – B. M.)”. Zob. Komarnicki, T. 1952. Piłsudski a polityka wielkich mocarstw zachodnich, „Niepodległość” t. 4 (po wznowieniu), Londyn, s. 22–23; s. 29–30; także Wasilewski, L. Józef Piłsudski jakim Go znałem, Warszawa, 1935, s. 172.] Rząd młodego państwa litewskiego, wspierany przez naród i lojalne wobec niego społeczeństwo, nie zamierzał kapitulować przed sąsiednimi państwami przygotowującymi się do aneksji, mimo że Litwa pod względem militarnym nie mogła równać się z żadnym z nich. Przed aneksjonistycznymi zapędami Polski, podobnie jak Rosji Radzieckiej, Litwa musiała bronić się środkami dyplomatycznymi i wojskowymi. Zrozumiałe jest, że Polska swoje pretensje do Litwy opierała na życzeniach części społeczeństwa – gente Lithuanus, natione Polonus – dotyczących przyłączenia do Polski, co wiązało się niemal bez wyjątku ze wszystkimi siłami politycznymi w Warszawie. Patrząc z lotu ptaka na stosunki litewsko-polskie od okresu odzyskania przez nie niepodległości do umowy suwalskiej, można wyróżnić kilka etapów. Pierwszy to okres przed wkroczeniem Polaków do Wilna, od wiosny 1918 r. do maja 1919 r. Oba kraje oficjalnie deklarowały i starały się wdrażać swoje zasadnicze postanowienia. Dla Litwinów żywotnie ważne było utrwalenie niepodległości swojego państwa, oczywiście wraz z granicami, i uzyskanie uznania ze strony Polski, Polakom zaś zależało na połączeniu Litwy z Polską w sposób inkorporacyjny lub „federalistyczny”. Osią narastającego konfliktu było Wilno. Pod osłoną walki z bolszewikami, po okupacji Wilna przez Polaków, ich sukces okazał się tymczasowy i znacznie skomplikował stosunki międzypaństwowe, choć liczono na to, że należące do Polski Wilno zmusi Litwinów do ustępstw. [fn: Szerzej zob. Rukša, A. 1981. Kovos dėl Lietuvos nepriklausomybės. Lietuvių–lenkų santykiai ir kovų pradžia, t. II, Cleveland; Wisner, H. 1938. Wojna nie wojna: Szkice z przeszłości polsko-litewskiej, Warszawa.] Zarówno Liga Narodów, jak i odbudowujące się lub tworzące swą niepodległość państwa europejskie negatywnie oceniały rozprzestrzenianie się bolszewizmu w kierunku zachodnim. Polska, wspierana przez Zachód (zwłaszcza Francję), miała największe możliwości powstrzymania bolszewizmu. Dlatego rozpowszechniane przez Polaków deklaracje o walce z bolszewizmem oraz ich plany federacyjne z narodami dawnej Litwy i wspólnej Rzeczypospolitej Obojga Narodów (RON) wydawały się Zachodowi bardziej atrakcyjne niż plany nielicznego narodu zmierzające do odbudowy samodzielnego, lecz łatwo dającego się zranić państwa. Jednakże deklaracja prawa narodów do samostanowienia Woodrowa Wilsona (tzw. Czternaście punktów Wilsona) wzmacniała moralnie słabszych, a silniejszych w pewien sposób krępowała. Tak więc Litwa początkowo bardziej ufała oddziaływaniu dyplomacji, a dopiero nieco później – także sile oręża. Polacy, dysponując nieporównywalnie silniejszym argumentem siły, wykorzystywali dyplomację raczej do osłaniania „faktów dokonanych”, choć w istocie działali według tak zwanej taktyki mieszanej. Sposób myślenia Piłsudskiego dobrze odzwierciedla postawa wyrażona podczas kilku jego rozmów z premierem Ignacym Paderewskim (przed wyprawą na Wilno w kwietniu 1919 r. oraz przed wyjazdem Paderewskiego na paryską konferencję pokojową). Obaj politycy różnili się co do sposobu „rozszerzania” Polski. Zgadzali się, że przekroczenie linii Bugu zostanie uznane przez zachodnich sojuszników za aneksję. Paderewski twierdził, że Polska powinna dostosować się do zachodniej strategii politycznej i próbować powołać autentyczną federację państw Europy Wschodniej (państwa zjednoczone), którą być może poparłby także prezydent USA Wilson. Różnili się jednak w kwestii środków prowadzących do tego celu. J. Piłsudski zdecydowanie opowiadał się za metodą faktów dokonanych, argumentując, że dzięki użyciu siły udało się powołać Republikę Ukraińską, i replikował, iż „<…> gdy przychodzimy z bronią, to kłóci się z zasadami federacji <…>”. [fn: Jędrzejewicz, W. 1989. Kronika życia Józefa Piłsudskiego 1867-1935, t. 1, Warszawa, s. 519; Rukša, A. Kovos…, op. cit., s. 183. Do Kijowa zostali wysłani przedstawiciele państw zachodnich.] Mamy zatem wystarczające dowody na to, że Piłsudski doskonale rozumiał, iż federalizacja według klasycznego modelu bez „środków specjalnych” jest niemożliwa, jeśli nie zgadzają się na nią kraje partnerskie. Zatem belwederscy „federaliści” cynicznie wykorzystywali „doktrynkę Wilsona” jako polityczną przykrywkę dla użycia siły militarnej. Dążyli do przekupywania litewskich polityków, zezwalali członkom wywiadu oraz organizacji paramilitarnych POW (Polska Organizacja Wojskowa) i Towarzystwa Straży Kresowej [fn: Sprzeczne z opublikowaną dwujęzyczną odezwą „Do mieszkańców byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego” było to, że sam J. Piłsudski mianował swojego przyjaciela Jerzego Osmołowskiego komisarzem generalnym Zarządu Cywilnego Ziem Wschodnich ; wydał on już 14 sierpnia tajny okólnik, w którym wyjaśniał urzędnikom administracji cel Straży Kresowej: organizowanie mieszkańców („<…> w duchu Państwowości Polskiej”), m.in. poprzez organizowanie zjazdów ludowych w powiatach, w związku z czym wzywał do udzielania organizacji i jej działaczom wszechstronnego wsparcia. Natychmiast zaczęto prześladować litewskich duchownych, aktywniejszych chłopów i inteligentów. Zob. Rukša, A. Kovos dėl Lietuvos…, op. cit., t. II, s. 242–243.] na organizowanie „powstań” i przewrotów, zachęcali do wykorzystywania litewskich kolaborantów i miejscowej ludności opowiadającej się za Polską z przyczyn ekonomicznych i politycznych lub dlatego, że czuli się gente Lithuanus, natione Polonus. [fn: W niniejszym artykule, ze względu na jego objętość, nie zagłębiamy się w wewnętrzne zróżnicowanie linii zwolenników „federalistów”, które niekiedy przeradzało się w realizację linii oponentów politycznych (endeków). Legenda o bezwarunkowo posłusznych J. Piłsudskiemu federalistach była tworzona na szczeblu państwowym jeszcze za jego rządów, choć opór ze strony endeków był silny i, zwłaszcza w pierwszym etapie odbudowy państwa, polityczne przywództwo Piłsudskiego wisiało na włosku. Fakty świadczące o sprzeciwie wobec polityki wschodniej Piłsudskiego znajdujemy także w naczelnym dowództwie Wojska Polskiego. Po II wojnie światowej, w tak zwanej Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, pamięć o J. Piłsudskim była usuwana z przestrzeni publicznej. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości Piłsudski stał się postacią niemal kultową. Obiektywny obraz zróżnicowania obozu piłsudczyków przedstawiła: Gierowska-Kałłaur, J. 2003. Zarząd Cywilny Ziem Wschodnich (19 lutego 1919 r. - 9 września 1920 r.), Warszawa, Neriton. Nota bene, nie możemy wykluczyć przypuszczenia, że niektóre działania sprzeczne z deklaracjami Piłsudskiego były uzgodnione z mianowanymi przez niego w Wilnie urzędnikami (vide odnośnik powyżej) lub przynajmniej Piłsudski się im nie sprzeciwiał.] Okres od czerwca 1919 r. do około września 1919 r. charakteryzował się coraz intensywniejszym wkraczaniem Polski na terytorium ogłoszone przez Litwę jako suwerenne. [fn: Te polskie działania wojskowe przeciwko Litwie na początku swojej misji dość obiektywnie oceniał dowódca francuskiej misji wojskowej na Litwie, płk Constantin Reboul, w swoich raportach do Paryża. Zob. Schramm, T. 1983. „Działalność francuskich misji wojskowych w krajach bałtyckich po I wojnie światowej”, In: Studia i materiały do historii wojskowości, t. XXVI, s. 274–279.] Z powodu niepowodzenia w utworzeniu propolskiego rządu na Litwie, państwa ententy nieudolnie pośredniczyły w wyznaczaniu linii demarkacyjnych na terytorium Litwy okupowanym przez Polskę manu militari, co wprowadziło jeszcze więcej wrogości do stosunków dwustronnych. [fn: Laurinavičius, Č. 1997. „Dėl Lietuvos ir Lenkijos konflikto 1919–1920”, Politika ir diplomatija. Lietuvių tautinės valstybės tapsmo ir raidos fragmentai, Kaunas, s. 97–99.] Szczególnie bolesna dla Litwinów była druga linia demarkacyjna Rady Najwyższej ententy z 26 lipca 1919 r. (wyznaczona przez marszałka Focha 18 lipca), która dała wojsku polskiemu rezerwę operacyjną na odcinku Grodno–Dyneburg i, co najważniejsze, przekazała Polsce (z zaznaczeniem, że tymczasowo) południową część Suwalszczyzny do linii jezior: Wisztynieckiego i Gaładuś oraz rzeki Marychy. Wraz z tą linią, jak zauważa Česlovas Laurinavičius, bez wyraźniejszych motywów wojskowych, pod polską kontrolę przekazano terytoria etnograficznie litewskie z ważnym centrum kulturalnym i politycznym – Sejnami. [fn: Laurinavičius, Č. 1992. Lietuvos–Sovietų Rusijos taikos sutartis (1920 m. liepos 12 d. sutarties problema), Vilnius, s. 13. Wiemy jednak, że działania te wpisywały się w przewidywaną przez Francję koncepcję granic Polski. Zob. Pajewski, J. Wokół sprawy polskiej…, op. cit., s. 229.] Istnieją podstawy, by sądzić, że za błogosławieństwem samego Naczelnika Państwa J. Piłsudskiego oderwano (imitując powstanie miejscowych Polaków) niemal jednolicie litewski region Sejn i Puńska. [fn: Jeden z głównych organizatorów aneksji Sejn, Tadeusz Katelbach, został wysłany na Suwalszczyznę przez Komendę Naczelną POW i biuro Sztabu Generalnego Wojska Polskiego pod nazwiskiem Karol Müller (używał tam również pseudonimu Aleksandrowicz). O sytuacji lokalnej raportował w Belwederze J. Piłsudskiemu, który rzekomo sugerował, by z tą „robotą” w Sejnach poczekać. Jednak oderwanie Sejn było dla J. Piłsudskiego kwestią politycznie drażliwą; miano do czynienia z etnicznym i politycznym terytorium litewskim, a krok ten dyskredytował głoszony przez niego federalistyczny model ekspansji Polski i, poza protestem Litwinów, mógł stać się skandalem międzynarodowym. Dlatego też podtrzymywano opinię, jakoby Piłsudski wstrzymywał atak na Sejny. Przeczy temu fakt, że przybył on do Sejn i Suwałk już 12–13 września 1919 r., a podczas obiadu powitalnego w suwalskim magistracie Naczelnik Państwa stwierdził: „<…> że zawsze widział ten właśnie szmat ziemi polskiej jako taki, gdzie Polak zaledwie ćwiartką płuc oddychać może, gdzie polskie dziecko tylko potajemnie polskie piosenki śpiewa… Byliście dla mnie krwawym wyzwaniem sumienia <…> Wy to jarzmo znosiliście najdłużej. Dziś wasza ziemia jest wolna. Broni jej armia polska przed obcą przemocą. <…> Ogarnia mnie uczucie dumy kresowiaka, gdy organizacja i kultura mego narodu triumfuje…”. Zob. Katelbach, T. 2001. Spowiedź pokolenia, Przejrzał, poprawił i posłowiem opatrzył Sławomir Cenckiewicz, Gdańsk, s. 92–94; Wysocki, W. J. Powstanie sejneńskie…, op. cit., s. 63. Przewrót państwowy w Kownie („powstanie”) J. Piłsudski zaaprobował 23 sierpnia w Wilnie. Tamże 22 sierpnia przedstawiono mu materiały z kilku wiosek na Sejneńszczyźnie, z których wynikało, że „powstanie” jest nieuniknione. Piłsudski najwyraźniej również to zaaprobował. Bez jego akceptacji atak na Sejny jest niewyobrażalny.] Jego litewskie dziedzictwo było natychmiast mechanicznie niszczone. Jest zatem oczywiste, że głoszony przez Piłsudskiego federalizm był sposobem na rozszerzanie polskich wpływów i polskości. Było to sprzeczne nie tylko z interesami Litwinów, ale i innych budzących się narodów dawnej RON (należy zauważyć, że w rzeczywistości przed sformowaniem rządu Grabskiego i konferencją w Spa idee federalistyczna i aneksjonistyczna współoddziaływały ze sobą). Z tego powodu unia tego typu była odrzucana jako nie do pogodzenia z interesami narodowej Litwy. Wykorzystując trudną sytuację Litwy latem 1919 r., otoczenie Belwederu, za zgodą J. Piłsudskiego, zdecydowało się zadać poprzez spisek drugi (po oderwaniu Sejn), uważany za decydujący dla jej niepodległości, cios – przeprowadzić zamach stanu na Litwie i zastąpić „niezgodne” władze innymi, propolskimi, czy inaczej mówiąc, quasi-litewskimi. Jednak inicjatorzy przewrotu i spiskowcy ponieśli klęskę, która mogła przerodzić się w poważny skandal międzynarodowy. [fn: Wykryty i stłumiony zorganizowany przez Polskę przewrót na Litwie z jakiegoś powodu nie został odpowiednio wykorzystany przez Litwinów na arenie międzynarodowej. Polska spodziewała się tego i pierwsza podjęła propagandowe środki zaradcze, oskarżając Litwę o prześladowania Polaków na ogromną skalę, przemilczając oczywiście prawdziwą przyczynę działań litewskich. Szerzej zob. Łossowski, P. Stosunki polsko-litewskie…, op. cit., s. 145.] Litwa okazała się lepiej przygotowana do obrony swojej niepodległości mimo ekstremalnej presji ze strony Polski. Polskie kleszcze jedynie potęgowały litewski opór i podejrzliwość, zmniejszały szanse na osiągnięcie kompromisu i porozumienia. Ponadto dla rządu litewskiego los stolicy nie był przedmiotem przetargów politycznych. Gdy nie udało się złamać litewskiego uporu, Naczelnik Państwa Polskiego zaczął stosować taktykę izolacji Litwy. Nadal podejmowano wysiłki w celu zidentyfikowania i sformowania propolskiej warstwy wśród Litwinów, wykorzystywano agentów wywiadu, stosowano przekupstwo itp. [fn: Wiele nowych materiałów dotyczących aneksjonistycznej i federalistycznej polityki Polski (również wobec Litwy) w latach 1919–1920 prezentuje Joanna Gierowska-Kałłaur w starannie przygotowanym zbiorze dokumentów o celach i działalności Straży Kresowej na tak zwanych Ziemiach Północno-Wschodnich. (In: O niepodległą i granice. Raporty Straży Kresowej 1919–1920. Ziem Północno-Wschodnich opisanie, Wstęp, wybór i opracowanie Joanna Gierowska-Kałłaur, Warszawa-Pułtusk, wyd. II poprawione i rozszerzone, 2011, s. 1174.) Cenna jest również oparta na nowych źródłach monografia tej autorki o Zarządzie Cywilnym Ziem Wschodnich i niepowodzeniu federacyjnej koncepcji J. Piłsudskiego (zob. Gierowska-Kałłaur, J. 2003. Zarząd Cywilny Ziem Wschodnich (19 lutego 1919 r. - 9 września 1920 r.), Warszawa, Neriton; Gierowska-Kałłaur, J. 2002. Zarząd Cywilny Ziem Wschodnich (19 lutego 1919 r. - 9 września 1920 r.), Dzieje Najnowsze, R. XXXIV, s. 141–148 (autoreferat); zob. także „Przegląd Wschodni”, t. V, z. 4 (20), s. 767–791).] Wiosną 1920 r. ugrupowanie belwederskie zintensyfikowało działania wojenne na Wschodzie, łącząc je z globalnymi celami tak zwanej polityki wschodniej (wciąż miano nadzieję na odbudowę granic RON z 1772 r.). Jednocześnie dążono do zacieśnienia więzi z Zachodem (zwłaszcza Francją), obiecując powstrzymanie imperialnego parcia Rosji Radzieckiej na zachód. Francja liczyła, że Polska przywróci równowagę między Niemcami a rewolucyjną Rosją i z większą wyrozumiałością traktowała ekspansję Polski poza jej granice etnograficzne. Tymczasem Wielka Brytania, jako partnerka i konkurentka Francji, krytyczniej oceniała polskie dążenia aneksjonistyczne wobec Litwy i ekspansję na wschód, mając własne interesy wobec dawnego Imperium Rosyjskiego. Dla obu tych państw niepożądany był jednak konflikt zbrojny między Litwą a Polską w obliczu zagrożenia potężną inwazją bolszewicką w ich sąsiedztwie. Sukcesy Polaków na froncie południowo-wschodnim skłoniły Sowietów do negocjacji z Litwą. Ich apogeum nastąpiło, gdy sytuacja uległa już zmianie na korzyść militarną Sowietów. 12 lipca 1920 r., kiedy Rosja Radziecka odnosiła duże sukcesy militarne, podpisała traktat pokojowy z Litwą, doraźnie osłabiając wpływ Polski na Litwę, ale jeszcze bardziej skłócając oba te kraje (kwestia Wilna i granic Litwy). Ten trzeci ważny czynnik międzynarodowy przyniósł Litwie nowe, długofalowe implikacje polityczne. [fn: Szerzej zob. Laurinavičius, Č. Lietuvos Sovietų Rusijos…, op. cit., s. 106.] Polska, naciskana przez Armię Czerwoną, została zmuszona do wezwania państw zachodnich na pomoc. Pod wpływem okoliczności ostatecznie 4 lipca uznała Litwę de facto [fn: Łossowski, P. Stosunki polsko-litewskie…, op. cit., s. 208–209]. Na konferencji w Spa premier Władysław Grabski wysłuchał od Lloyda George'a wielu gorzkich wyrzutów dotyczących prowadzonej polityki imperialistycznej, skłócenia ze wszystkimi sąsiadami, a także wezwania do konieczności przywrócenia pokojowych stosunków z Litwą. Pod naciskiem aliantów, w zamian za obiecaną pomoc przeciwko bolszewikom, zobowiązał się do przekazania Wilna Litwie do czasu, aż jego przynależność zostanie ostatecznie ustalona przez organy międzynarodowe. [fn: Wielka Brytania, obawiając się, że sukcesy Armii Czerwonej mogą doprowadzić do pokonania Polski (co miałoby poważne konsekwencje również dla Zachodu, w tym dla Anglii), przejęła inicjatywę z rąk Francji i inicjując wsparcie dyplomatyczne dla Polski, stawiała warunki i czyniła wyrzuty. Lloyd George tłumaczył przewodniczącemu polskiej delegacji rządowej na konferencji w Spa, S. Patkowi, że alianci w niczym nie będą mogli jej pomóc, dopóki wobec swoich sąsiadów zamiast prawdziwej polityki narodowej prowadzi politykę imperializmu: „<…> Polacy muszą porozumieć się z Litwinami, Czechami i wszystkimi sąsiadami i nie mogą narzucać swojej woli Rusinom (tj. Ukraińcom – B. M.). Niech Polska przyjmie za podstawę swej polityki prawdziwą narodowość zamiast imperializmu, a przekona się, że Wielka Brytania będzie jej wierna tak samo jak innym aliantom <…>”. Jeszcze ostrzej Lloyd George replikował wywodom Grabskiego. Polska, znalazłszy się w trudnym położeniu, w Spa zobowiązała się przekazać Wilno Litwie, jednak jego ostateczny los przeszedł w dyspozycję ententy. Była to wielka klęska dyplomatyczna Polaków. Gdy niebezpieczeństwo minęło, Polska zaczęła interpretować swoje zobowiązania po swojemu, a nawet im zaprzeczać. W tym okoliczności przekazania Wilna Litwie. (In: Wandycz, P. S. 1969. Soviet-Polish Relations. 1917-1921, Cambridge; Piszczkowski, T. Anglia…, tamże, s. 156; Rukša, A. Kovos dėl Lietuvos…, op. cit., t. II, s. 422–427; Laurinavičius, Č. Probleminiai Lietuvos…, op. cit., s. 42–43. Szerzej zob. Grabski, S. 1989. Pamiętniki, II, Warszawa; Łossowski, P. 2001. Dyplomacja polska 1918-1939, Warszawa; Rataj, M. 1965. Pamiętniki, Warszawa (reedycja na CD, Warszawa, 2010); Świtalski, K. 1992. Diariusz 1919-1935, Warszawa). Tak czy inaczej, postanowienie konferencji w Spa w kwestii wileńskiej oraz traktat pokojowy litewsko-sowiecki z 12 lipca zamknęły Polsce drogę do zdobycia Wilna na drodze dyplomatycznej.] Piłsudski uważał, że takie rozwiązanie to najgorszy scenariusz dla Polski. Dlatego do samego końca nie pozwalał na oddanie go Litwinom, stwarzając okoliczności do oskarżenia ich o współpracę wojskową z Armią Czerwoną, która jako pierwsza wkroczyła do Wilna i nie spieszyła się z przekazaniem miasta Litwinom. [fn: J. Piłsudski na kategoryczne żądanie gen. S. Szeptyckiego jasnego określenia działań w kwestii obrony Wilna 12 lipca wysłał rozkaz „Do Dowództwa Frontu Nr 510/III”: „Powtarzam mój rozkaz bronić Wilna przed bolszewikami i Litwinami <…> Obietnica dana Litwinom, że zostaną uprzedzeni o ewentualnym planowym opuszczeniu Wilna, ma na celu jedynie ich uspokojenie <…> Piłsudski Naczelny Wódz”. (Rukša, A. Kovos dėl Lietuvos…, op. cit., t. II, s. 590; Łossowski, P. Stosunki polsko-litewskie…, op. cit., s. 214.) Rozkaz J. Piłsudskiego z 14 lipca „<…> Wilno należy oddać Litwinom <…>”, jak przewidywano, dotarł do Litwinów z opóźnieniem, gdy w Wilnie rządziły już oddziały bolszewickie.] Na Litwie utwierdzano się w przekonaniu, że jedno zagrożenie zostało zastąpione przez inne. Dopiero pod koniec sierpnia (26 sierpnia), po zmianie sytuacji militarnej, na żądanie Litwy Rosja Radziecka oddała Wilno Litwie; Armia Czerwona po klęsce pod Warszawą została zmuszona do odwrotu. Do granic Litwy ponownie zbliżyło się wojsko polskie. W tej nowej sytuacji Litwa zadeklarowała zachowanie „ścisłej neutralności” w wojnie polsko-bolszewickiej (wkroczenia na południową Suwalszczyznę Litwa nie uważała za naruszenie neutralności, ponieważ negowała legitymizację linii Focha). Tak rozpoczął się nowy etap stosunków z Polską, w którym szczególne znaczenie zyskały działania dyplomatyczne osłaniające militarne. W obliczu narastającego zagrożenia konfliktem zbrojnym po nieudanych negocjacjach w Kownie i Kalwarii, trzeba było ponownie odwołać się do mediacji Ligi Narodów (rezolucja z 20 września). Stworzyło to grunt pod negocjacje w Suwałkach. Od końca sierpnia 1920 r. do około początku października 1920 r. Litwa dążyła do kontrolowania swojego terytorium i pozornego zachowania neutralności, natomiast Polska, Rosja Radziecka i państwa zachodnie w kwestii naturalności Litwy cechowały się, ogólnie rzecz biorąc, egoistycznym brakiem konstruktywności. [fn: Laurinavičius, Č. „Probleminiai Lietuvos ir Lenkijos santykių 1920 m. aspektai”, In: Suvalkų sutartis, op. cit., s. 58–60.] Litwa za najpilniejsze zadanie uznała obronę Wilna, Grodna i Sejn. Plan ten był ambitny, lecz przy posiadanych siłach, w dodatku niefortunnie rozmieszczonych, niewykonalny. Wśród endeków istniało pragnienie, by spychając bolszewików, wykorzystać okazję i okupować całą Litwę. J. Piłsudski, oczekując na wyniki rozmów z Rosją Radziecką w Rydze, ze względu na naciski ententy (zwłaszcza Anglii) na pokojowe rozwiązanie stosunków z Litwą oraz prawdopodobnie nie chcąc oddawać spraw litewskich w ręce politycznych oponentów, nie poparł planu gen. T. Rozwadowskiego. Wojna z Rosją Radziecką nie była jeszcze zakończona, a negocjacje suwalskie dały Naczelnemu Wodzowi polskiemu czas na wyjaśnienie wyników rozmów w Rydze i przygotowanie się do ataku na Wilno. [fn: Rukša, A. Kovos dėl Lietuvos…, op. cit., t. II, s. 392–393; Łossowski, P. Stosunki polsko-litewskie…, op. cit., s. 269; Generał Rozwadowski, Kraków, 1929, s. 101–102.] Wyniki rokowań ryskich z Rosją Radziecką zarysowały się już w trakcie negocjacji suwalskich. Polsce udało się w Rydze (5 października 1920 r.) wstępnie uzgodnić linię oddzielającą Litwę od Rosji („korytarz wileński”). Była to zła, a nawet niespodziewana wiadomość dla Litwy. [fn: Laurinavičius, Č. „Probleminiai Lietuvos ir Lenkijos santykių 1920 m. aspektai”, In: Suvalkų sutartis…, op. cit., s. 70.] Ta okoliczność uzgodniona z Rosją Radziecką przesądziła o dalszych działaniach J. Piłsudskiego wobec Litwy. Polska Rada Obrony Państwa 27 sierpnia, przy udziale J. Piłsudskiego, opowiedziała się za przekroczeniem linii Curzona, tj. za okupacją m.in. części terytorium, które na mocy traktatu litewsko-sowieckiego miało zostać przekazane Litwie. Postanowiono „usunąć” wojsko litewskie z Ziemi Suwalskiej. Minister spraw zagranicznych E. Sapieha wykorzystał fakt rozmieszczenia wojsk litewskich za linią z 8 grudnia 1919 r. jako pretekst do protestu i prośby (z 4 września) do Ligi Narodów o interwencję. [fn: Łossowski, P. Stosunki…, op. cit., s. 253–254.] W miarę jak Polacy spychali Armię Czerwoną na wschód, 28 sierpnia 1920 r. powstał front litewsko-polski na linii od Sztabina do Augustowa–Grabowa. Tego dnia Polacy zajęli Augustów. Prowadzone dwa dni wcześniej w Kownie rozmowy o przepuszczeniu wojsk polskich przez terytorium zajęte przez Litwinów były bezowocne. Litwini proponowali, by najpierw porozumieć się w sprawie granic. Litwa, argumentując, że broni własnego terytorium i jednocześnie pozwalając Polakom na przemarsz przez swoje terytorium w celu przeprowadzenia operacji niemeńskiej, naruszyłaby neutralność wobec Rosji Radzieckiej. W wyniku ataków Polaków na litewskie placówki wywiązały się walki. Do 10 września Polacy zajęli południową Sudowię. 13 września, przed rozmowami w Kalwarii, Litwini odzyskali Sejny i Giby, zbliżając się do Kanału Augustowskiego. Negocjacje rozpoczęły się trzy dni później. Rozmowy w Kalwarii (16–18 września) nie przyniosły rezultatów ze względu na rozbieżne interesy obu stron. W drugiej połowie września J. Piłsudski skonkretyzował plany odcięcia Litwy od terytoriów okupowanych przez Armię Czerwoną oraz koncepcję „rozwiązania” kwestii wileńskiej. Później (25 sierpnia 1923 r.) wyjaśniał w Wilnie: „W tym czasie uśmiechnęło mi się szczęście w wojnie – od razu zdecydowałem, że Wilno trzeba wziąć zbrojnie. Udałem się do generała L. Żeligowskiego, gdyż sam, jako Naczelnik Państwa i Naczelny Wódz, nie mogłem złamać zobowiązań”. [fn: Gierowska-Kałłaur, J. 1999. ODCZYT MARSZAŁKA PIŁSUDSKIEGO wygłoszony 24 sierpnia 1923 roku w Wilnie, in: „Przegląd Wschodni”, Warszawa, t. V, z. 4 (20), s. 767– 791.] 20 września 1920 r. Liga Narodów, odpowiadając na noty Litwy i Polski, ogłosiła rezolucję wzywającą rządy Litwy i Polski do zaprzestania działań wojennych. Litwa została zobowiązana do wycofania wojsk za linię z 8 grudnia 1919 r., zaś Polska – do respektowania neutralności terytorium Litwy na wschód i północny wschód od tej linii oraz zajętego przez Litwinów, tj. także Wileńszczyzny. Do kontroli sytuacji powołano Komisję Kontrolną Ligi Narodów. Polacy zgodzili się na wykonanie rezolucji, ale z zastrzeżeniami, i 22 września na posiedzeniu Rady Obrony Państwa J. Piłsudski przedstawił plan operacji „Niemen”, zgodnie z którym tego samego dnia siły polskie przełamały litewskie placówki w okolicach Sejn i ruszyły w kierunku Druskienik. [fn: Rukša, A. Kovos…, t. III, op. cit., s. 187–188.] Ofensywie wojskowej towarzyszyły noty do Ligi Narodów i rządu litewskiego oskarżające Litwę. Ten stanowczo zaprotestował przed Ligą Narodów, żądając jednocześnie przysłania Komisji Kontrolnej. W depeszy do rządu polskiego z 24 września działania te rząd litewski nazwał agresją przeciwko narodowi litewskiemu. Wyrażono również nadzieję, że siły polskie wycofają się za linię z 8 grudnia 1919 r. W odpowiedzi ministra E. Sapiehy z 26 września, po serii oskarżeń pod adresem Litwy, zaproponowano negocjacje w Suwałkach. Zadziałał fakt, że Liga Narodów zaczęła silniej powstrzymywać nabierające siły polskie działania wojenne zagrażające Litwie. Już następnego dnia rząd litewski udzielił pozytywnej odpowiedzi, zgadzając się na rokowania. [fn: Radziwonowicz, T. „Polsko-litewskie rokowania w Suwałkach (30 wrzesień – 8 październik 1920 r.)”, In: Suvalkų sutartis…, op. cit., s. 17.] Negocjacje w Suwałkach (30 września – 8 października 1920 r.) toczyły się w cieniu rokowań polsko-sowieckich. J. Piłsudski potrzebował czasu na wyjaśnienie tego kontekstu w celu rozwiązania „problemu” wileńskiego (litewskiego). E. Sapieha próbował uspokoić Ligę Narodów, pokazać wkład Polski, wykazywał udawaną ugodowość i starał się dalej dyskredytować Litwę jako niesamodzielną, podjudzaną przez czynniki obce do zwady z Polską. Litwa w negocjacjach bardziej liczyła na międzynarodowe wsparcie dyplomatyczne (zwłaszcza Anglii), dążąc do obrony integralności terytorialnej państwa. Jak pokazały wydarzenia, swoim potencjałem militarnym nie była ona w stanie obronić etnicznie litewskiego regionu Sejn i Puńska, a także Wilna. Polska podjęła negocjacje przede wszystkim pod naciskiem Ligi Narodów, nie uznając status quo i nie planując politycznego rozwiązania kwestii wileńskiej. Proponując same negocjacje, polski rząd już wiedział – Wilno zostanie zajęte siłą i nie było to dla nich niczym nowym. Powstaje zatem pytanie, po co uciekano się do tak wielkiego oszustwa dyplomatycznego? Wydaje się, że chodziło o złagodzenie złego wrażenia powstałego za granicą z powodu agresji polskiej armii maszerującej przez terytorium Litwy. Ponadto negocjacje pozwoliły uśpić czujność Litwinów w kwestii Wilna (mylące były także zapewnienia Anglii, że Polska nie zaatakuje Wilna); kwestia jego przynależności nie była przedmiotem negocjacji, choć tkwiła w umysłach obu delegacji. W instrukcjach Piłsudskiego dla płk. M. Mackiewicza wnioski (przedstawiane również delegacji litewskiej) dotyczące polskich interesów na Litwie były oczywiste. [fn: List J. Piłsudskiego do płk. M. Mackiewicza z instrukcjami do negocjacji w Suwałkach. Zob. Sąsiedzi wobec wojny…, op. cit., s. 225–227.] Zatem do stołu negocjacyjnego przystąpiono, by ustalić pewne modus vivendi, kierując się odmiennymi pobudkami i celami. W skład delegacji litewskiej weszli: dyrektor Departamentu Politycznego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Bronius Kazys Balutis (reprezentujący rząd), dowódca frontu generał Maksimas Katchė, szef oddziału operacyjnego Sztabu Generalnego major Aleksandras Šumskis, poseł na Sejm Ustawodawczy, dyplomata Voldemaras Vytautas Čarneckis oraz przewodniczący Tymczasowego Komitetu Litwinów Wileńskich prof. Mykolas Biržiška. Ze strony polskiej: przewodniczący delegacji – przedstawiciel Naczelnego Dowództwa Wojska Polskiego pułkownik Mieczysław Mackiewicz oraz rotmistrz Adam Romer, przedstawiciele Ministerstwa Spraw Zagranicznych Juliusz Łukasiewicz i Wacław Przesmycki. W posiedzeniach bez prawa głosu (z przerwami) uczestniczyli przedstawiciele państw ententy: przedstawiciel USA w państwach bałtyckich M. Kelly, przedstawiciele Wielkiej Brytanii major Dellahye i szef misji wojskowej na Litwie major Padgitter oraz szef włoskiej misji wojskowej na Litwie kapitan Humberto Sala. Od 4 października dołączyli członkowie Wojskowej Komisji Kontrolnej Ligi Narodów, którymi przewodził francuski pułkownik Auguste Chardigny, oraz oficerowie: angielski major Keenen, włoski płk Bergera, hiszpański płk Herce, japoński kapitan Yanamaki i sekretarz Lassicz z Serbii. [fn: Radziwonowicz, T. „Polsko-litewskie rokowania w Suwałkach (30 wrzesień – 8 październik 1920 r.“, In: Suvalkų sutartis…, op. cit., s. 19–25.] Należy zwrócić uwagę, że wśród osób „wspierających” polskich negocjatorów znajdował się przybyły tu już wcześniej oficer wywiadu, jeden z organizatorów zajęcia Sejn, Tadeusz Katelbach, oraz Wacław Kościałkowski – zarządca majątku w Hołnach, osobiście zainteresowany tym, aby Ziemia Sejneńska należała do Polski. [fn: Katelbach, T. Spowiedż pokolenia…, op. cit., s. 105.] J. Piłsudski pod koniec września omówił w Białymstoku z ministrem spraw zagranicznych E. Sapiehą kwestie negocjacyjne i taktykę. W liście z 28 września do M. Mackiewicza, reprezentującego Naczelne Dowództwo Wojska Polskiego, spisał dyrektywy negocjacyjne. [fn: Radziwonowicz, T. Polsko…, op. cit., s. 18–20.] Polska delegacja trzymała się tych wytycznych. Pierwszego dnia negocjacji, 30 września, omówiono kwestię rozejmu. Strona litewska dążyła do porozumień, które zapewniłyby Litwie ochronę jej terytorium w kierunku Wilna. Przedstawiciele Polski przyjęli taktykę zwlekania, wysuwając wobec Litwinów zarzuty dotyczące wydarzeń z przeszłości. Następnie rozpatrywano kwestię wyznaczenia linii demarkacyjnej na prawym brzegu Niemna. Doszło do starcia pod względem dyplomatycznym i wojskowym o węzeł kolejowy w Oranach, który 3 października (czyli już w trakcie trwania negocjacji w Suwałkach) Polacy zajęli. Kontrola nad stacją w Oranach dawała Litwinom możliwość szybkiego przerzucenia swoich oddziałów z Suwalszczyzny w stronę Wilna. Przynależność Oran oraz ustalenie linii demarkacyjnej oddzielającej siły zbrojne Litwy i Polski stały się osią negocjacji suwalskich. Litwini starali się przeforsować swój wariant linii demarkacyjnej: po lewej stronie Niemna – linia z 8 grudnia, po prawej stronie – od dworku Uciecha, mostem kolejowym przez rzekę Ułę (Ūla) – stację Bastuny – Dziewieniszki – Graużyszki – Oszmianę – Żuprany – Iżę. Przy tej linii terytorium zostało zawężone o 40–60 km w porównaniu z terytorium z traktatu z Rosją Radziecką z 12 lipca, jednak z południowej i wschodniej strony otaczało Wilno w odległości 50–80 km od stolicy. Powstawało wrażenie, że Wilno pozostaje po stronie litewskiej. Polacy, przeciągając negocjacje, poprosili o czas na otrzymanie dodatkowych instrukcji. Rząd Litwy, widząc, że Polacy koncentrują siły w okolicach Lidy, co stanowiło zagrożenie dla Wilna, rekomendował swoim negocjatorom złożenie protestu, ale – biorąc pod uwagę postawę Komisji Kontrolnej Ligi Narodów – ostatecznie wyrażono zgodę na proponowaną przez Polaków linię, nieprzekraczającą Bastun. [fn: Prawdopodobnie wpływ na to miała także wiadomość, która dotarła do K. Žukasa około 2 października, o przygotowywanym przez J. Piłsudskiego ataku na Wilno; z innego źródła dowiedział się o tym również B. Balutis. Zob. Žukas, K. 1992. Žvilgsnis į praeitį. Žmogaus ir kario atsiminimai. Medžiaga istorikams, antras leidimas, Vilnius, s. 213. To samo źródło, zapewne wcześniej, poinformowało już litewskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych i stąd wydano instrukcję dla litewskich negocjatorów w Suwałkach dotyczącą elastycznej postawy. Por. Laurinavičius, Č. Probleminiai Lietuvos…, op. cit., s. 68.] Ponieważ Polacy nie ustąpili w kwestii Oran, a Komisja Kontrolna przekonała się, że Polaków stąd nie usunie, zaproponowała Litwinom ustąpienie. Orany (kolej i stacja) pozostały w rękach polskich pod pewnymi warunkami sformułowanymi przez Litwinów. Polacy zgodzili się na przedłużenie linii demarkacyjnej tylko do Bastun. Okupacja Oran była sygnałem, dlaczego linia demarkacyjna ogranicza się do Bastun i dlaczego negocjacje są przeciągane. Rząd Litwy miał jeszcze nadzieję, że Liga Narodów będzie w stanie powstrzymać Polaków napierających w głąb Litwy. 5 października Komisja Kontrolna Ligi Narodów podjęła się doprowadzenia do rozejmu w Oranach. Ogólnie rzecz biorąc, J. Piłsudski nie chciał obecności komisji Ligi Narodów w Suwałkach. Niemniej dla Litwinów obecność komisji dawała więcej pewności siebie, dzięki czemu sytuacja stała się stabilniejsza, a delegacje były bardziej zobligowane do porozumienia. Mało prawdopodobne, aby bez udziału komisji osiągnięto finał negocjacji. [fn: Laurinavičius, Č. Probleminiai Lietuvos…, s. 69–70.] Podczas wznowionych 6 października negocjacji dyskutowano nad dalszym przedłużeniem linii demarkacyjnej na wschód od Bastun. Polacy zaproponowali, aby kwestię tę rozważyć podczas negocjacji litewsko-polskich w Rydze. Wyczuwalny był ich cel przeciąganie rozmów. Jednak pod naciskiem Litwinów, w obecności Ligi Narodów, uzgodniono powołanie komisji redakcyjnej w celu przygotowania projektu umowy. Następnego dnia, już bez Komisji Kontrolnej Ligi Narodów (która wyjechała do Oran), zredagowano umowę. Obie delegacje, po otrzymaniu zgody swoich dowództw (Polacy – J. Piłsudskiego), podpisały teksty umowy 7 października 1920 r. o godzinie 24:00. Nieco wcześniej strona polska złożyła oświadczenie informujące, że władze litewskie zobowiązały się nie pozwalać oddziałom wojsk sowieckich na nieprzestrzeganie neutralności na terytorium należącym do Litwinów według wskazanej linii demarkacyjnej, na odcinku, na którym wojska polskie i litewskie podpisały rozejm. Niedotrzymanie tego porozumienia będzie oznaczało złamanie wszystkich postanowień przygotowanej do podpisu umowy. [fn: Radziwonowicz, T. Lenkijos ir Lietuvos…, op. cit., s. 36.] Delegacja litewska w swoim oświadczeniu już 8 października zagwarantowała, że przekaże swojemu rządowi polskie propozycje dotyczące repatriacji osób, które uciekły do Polski. Podpisano protokoły, wymieniono oświadczenia złożone w trakcie negocjacji i 8 października zakończono konferencję. Umowa składała się z pięciu artykułów: „O linii demarkacyjnej”, „W sprawie wstrzymania działań wojennych”, „W sprawie stacji Orany”, „W sprawie wymiany jeńców wojennych”, „W sprawie terminu umowy”. Obowiązywanie umowy przewidziano od 10 października 1920 r. od godz. 12:00. Wyznaczona linia demarkacyjna „nie przesądza o prawach terytorialnych żadnej z układających się stron”. To, że została doprowadzona do Bastun (te pozostawiono po stronie polskiej), według P. Łossowskiego bez wątpienia oznaczało, że Wilno pozostaje po stronie litewskiej. [fn: Łossowski, P. Stosunki polsko…, op. cit., s. 285. Taką interpretację stosowali Polacy, uzasadniając „bunt”, wykorzystali ją Litwini, aby wzmocnić moralną odpowiedzialność Polaków za złamanie umowy suwalskiej.] Należy podkreślić, że Komisja Kontrolna Ligi Narodów, która 8 października wróciła z Oran, gdzie sprawdzała sytuację na miejscu, wręczyła J. Łukasiewiczowi przygotowaną przez komisję rezolucję. Jej treść była dla Polaków niekorzystna. Stwierdzono w niej, że wojna polsko-rosyjska, jak się wydaje, nie stanowi przeszkody w kontynuowaniu linii demarkacyjnej na wschód od Bastun. Nie stwierdzono żadnego przemieszania oddziałów sowieckich i litewskich. Wykryte niewielkie siły litewskie nie stanowią zagrożenia dla lewego skrzydła Polaków. Komisja zwróciła się do polskiej delegacji, aby jak najszybciej rozpoczęła negocjacje z Litwinami w sprawie przedłużenia linii demarkacyjnej. Na fakt, że J. Łukasiewicz oponował z powodu jednostronnej informacji opartej na źródłach litewskich, przewodniczący komisji Chardigny stanowczo odpowiedział, iż ufa tym informacjom i nie widzi potrzeby badania faktów z przeszłości. Gen. Katchė wręczył J. Łukasiewiczowi deklarację dotyczącą atakowania przez polskie oddziały litewskich pozycji na linii Ejszyszki – Bastuny oraz zajęcia terytorium: Gierwiszki – Bieniakonie. [fn: Łossowski, P. Stosunki polsko…, op. cit., s. 286; Rukša, A. Kovos dėl Lietuvos…, op. cit., t. III, s. 236.] Takimi budzącymi niepokój akcentami zakończyły się negocjacje suwalskie. W tym czasie, rano 8 października, ściągnięte tu już wcześniej polskie siły pod dowództwem generała L. Żeligowskiego posuwały się w stronę Wilna. Jeszcze w trakcie trwania negocjacji suwalskich, 5 października w Rydze osiągnięto zasadnicze porozumienie między Polakami a Sowietami: Polska wynegocjowała dla siebie korytarz z Łotwą (tzw. korytarz wileński), odcinając tym samym Litwę od Rosji Radzieckiej, co spowodowało, że Litwa znalazła się w polskiej strefie wpływów. O tym 6 października telegrafował przedstawiciel Litwy w Rydze, wzywając do ratowania sytuacji za pośrednictwem Ligi Narodów. [fn: Laurinavičius, Č. Probleminiai…, op. cit., s. 70.] Sowieci, zgadzając się na polskie żądania, zdaje się „ukarali” Litwę za jej dość pryncypialną postawę w wojnie rosyjsko-polskiej. Polska oskarżała Litwę o to, że porozumiewała się z Rosją Radziecką, ale ona sama, współpracując z Sowietami, zajęła Wilno i Wileńszczyznę. Jednak co najważniejsze, Rosja Radziecka decyzją w sprawie granicy litewsko-polskiej (która jest wewnętrzną sprawą obu zainteresowanych państw) zarezerwowała sobie możliwość wywierania wpływu na Litwę i Polskę w kwestii przynależności Wilna. Warto zauważyć, że polscy historycy nadal nie badają powiązań między organizacją wileńskiego „buntu” a wstępnym porozumieniem osiągniętym w negocjacjach ryskich, które pozwoliło J. Piłsudskiemu z pewnością rozpocząć planowany „bunt”. W naszej historiografii pierwszy te powiązania szerzej przeanalizował Č. Laurinavičius. Wyciąga on wniosek, że „<…> od 5 października rozwój wydarzeń w Suwałkach przestał interesować, jak się wydaje, nawet samego J. Piłsudskiego. Ponieważ wieczorem tego dnia, prawdopodobnie po otrzymaniu informacji o osiągniętym porozumieniu w Rydze, opuścił on Białystok, gdzie wcześniej przeprowadził prace przygotowawcze do marszu L. Żeligowskiego (30 września odbyła się pierwsza narada z L. Żeligowskim – B. M.) i wyjechał do Warszawy”. [fn: Tamże, s. 69.] Dowiedział się o tym również rząd Litwy, który zrozumiał, że oddziały koncentrowane w okolicach Lidy mogą wkrótce stać się „buntownikami” i ruszyć na Wilno. 7 października, przy wciąż trwających negocjacjach w Suwałkach, litewskie MSZ realistycznie oceniało zagrożenie dla Wilna. Przeceniło jednak możliwości Komisji Kontrolnej Ligi Narodów w zakresie powstrzymania polskiej ofensywy oraz stanowisko Rosji Radzieckiej w kwestii granic w negocjacjach ryskich z Polską. Rosja Radziecka nie zechciała wyciągać kasztanów z ognia dla Litwy. 7 października negocjatorzy w Suwałkach podpisali umowę utrwalającą linię demarkacyjną do Bastun. Rozpoczął się etap aneksji Wilna, przysłonięty negocjacjami suwalskimi. Polacy skłonni byli do realizacji takiego, wątpliwego z punktu widzenia własnych interesów, postępku zapewne również dlatego, że czuli negatywne nastawienie społeczności międzynarodowej, przede wszystkim Wielkiej Brytanii, wobec użycia otwartej siły militarnej przeciwko Litwie. W tym czasie wśród polskich wojskowych nieustannie przygotowywano akcję Żeligowskiego, choć nie obyło się bez pewnych trudności. Gdy L. Żeligowski się zawahał, J. Piłsudski rozkazał już gen. W. Sikorskiemu udać się na miejsce w celu załatwienia sprawy, ale zmienił zdanie (otrzymał nie 1500, lecz 14 000 żołnierzy do „odbudowy Litwy”). Ponieważ linia demarkacyjna nie biegła dalej na wschód od Bastun, jak wyegzekwowała polska delegacja, 2. Armii Wojska Polskiego wydano rozkazy, aby przez tę lukę maszerować na północ do granicy z Łotwą i odciąć Litwę od Rosji, zgodnie z ustaleniami z tą ostatnią. Możemy samokrytycznie szukać taktycznych czy nawet strategicznych błędów armii litewskiej, jednak nie zmienia to ostatecznego wyniku – polski potencjał militarny rzucony przeciwko Wilnu (Litwie) oraz utrzymywana rezerwa były dla sił litewskich nie do pokonania, pomimo ich wysiłków i przejściowych sukcesów. Żeligowski dowodził 14 tysiącami żołnierzy. Jego osłonę od Prus Wschodnich po Orany stanowiła 3. Armia gen. Władysława Sikorskiego (50 tysięcy żołnierzy), 2. Armia osłaniająca działania Żeligowskiego od strony wschodniej liczyła 15 tysięcy; summa summarum siły liczące 80 tysięcy żołnierzy gwarantowały sukces ataku na Wilno i… ewentualne dalsze działania w celu „odbudowy Litwy”. Rząd Litwy zdecydował się bronić Wilna ograniczonymi siłami i opuścić je przed wkroczeniem do miasta polskich oddziałów, pozostawiając tu swojego głównego pełnomocnika Ignasa Jonynasa i tymczasowo przekazując władzę w mieście Wojskowej Komisji Kontrolnej Ligi Narodów. Ta zażądała od Żeligowskiego wycofania wojsk okupacyjnych z Wilna. Generał nie tylko nie posłuchał, ale jeszcze nakazał misjom ententy opuszczenie miasta w ciągu dwudziestu czterech godzin. Mając pełne poparcie marszałka F. Focha dla aneksji Wilna, J. Piłsudski nie wątpił, że protesty dyplomatyczne („szum dyplomatyczny”) ucichną, a drzwi na Litwę, choćby „nogą”, zostały już uchylone. [fn: Wymowna jest reakcja szefa francuskiej misji wojskowej na Litwie płk. C. Reboula. Jako przewodniczący Komisji Kontrolnej Wojskowej na Litwie, w imieniu ententy zażądał on zatrzymania oddziałów L. Żeligowskiego zbliżających się do Wilna, a gdy te nie posłuchały, zażądał od generała wycofania wojsk z Wilna. Będąc, podobnie jak Foch, zwolennikiem wspólnego państwa litewsko-polskiego, poczuł się zawiedziony zaistniałą sytuacją i już 20 października w swoim raporcie dla Oddziału II ubolewał, że polski marsz na Litwę był tylko częściowy, niedokończony. Najwidoczniej spodziewali się owego „dokończenia”. Zob. Schramm, T. Działalność francuskich…, op. cit., s. 280–281.] Nie mam wątpliwości, że L. Żeligowski, otrzymawszy posiłki z błogosławieństwem „miłośnika Wilna i Litwy”, próbował jeszcze pod sztandarem „Litwy Środkowej” „odbudować Litwę”, wysyłając swoje oddziały w głąb kraju i planując zajęcie Kowna. W dniach 19–23 listopada armia litewska pod Szyrwintami i Giedrojciami zmusiła siły Żeligowskiego do odwrotu. [fn: Poważną przesłankę ku temu stanowi wymowna fraza, która przemknęła we wspomnieniach L. Żeligowskiego z jego rozmowy z J. Piłsudskim 30 września 1920 r. w kwaterze w Białymstoku. „Marszałek ocenił sytuację. Bolszewicy oddali Wilno władzy kowieńskiej (podkreślenie – B. M.). Polska nic tu już nie może zrobić, bo nie pozwolą państwa koalicji, a po drugie, w mieście Spa polskie władze oddały Wilno Litwie. Jeśli teraz Wilna nie uratujemy, historia nam nie wybaczy. Musimy odbudować Litwę (podkreślenie – B. M.). Mogą to zrobić tylko jej mieszkańcy – jej dzieci z dywizji Litewsko-Białoruskiej…”. Zatem L. Żeligowski musiał otrzymać od swojego wodza jasną instrukcję, jak postępować dalej po zajęciu Wilna. Widocznie J. Piłsudski desperacko liczył jeszcze na „odbudowę Litwy”. Zob. Rukša, A. Kovos…, t. III, s. 244–245; Marczyk, W. 1987. Generał broni Lucjan Żeligowski, „Wojskowy Przegląd Historyczny”, nr 4 (122), s. 44–53; Fabisz, D. 2007. Generał Lucjan Żeligowski 1865-1947. Działalność wojskowa i polityczna, Warszawa.] Pod naciskiem Komisji Kontrolnej Wojskowej i dyplomacji ententy, 29 listopada w Kownie przedstawiciele Litwy, L. Żeligowskiego i Polski zawarli rozejm. Litwa złożyła w Lidze Narodów protest przeciwko polskim działaniom przy zajmowaniu Wilna, natychmiast zaczęła oceniać to jako złamanie umowy suwalskiej, żądając od społeczności międzynarodowej energicznej i szybkiej interwencji. Tymczasem polscy dyplomaci, jak gdyby nigdy nic, w telegramie do władz litewskich z 9 października zaproponowali przedłużenie linii demarkacyjnej od Bastun dalej na wschód, a także, opierając się na punktach porozumienia suwalskiego, kontynuowanie negocjacji 13 października. W odpowiedzi na to litewskie MSZ 12 października złożyło Polakom ostry protest z powodu braku dobrej woli i zażądało od Polski wyjaśnień w sprawie działań L. Żeligowskiego oraz wycofania sił wojskowych z okupowanych terytoriów Litwy. Tego samego 12 października w Wilnie L. Żeligowski wydał dekret nr 1 o utworzeniu tzw. „Litwy Środkowej” jako „ostatniej nadziei” J. Piłsudskiego na przyłączenie Litwy. W okresie międzywojennym w Europie Wschodniej nie pojawiła się silna siła polityczna, która stałaby się strażnikiem i obrońcą suwerenności mniejszych państw, moralnym stróżem stosunków międzynarodowych. Polska z wielu powodów nie zdołała odegrać tej roli. Funkcje te przypadły nie państwom tego regionu, lecz międzynarodowym instytucjom uniwersalnym – Lidze Narodów, Konferencji Ambasadorów, Wojskowej Komisji Kontrolnej Ligi Narodów. Jednak ze względu na sprzeczne interesy i ambicje tych państw również im nie udawało się wyegzekwować sprawiedliwości. I wątpliwe, czy szczerze do niej dążono. „Korytarz gdański”, „problem wileński”, granice z Ukrainą – to niektóre z przykładów tego, jak Francja i Wielka Brytania, zaspokajając własne interesy, w rzeczywistości osłabiały możliwości najsilniejszego sojusznika w Europie Środkowo-Wschodniej – Polski – w staniu się gwarantem bezpieczeństwa tego regionu. Polska zaś, przeceniając swoje możliwości, nie zważając na nowe realia i wyzwania lub ich nie rozumiejąc, zasadę dobrego sąsiedztwa z Litwą zamieniła w kosztowną dla tego regionu, słowami Michała Romera, arlekinadę. Litwa zadbała o zarejestrowanie umowy suwalskiej w Lidze Narodów i miała nadzieję wykorzystać ją w dalszych negocjacjach, do zdyskredytowania polskiego podstępu dyplomatycznego oraz odzyskania Wilna. Polska liczyła na to, że umową tą uspokoi opinię międzynarodową i przysłoni swoją agresję przeciwko Litwie. Zatem to, jak umowa ta jest deprecjonowana (Polska) i wyolbrzymiana (Litwa), po stu latach jest dla nas jedynie przypomnieniem o trudnym sąsiedztwie, kolejną bolesną lekcją historii. Paradoksalne, że Polacy, idąc na Litwę pod sztandarem Orła Białego, oburzali się, że Pogoń rozprzestrzeniła się na Litwie (Wilno i Sejny w rękach litewskich oznaczały już „litewską okupację”). Jest okazja do zastanowienia się, dlaczego J. Piłsudski nie stał się dla Litwy Carlem Gustafem Emilem Mannerheimem [fn: szw. Carl Gustaf Emil Mannerheim.], a jego towarzysze z Litwy i Polski nie zachowywali się jak Szwedzi wobec Finów. Dziś nasze teksty i rozważania o stosunkach litewsko-polskich byłyby znacznie atrakcyjniejsze. I ulubione polskie hasło „Wolni z wolnymi, równi z równymi” inaczej by brzmiało i oddziaływało na uczucia Litwinów. Wierzmy (contra spem spero), że nowa epoka stosunków Litwy z Polską, rozpoczęta w 1994 roku, opierając się na innych imperatywach geopolitycznych, przyniesie lepsze rezultaty niż nasze nie zawsze godne naśladowania doświadczenia w zakrętach wielowiekowej historii, zwłaszcza międzywojennej. Zależy to jednak od naszego naukowego, kulturowego i politycznego pojmowania historii oraz współczesności własnego państwa, determinacji w podejmowaniu decyzji wzmacniających nasz naród, zrozumienia obywateli, że Litwa jest krajem, który miał i będzie miał swoje fundamentalne zasady, którego uniwersalne wartości ludzkie wyrastają z życiodajnych więzi z własną ziemią. Jednym z tego przykładów jest Litwa międzywojenna, która utraciwszy swoją stolicę wraz z jedną trzecią terytorium, izolowana i skazana na margines Europy, nie przestała wierzyć w siły własnego narodu, wychowała elitę kulturalną i naukową na skalę europejską, według swoich możliwości uporządkowała gospodarkę kraju i w przeddzień okupacji dorównywała już krajom skandynawskim. Nie mam wątpliwości, że otrzymawszy dłuższą perspektywę pokojowej twórczości, Litwa z nowo dojrzałą elitą byłaby w stanie poradzić sobie również z mankamentami swojego życia politycznego. Zatem „bądźmy silni, będąc razem”. Wtedy i przyszłość będzie w naszych rękach, a otaczający nas świat nie tak odpychający. Niech jednoczy naszych obywateli wspaniała rzeźba Pogoni znajdująca się na placu Łukiskim. Pogoni, dla której w bitwach pod Szawlami, Grunwaldem, Orszą oraz w walkach o niepodległość w dziewiętnastym i dwudziestym wieku ginęli obywatele podtrzymujący nasz kraj. U jej stóp niech zalśni symbolika wszystkich narodowości naszego historycznego państwa. Aby ich potomkowie, odwiedzając to miejsce, poczuli więź łączącą przeszłość z teraźniejszością. Zatem pomnik VINCTIS NON VICTIS – Pokonanym, lecz nie zwyciężonym – niech będzie naszym miejscem skupienia, powagi i refleksji nad upadkami i osiągnięciami. Zarazem niech to będzie znak wysyłany światu, że Litwa kroczyła i kroczy drogą wolności i tworzenia.